Lijewski po Superpucharze: w końcówce opadliśmy z sił
W meczu o Superpuchar Polski Industria Kielce przegrała w Atlas Arenie z Orlenem Wisłą Płock 24:27. Po meczu swoją opinią podzielił się trener „żółto-biało-niebieskich” Krzysztof Lijewski.
Krzysztof Lijewski (trener mistrzów Polski): – Nie powiedziałbym, że byli mocniejsi w obronie tylko w ostatnich 15 minutach, bo grali dobrze w defensywie przez całe spotkanie. My po prostu w końcówce opadliśmy z sił. Jedyna różnica polegała na tym, że Płock dysponował szeroką, zdrową kadrą, podczas gdy my graliśmy praktycznie czterema czy pięcioma rozgrywającymi, z czego trzech to nowi zawodnicy. Dopóki chłopaki mieli siły, świeżość i spokój w głowie, to gra wyglądała bardzo dobrze. Od około 45. minuty wszystko zaczęło się jednak „sypać”. Pojawiło się za dużo prostych błędów technicznych to oddawanie piłki prosto w ręce rywali czy faule w ataku. Przy 17 błędach własnych nie da się wygrać z tak mocnym przeciwnikiem. Jestem jednak niezwykle dumny z chłopaków dopóki mieli moc, dawali z siebie absolutny maks, ale walczyli do samego końca, za co jestem im wdzięczny.
(O możliwość zrzucenia licznych błędów technicznych na karb zmęczenia) Oczywiście. Błędy techniczne popełnia się najczęściej wtedy, gdy brakuje sił i świeżości.
(O cenne doświadczenie dla młodych zawodników, takich jak Faruk Yusuf czy Kirył Rabczynski) Dla takich chłopaków gra w takiej atmosferze, pod tak wielką presją i o taką stawkę jest nieoceniona. Tego nie da się wytrenować, a meczów towarzyskich nie da się porównać ze starciem o trofeum. To doświadczenie, którego nie kupisz, a musisz je nabyć meczami o stawkę.
(O postawę Piotra Jędraszczyka grającego niemal pełne 60 minut mimo urazu żeber) Piotrek „zacisnął zęby” i pokazał charakter prawdziwego sportowca. Przy urazie żeber każdy wdech i wydech sprawia potworny ból, a on wyszedł i walczył, ile mógł. Jestem dumny nie tylko z niego, ale z całej drużyny Artsem Karalek, Dylan Nahi czy Benoit Kounkoud grali niemal bez zmian w ataku i obronie, a Dejan grał świetnie w bramce. Mimo rozczarowania wynikiem, z postawy zespołu jestem dumny.
(O poprawę sytuacji kadrowej po powrocie kontuzjowanych graczy) Nikt nowy do nas na razie nie dołączy, musimy grać tym składem, jaki mamy. Cel się jednak nie zmienia, bo planujemy zdobyć komplet punktów w nadchodzących meczach z Kriens-Luzern i Kolstad. Przed nami jeszcze w nadchodzącym tygodniu trochę cięższej pracy na treningach, ale zadbamy o to, by na pierwszy pojedynek w Lidze Mistrzów przyszła odpowiednia świeżość.
(O znaczenie porażki dla klubu na samym początku sezonu) Na pewno łatwiej wchodzi się w sezon po wygranej, bo dostaje się dodatkowy kop motywujący do dalszej pracy. Żeby pokonać dzisiaj Płock, trzeba było mieć przede wszystkim zdrową kadrę i możliwość utrzymania narzuconego wysokiego tempa. Gdy grasz okrojonym składem, zmęczenie prędzej czy później cię dopadnie, pojawią się błędy techniczne, a przeciwnik będzie się tym „karmił”. Dzisiaj zabrakło nam też nieco skuteczności w stuprocentowych sytuacjach szczególnie z początku meczu, gdy byliśmy jeszcze świeżsi.
Fot. Industria Kielce





