„Iskra” po Magdeburgu: zagraliśmy jeden z najlepszych meczów, odkąd pracujemy razem
W 4. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce przegrała na wyjeździe w GETEC Arenie z niemieckim SC Magdeburg 27:30. Po meczu swoimi opiniami podzielili się przedstawiciele „żółto-biało-niebieskich” Krzysztof Lijewski i Michał Olejniczak.
Krzysztof Lijewski (trener Industrii Kielce): – Zagraliśmy o wiele lepiej, szczególnie w obronie – zwłaszcza w pierwszej połowie (w porównaniu do spotkania przed tygodniem - przyp. red.). Druga połowa w defensywie też była niezła, natomiast zabrakło nam sił w ataku. Mimo że dochodziliśmy do sytuacji rzutowych, to bramkarze gospodarzy stanęli dzisiaj na wysokości zadania i blokowali te rzuty, które mogły doprowadzić do tego, żebyśmy znowu wrócili do gry.
Magdeburg nie był dzisiaj drużyną, która dyktowała warunki na parkiecie. To my byliśmy zespołem wiodącym przez pierwsze 40–45 minut. Potem coś się „zacięło” w naszych sytuacjach rzutowych. Tak to jest – jeśli grasz z jedną z najlepszych drużyn na świecie i nie wykorzystujesz swoich szans w ataku, zostajesz ukarany.
Początek drugiej połowy był trudny, rozpoczęło się od wyniku 1:4, dlatego szybko wziąłem czas, żeby zareagować i pomóc chłopakom wrócić do gry. Tak też się stało. Jednak gdy Magdeburg prowadzi kilkoma trafieniami, gra im się łatwiej, bo wiedzą, że mają „bufor bezpieczeństwa” pozwalający na niewykorzystanie 2-3 ataków.
Jestem naprawdę dumny z zespołu, bo zagraliśmy jeden z najlepszych meczów, odkąd pracujemy razem. Co prawda punktów z tego nie ma, ale jako drużyna zrobiliśmy krok do przodu. Nie ma marudzenia ani narzekania na krótką ławkę – grają ci, których mamy. Każdy, kto wszedł na parkiet, dał z siebie tyle sił, ile miał.
Teraz jedziemy do Lucerny po awans. Możemy opowiadać historie o tym pierwszym spotkaniu z tą drużyną w sezonie, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Jedziesz tam z jednym zdaniem - wygrać, aby awansować do kolejnej rundy.
Michał Olejniczak (rozgrywający „żółto-biało-niebieskich”): – Niesamowita praca w defensywie – zdecydowanie lepiej to wyglądało w porównaniu do tego, co było tydzień temu w Hali Legionów. Mecz był bardzo podobny, choć z małymi różnicami. W drugiej połowie przeciwnicy wykorzystali nasze błędy, zabrakło nam trochę skuteczności i doszło do paru kar dwuminutowych.
Trzymaliśmy się jednak fajnie planu, który założyliśmy sobie przed pojedynkiem. Możemy być dumni z tego, że przez całe spotkanie byliśmy w grze i „kąsaliśmy” przeciwnika, który jest aktualnie w TOP 3 w Europie. Mierzymy wysoko i zdajemy sobie sprawę, że z takiego starcia musimy wyciągać tylko pozytywne wnioski i z tym zostajemy.
Fot. Tomasz Fąfara/Industria Kielce




