Zieliński po Legii: Jestem bardzo zbudowany postawą drużyny
W 3. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Legią Warszawa 1:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Może zabrzmi to trochę specyficznie, ale czujemy bardzo duży niedosyt. Graliśmy z liderem, ale uważam, że mogliśmy i powinniśmy to spotkanie wygrać. Pretensje mamy do samych siebie. Z postawy drużyny jestem zadowolony. Realizowaliśmy nasz plan cierpliwie krok po kroku. W trakcie gry zmieniliśmy system ze względu na chorobę Ariela Mosóra. Wyglądało to dobrze, ale brakowało detali najważniejszych w piłce, to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Jestem bardzo zbudowany postawą drużyny.
(O sytuacji zdrowotnej Dawida Błanika oraz wymuszonej zmianie Ariela Mosóra) – Nie jest to poważny uraz, ale nie udało się doprowadzić Dawida do zdrowia. Ariel przez ostatnie dwa dni borykał się z chorobą. Prawdopodobnie w związku z wysokimi temperaturami wyglądał specyficznie. Po uderzeniu piłką trzeba było go zmienić, bo wyglądało to coraz gorzej, takie coś się zdarza. Ważne, że potrafiliśmy zareagować i te zmiany wyglądały dobrze.
(O planie taktycznym na rywala) – Zdawaliśmy sobie sprawę, że Legia jest mocna w środku. Ciężko było się tam przedrzeć ze względu na ich ustawienie. Mieliśmy pomysł gry bokami. Morgan Fassbender bardzo poprawnie zagrał w debiucie w wyjściowym składzie. Jestem z jego postawy zadowolony. Dał nam element nieoczywistości. To chłopak, który w Termalice za dużo nie grał, ale tu pokazał się bardzo dobrze. Gorzej wyglądało to z drugiej strony. Lepiej zaczęło to wyglądać po przejściu na czterech obrońców i zagraniu z typowymi skrzydłowymi. Czegoś jednak zabrakło.
– Za dużo mówimy o schematach i systemach, bo to ludzie grają w piłkę. Ci chłopcy pokazali dobre umiejętności piłkarskie i mental, który był na bardzo wysokim poziomie. Później zdarzały nam się błędy wynikające z przemotywowania. Chciałbym, żeby to było kultywowane, bo można na tym dużo zyskać.
(O odejściu Tamara Svetlina, który przebywa na testach medycznych przed transferem) – My z tym, że Tamar może odejść, liczyliśmy się od końca poprzedniej rundy. Wiedzieliśmy o bardzo mocnym zainteresowaniu Lecha, później włączyły się do gry kluby zagraniczne. Ostatecznie Tamar wylądował w Saint-Étienne. On bardzo chciał odejść i pokazać się w innej lidze, na tym to też polega. To fajne dla Korony, że pomału zaczynamy pisać historię transferową. Byli tylko zawodnicy sprowadzani. Teraz są przykłady Mariusza Fornalczyka, Pau Resty czy Miłosza Trojaka, a teraz zaczyna się coś dziać.
– Ważne aby takie transfery były odpowiednio zastępowane, a to się udało. Patrick Hellebrand był przymierzany do gry z Tamarem, a wtedy, gdy widzieliśmy, że coś się dzieje w kwestii Słoweńca, to wzięliśmy Kamila Jakubczyka. Jestem spokojny o zabezpieczenie środka. Simon Gustafson wreszcie zaczyna grać na miarę swoim możliwości i umiejętności, chociaż to jeszcze nie jest jego rekord życiowy. Jest Martin Remacle, który jest podrażniony że wchodzi z ławki oraz Nono. Myślę, że o ten środek pola powinniśmy być spokojni.
(O golu straconym podczas nieobecności Ariela Mosóra) – Myślę, że gdyby tam był to pojedynku z rywalem by nie przegrał. Sędzia według przepisów mierzył bardzo dokładnie ten czas upływający i zabrakło nam kilku sekund. Szkoda, że arbiter nie był tak skoncentrowany gdy trzeba było „Varować” sytuacje z rzutem karnym. Po mundialu ekscytujemy się pięcioma sekundami gdzie ręka idzie w górę, palce opadają, a dalej bałagan w interpretacji zagrania ręką jest taki jaki był. To mnie najbardziej martwi i niepokoi, bo dawno bardziej ewidentnego rzutu karnego nie widziałem.
(O Morganie Fassenderze i rywalizacji z Dawidem Błanikiem) – Dawid wyzdrowieje i będzie do dyspozycji w następnym meczu, a rywalizacja zawsze napędza. Cieszę się z postawy Morgana bo robiąc ten ruch wiele osób było zdziwionych, bo to nieoczywisty transfer ze spadkowicza. Zastanawiano się co on nam może dać. Natomiast my go już obserwowaliśmy od dłuższego czasu i to jest chłopak skrojony pod naszą bezpośrednią grę. Gdy Błanik dojdzie do zdrowia to nie widzę problemu, bo Niemiec ciągle mówi, że lepiej się czuje z prawej strony.
(O skromnym dorobku drużyny na początku sezonu) – Pół żartem pół serio nasze statystyki mogłyby lepiej wyglądać, ale bronie się tym, że mamy jeden pojedynek zaległy. Niektórym się wydaje, że nie wiem z kim my te mecze rozgrywamy. Po porażce w Białymstoku w końcówce były straszne słowa krytyki, ale niech każdy spojrzy na to, że Jagiellonia dopiero co ograła u siebie Glasgow Rangers. To nie jest żadne alibi, bo nie powinniśmy tego spotkania wtedy przegrać, ale taka jest prawda i czasem ta mądrość wyniesiona z europejskich pucharów przeważa.
Fot. Piotr Okła




