Zieliński po Widzewie: co Morgan wyprawiał z obrońcami, to „szacun”
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce pokonała w Łodzi Widzew 2:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Zdawaliśmy sobie z tego sprawę, że przyjeżdżamy na bardzo trudny teren, do „jaskini lwa”. Jednak im dłużej trwał mecz, tym lepiej to dla nas wyglądało. Początek mieliśmy do zapomnienia, bo daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie. Dwie piękne bramki Morgana Fassbendera, to był nieoczywisty transfer, ale brawa dla niego za to co dzisiaj zrobił.
W końcówce było bardzo nerwowo, ale nie sztuką jest wygrać mecz, gdy idzie, tylko wtedy, gdy coś nie działa. Jeden walczył za drugiego i za to szacunek. Zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze jako zespół.
(O zwycięskiej serii z Widzewem) Nie przesadzajmy, bo tak akurat wyszło. Ósmego sierpnia minęły 2 lata, odkąd jestem w Koronie, i 6 wygranych z Widzewem to dobry wynik. Na nim jednak liga się nie kończy. Musimy dalej „kuć żelazo póki gorące”. Kolejne mecze są najważniejsze.
(O braku Simona Gustafsona) Poczuł przywodziciel na treningu, wydawało się, że to nic groźnego. Nie było sensu brać go na mecz nie w pełni zdrowego. Byłem dużym optymistą co do Dawida Błanika tydzień temu, ale go na razie nie ma. Wstrzymam się więc z diagnozami, nic na siłę.
Zmiana Martina Remacle wynikała z tego, że przeciekaliśmy w obronie. Zaprezentował się jednak korzystnie, jak i cały zespół. Trochę ten skład był przemeblowany. Staraliśmy się zagrać bardziej ofensywnie. Jednak to co Morgan wyprawiał z obrońcami, to „szacun”.
(O zmianie Norberta Barczaka) Wszedł na nieoczywistą pozycję. Chcieliśmy rotacji na prawej obronie, ale poszedł piętro wyżej. Wszedł w tę rolę, spełnił swoje zadanie, ale poczekajmy z ocenami.
Fot. Marcin Deszczka




