Hellebrand przed Widzewem: czas na wygraną
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na wyjeździe z Widzewem Łódź. – Jest to na pewno dobra drużyna, ale myślę, że Korona również taka jest – powiedział przed pojedynkiem Patrik Hellebrand, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Przed meczem z Widzewem Łódź Patrik Hellebrand został zapytany o rewanż Górnika Zabrze z Ferencvárosi Budapeszt w eliminacjach europejskich pucharów. Czeski pomocnik Korony nie ukrywał, że będzie kibicował swojemu byłemu klubowi. – Myślę, że dziś wygrają, bo jak znam Górnik, to myślę, że rywale będą mieli ciężko, ale równocześnie Ferencváros to uznana marka. Decydują detale zawsze i może być to bardzo wyrównany mecz, bo wiemy jak to jest w piłce – stwierdził.
Hellebrand liczy również na pierwsze zwycięstwo Korony w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Kielczanie w dwóch pierwszych spotkaniach zdobyli jeden punkt. – Na pewno tak, czas na wygraną. Myślę, że nie ma łatwych meczów w Ekstraklasie i że wygramy, ponieważ dla nas to bardzo ważny pojedynek – powiedział.
Pomocnik „żółto-czerwonych” docenia klasę najbliższego rywala, ale wierzy w swoją drużynę. – Jest to na pewno dobra drużyna, ale myślę, że Korona również taka jest. Tutaj w Ekstraklasie nie ma faworytów. Może to być wyrównany pojedynek decydować pierwsza zdobyta bramka, jak to ma często miejsce. Wierzę, że wygramy ten mecz – zaznaczył.
27-latek po spotkaniu z Legią Warszawa znalazł się w jedenastce kolejki (o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ). – Trochę tak, zawsze to cieszy, ale ja zawsze mówię, że najważniejsza jest drużyna. Trochę szkoda, bo po meczu czułem, że mogliśmy wygrać. Straciliśmy dwa punkty – przyznał.
Czeski zawodnik był zadowolony również ze swojego występu przeciwko stołecznej drużynie. – Czułem się dobrze w tym meczu. Myślę, że wyglądało to dobrze i po spotkaniu miałem bardzo dobre poczucie dumy z tego jak zaprezentowaliśmy się całą drużyną. Zasłużyliśmy na te trzy punkty. Szacunek dla drużyny, bo jak w tej lidze przegrywasz w meczu nigdy nie jest łatwo. Byliśmy w stanie wygrać i to też jest duży plus, bo to nie jest aż takie częste – ocenił.
Hellebrand podkreślił, że dobrze zaaklimatyzował się w Kielcach, choć wciąż widzi elementy, które można poprawić. – Zawsze jest coś, co może być lepsze. Od początku się tutaj czuję dobrze, ponieważ myślę, że ogólnie drużyna funkcjonuje bardzo dobrze. Piłkarze tutaj są na bardzo dobrym poziomie, sztab trenerski również. Nie wiedziałem czego mogę oczekiwać do końca, ale klub mi się podoba. Chcę wszystkim podziękować za to, jak mnie przyjęli i mi pomogli – powiedział.
Pomocnik Korony nie uważa jednak, że może być pewny miejsca w podstawowym składzie. – Nie, zawsze myślę, że jest tutaj duża rywalizacja i nigdy nie jest łatwo. Nie ma nic pewnego – zaznaczył.
Kielczanie wygrali pięć ostatnich spotkań z Widzewem. Hellebrand liczy, że w sobotę uda się przedłużyć tę serię. – Wierzę, bo byłoby super, ale szacunek do Widzewa, bo to dobry klub. Musimy się skupić na sobie. W tym tygodniu wszystko wygląda dobrze i wierzę, że to pokażemy na boisku – stwierdził.
Czech został również zapytany o współpracę w środku pola z Kamilem Jakubczykiem po odejściu Tamara Svetlina. – Bardzo dobrze mi się z Kamilem grało, chociaż nie mogę sobie przypomnieć ile mieliśmy treningów z tym ustawieniem. Co do Tamara, to życzę mu powodzenia, nie wiedzieliśmy że odchodzi. Tak jest w piłce, miał świetny sezon, naprawdę też mi się przeciwko niemu ciężko grało i na pewno na to zasłużył – powiedział.
Hellebrand uważa, że dobry występ przeciwko Legii dodał zespołowi pewności siebie. – Legia przyjechała po dwóch meczach, które wygrała i była pierwsza. Myślę, że u nas wszystkich po tym meczu pewność siebie wzrosła. Wiemy, że każdy pojedynek jest inny, teraz gramy na wyjeździe, ale wierzę, że wygramy – podkreślił.
Na koniec pomocnik Korony przyznał, że lubi spotkania z dużą dawką emocji i gorącą atmosferą na trybunach. – Bardzo to lubię. Nawet jak wszyscy na nas gwiżdżą, to czuję się dużo lepiej niż jak jest cicho. Na Widzewie zawsze była fajna atmosfera i już chcę, żeby była sobota i żebyśmy już grali – zakończył Patrik Hellebrand.
Fot. Grzegorz Ksel




