Zieliński o planie przed Widzewem: zagranie o „pełną pulę”
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź. – Nam się nie udało to akurat w meczu z Legią, więc pełni nadziei i optymizmu jedziemy do Łodzi, żeby powalczyć o trzy punkty – powiedział przed pojedynkiem Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jak poinformował przed konferencją kielecki klub w swoich mediach społecznościowych Dawid Błanik wznowił treningi z drużyną, ale jego występ w sobotnim meczu stoi pod znakiem zapytania. Wszyscy pozostali zawodnicy są zdrowi i gotowi do gry. – Ja doprecyzuję. Dawid Błanik wrócił do treningów, ale dużą część treningu trenował indywidualnie z boku, dlatego jego występ stoi pod dużym znakiem zapytania – wyjaśnił szkoleniowiec.
Trener Korony został również zapytany o przygotowywany wariant taktyczny. W spotkaniu z Legią Warszawa „żółto-czerwoni” przechodzili między ustawieniem z trzema i czterema obrońcami. – My już jesteśmy „przymierzeni”, bo trenowaliśmy cały czas. Natomiast ja wcześniej mówiłem, że będziemy starali się być elastyczni, jeśli chodzi o te systemy. Trzeba umieć przejść z „trójki” na „czwórkę” czy odwrotnie, więc myślę, że to nie jest dla nas największy problem. Kwestia, jak zawodnicy „staną na wysokości zadania”. Cały czas to powtarzam – zaznaczył Zieliński.
Szkoleniowiec podkreślił również, że w rywalizacji z Widzewem nie wystarczą wyłącznie cechy wolicjonalne. – Poziom treningu, tego, jak to wszystko wygląda jest naprawdę dobry. Mieliśmy udany mikrocykl treningowy, naprawdę solidny i intensywny. Natomiast ja bym tu się nie zgodził z tym, że mecze z Widzewem to przede wszystkim charakter. Widzew to jest naprawdę dobry zespół piłkarski. Do tego trzeba „dołożyć” elementy piłkarskie, bo same cechy wolicjonalne to, nie jest wszystko. Wszyscy odnoszą do ostatniego zwycięstwa 1:0, ale wówczas zagraliśmy naprawdę piłkarsko bardzo dobrze. To samo musi być teraz. Cechy wolicjonalne na maksymalnym poziomie, ale też piłkarsko powinniśmy się wznieść na odpowiedni poziom – powiedział.
65-latek pozytywnie ocenił również najbliższego rywala. – Nie wypada mi się wypowiadać na temat Widzewa, bo jestem trenerem Korony. Śledzę informacje medialne, ostatnio jak i zawsze było głośno, ale teraz się to troszkę uspokoiło. Widzew pokazał się w ostatnich meczach z naprawdę dobrej strony. To bardzo solidny zespół, zbudowany na wielu doświadczonych piłkarzach, więc ten mecz jawi się jako naprawdę takie duże wydarzenie dla nas, ale też i duży sprawdzian tego, w którym miejscu jesteśmy jako Korona – ocenił trener.
Opiekun „żółto-czerwonych” nie ukrywa, że celem zespołu w Łodzi będzie pierwsze w nowym sezonie zwycięstwo. – Zawsze jest presja taka, że każdy chce wygrać. Nam się nie udało to akurat w meczu z Legią, więc pełni nadziei i optymizmu jedziemy do Łodzi, żeby powalczyć o trzy punkty. Taki jest nasz plan, zagranie o „pełną pulę”, nie wstydzimy się tego mówić – przyznał.
Były trener Lecha Poznań czy Cracovii odniósł się także do korzystnej serii Korony w ostatnich potyczkach z Widzewem. Kielczanie wygrali bowiem pięć poprzednich spotkań z łódzkim zespołem. – To jest statystyka, i ona też coś tam mówi. Natomiast na pewno te ostatnie wyniki u rywali spowodują jeszcze mocniejszą mobilizację. To zawsze tak działa, że chce się pokonać tego przeciwnika, który nam teoretycznie „nie leży”, ale ja bym nie przywiązywał do tego wielkiej wagi. To będzie zupełnie inne rozdanie, to inny Widzew i trochę inna Korona, więc o wszystkim przekonamy się w sobotę na boisku – stwierdził.
Trener Korony opowiedział również o roli Wiktora Długosza. – Wiktor ma taką specyficzną umiejętność, bo dobrze czuje się na praktycznie każdej pozycji z tej strony boiska. Można powiedzieć, że jest takim naszym „jokerem”. Będą różne mecze, w których on będzie występował na różnych pozycjach. Myślę, że wreszcie zacznie grać na tej pozycji, którą najbardziej lubi – powiedział Zieliński.
Szkoleniowiec nie chciał natomiast szerzej komentować decyzji Komisji Ligi dotyczącej odwołania żółtej kartki Kamila Jakubczyka. – Cóż mogę tu dodać? Ja już się na temat tego meczu i sędziowania w nim nie wypowiadam, bo po prostu, dużo się tego wtedy wydarzyło. Skupiam się na starciu z Widzewem – uciął.
Zieliński został także zapytany o Morgana Fassbendera. – Przyglądaliśmy się mu już od pół roku i mieliśmy plany na ściągnięcie go w okienku zimowym. To że nie grał w Niecieczy wynikało też z taktyki drużyny Marcina Brosza. Nam zawodnik o takich predyspozycjach bardzo pasuje. Myślę, że on się tu też dobrze czuje. Znalazł swoje miejsce i fajnie to wygląda na boisku, a to jest najważniejsze – ocenił.
Trener odniósł się również do sytuacji Stjepana Davidovicia, który nadrabia zaległości treningowe. – Fakt, on nadrabia stracony czas, bo uciekł mu obóz przygotowawczy, ale czyni to bardzo szybko i jest w coraz lepszej dyspozycji. Potrzeba mu przede wszystkim gry – wyjaśnił.
Na koniec Zieliński został zapytany o brak kolejnych transferów do ofensywy. – To jest dopiero połowa sierpnia, więc podejdźmy do tego wszystkiego spokojnie. Wiem jak wygląda sytuacja od kulis. Niezbyt się tym denerwuję, bo myślę, że jeszcze jest szansa na to i czas na to, żeby coś do tego zespołu dołożyć. Potrzebujemy jakości. Czy to będzie jeden, czy dwa transfery, trudno powiedzieć. Na chwilę obecną jedziemy w tym składzie na Widzew, który miałem w tym tygodniu do dyspozycji – podsumował.
Fot. Piotr Okła




