„Koroniarze” po Pogoni: To były bramki, których nie możemy tracić
W 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin 0:2. Po meczu swoją opinią podzielili się Ariel Mosór i Michael Ameyaw, zawodnicy „żółto-czerwonych”.
Ariel Mosór (stoper „żółto-czerwonych”): – Ciężki mecz za nami. Bardzo boli ta przegrana, bo mieliśmy kontrolę nad spotkaniem, a dwie bramki straciliśmy tak naprawdę z niczego. Przeciwnik mądrze przez większość czasu się bronił, zaatakował nas z kontry i strzelił dwa gole.
(O straconych bramkach) Ciężko na gorąco ocenić – przebitki, przegrane pojedynki... . To były bramki, których nie możemy tracić. Musimy inaczej zareagować i ciężko pracować przed kolejnym meczem z Lechem.
(O grze Paula Mukairu) Mukairu grał cały mecz na drugiej stronie, więc nie chcę na gorąco komentować jego gry, ale zagrał dobrą potyczkę – wygrywał pojedynki i strzelił bramkę.
(O bramce do szatni w 45. minucie) Ta akcja bardzo bolała, ale w drugiej połowie też mieliśmy swoje sytuacje. Musimy być pazerniejsi i skuteczniejsi w ataku. Przeciwnik wykreował dwie sytuacje i zdobył dwa gole. Musimy lepiej pilnować rywali w defensywie przy kontrach.
Michael Ameyaw (pomocnik Korony): – Jestem mocno rozgoryczony, bo porażka zawsze boli. Mecz przez pierwsze 40 minut był na remis i sytuacja z końca pierwszej połowy zadecydowała o końcowym rezultacie na naszą niekorzyść.
(O braku skuteczności) Brakowało nam przede wszystkim lepszego wypełnienia pola karnego i skuteczności. Mimo, że wchodziliśmy często w pole karne rywali to tych sytuacji było nie aż tak wiele. Jednak jak one już są musimy wykazywać się większą skutecznością, bo widać to po Pogoni, która oddała dwa celne strzały i oba zakończyły się bramkami.
(O nadchodzącym starciu z Lechem) Zawsze chcemy grać o zwycięstwo, nieważne czy jest to teren mistrza Polski. Wychodzimy po to, żeby wygrać, więc jedziemy z podniesionymi głowami. Teraz wiadomo, te kilka, kilkanaście najbliższych godzin będzie ciężkie, bo zawodnicy ambitni na pewno nie przełkną łatwo porażki, ale jestem przekonany, że już od kolejnego dnia będziemy chcieli robić wszystko, aby pojechać na Bułgarską po trzy punkty.
(O własnych sytuacjach i nieuznanym golu) Szkoda. Też była ta nieuznana bramka, sam nie widziałem, ale z tego co słyszałem, to spalony był niewielki, więc szkoda, bo ta piłka fajnie „siadała” na stopie i byłaby dosyć ładna bramka. Było jeszcze to drugie uderzenie, przy którym też bramkarz Pogoni zachował się super i nie było z tego gola. Ale fajnie byłoby tak rozpocząć swoje strzelanie w Koronie. Mam nadzieję, że to się już wydarzy w przeciwko Lechowi Poznań.
(O dośrodkowaniach) Na pewno ta celność tych wrzutek nie była na najwyższym poziomie, aczkolwiek z tego co pamiętam, jedna dotarła do Camilo (Meny - przyp. red.) i szkoda, że nie padła z niej bramka. Też w końcówce Ariel (Mosór - przyp. red.) pamiętam uderzał po moim dośrodkowaniu. Ale tak jest w piłce, nie każde dośrodkowanie kończy się bramką, więc ja muszę na pewno poprawić skuteczność, celność dośrodkowań i kreować kolegom więcej sytuacji.
(O wykonywaniu stałych fragmentach gry) Bardziej są to ustalenia trenera. Wiktor jest pierwszym wykonawcą stałych fragmentów i robi to bardzo dobrze, także jeżeli dobrze się czuje na boisku, to ma do tego pierwszeństwo. Ja w ostatniej minucie wykonywałem rzut rożny, wyszedł chyba w miarę nieźle, bo Ariel miał dosyć dogodną sytuację. Ale tak jak wspomniałem, Wiktor jest naszym pierwszym wykonawcą stałych fragmentów i tutaj jest pierwszy w kolejności, aby bić te rzuty rożne i wolne.
Fot. Grzegorz Ksel




