Stępiński o dublecie na Łazienkowskiej: To na pewno jest coś specjalnego
W 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe z Legią Warszawa 2:1. – Nie ma co ukrywać, że gole na tym stadionie smakują fajnie, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy – powiedział po spotkaniu Mariusz Stępiński, napastnik „żółto-czerwonych”.
Dla 30-latka debiutancki dublet strzelony przy Łazienkowskiej ma dodatkowy wymiar. – Wszyscy chyba wiedzą, skąd pochodzę i co dla mnie znaczą bramki na Legii. To na pewno jest coś specjalnego. Nie ma co ukrywać, że gole na tym stadionie smakują fajnie, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Tak naprawdę jutro zapominamy o tym meczu i jedziemy dalej – podkreślił.
Stępiński zwrócił uwagę, że przy mrozie i ciężkim boisku kluczowe było proste i konsekwentne granie. – Minus piętnaście stopni to jednak jest jakiś dyskomfort, ale w trakcie gry nie było aż tak źle. Murawa nie pomagała, bo nie była najlepiej przygotowana, ale jeśli „góra” mówi, że trzeba grać, to trzeba się dostosować. W takich warunkach ważna jest konsekwencja i plan. Nie ma co stosować „fajerwerków”, bo to się nie sprawdzi. Ciężko grać krótką piłką, gdy futbolówka jest zmrożona, a długie podania są często niedokładne. Myślę, że właśnie konsekwencją i wiarą wygraliśmy ten mecz – ocenił.
Podzielił się ponadto opinią o pierwszych dniach w stolicy województwa świętokrzyskiego. – Trafiłem bardzo fajnie. To moje przeświadczenie od pierwszego dnia w Kielcach. Wcześniej dziękowałem chłopakom i sztabowi za przyjęcie. Czułem się dzięki temu przyjęciu jakbym tutaj był ładnych parę miesięcy. Słowa uznania dla nich. Przekonuje mnie to, że wybrałem bardzo fajne miejsce. Na razie jest fajnie, ale dużo w piłce widziałem i podchodzę do tego spokojnie – wskazał.
Snajper Korony podkreślił, że prostota w podejściu do futbolu jest jednym z kluczy do dobrej gry kieleckiego zespołu. – Trener Zieliński przede wszystkim nie komplikuje piłki nożnej. Jak sam mówi, futbol to nie jest fizyka kwantowa – i ma rację. Piłka to prosta gra, a czasami trenerzy za bardzo ją komplikują i to nie pomaga zawodnikom. Trener ma tego przysłowiowego nosa i na razie to funkcjonuje. Oby tak dalej – dodał.
Na koniec były gracz klubów włoskiej Serie A zaznaczył, że cała drużyna skupia się wyłącznie na najbliższych wyzwaniach. – My chcemy wygrywać każdy kolejny mecz i to jest dla nas najważniejsze. Resztę zobaczymy. Teraz każdy następny pojedynek jest najważniejszy. Jak zakładasz sobie dalekosiężne cele, to uciekają ci te krótkofalowe. My skupiamy się na każdym treningu i każdym spotkaniu, a na koniec sezonu ocenimy, czy to była dobra strategia, czy nie – zakończył Mariusz Stępiński.
Najbliższe starcie, które czeka na podopieczni Jacka Zielińskiego to potyczka na Exbud Arenie z KGHM Zagłębiem Lubin. Pojedynek w ramach 20. serii PKO BP Ekstraklasy zaplanowano na piątek 6 lutego na godzinę 18.00.
Najbliższy mecz Korony:
Piątek, 6 lutego, godz. 18.00

Korona Kielce

KGHM Zagłębie Lubin
Fot. Marcin Deszczka




