Papaj po odpadnięciu z Ligi Mistrzów: musimy obejść się smakiem
W rewanżowym meczu fazy play-off Ligi Mistrzów Industria Kielce zremisowała z węgierskim OTP-Bank Pickiem Szeged 32:32. Po starciu, które zakończyło przygodę „żółto-biało-niebieskich” w Champions League na pytania dziennikarzy odpowiedział Pełniący Obowiązki Prezesa Iskry Kielce Paweł Papaj.
Paweł Papaj (Pełniący Obowiązki Prezesa Iskry Kielce): – Wszystko mieliśmy w swoich rękach – mieliśmy cztery bramki przewagi oraz szansę na piątą, ale tak naprawdę zawaliliśmy to sami. W tej sytuacji powinniśmy grać spokojnie, przeciągać grę i jak najdłużej trzymać piłkę, żeby zakończyć mecz na swoją korzyść. Czuję ogromny smutek, bo wszyscy w Kielcach liczyliśmy na to,, że ćwierćfinał Ligi Mistrzów znów będzie gościł Hali Legionów, a musimy obejść się smakiem. Mimo świetnego widowiska i niesamowitej atmosfery, ta końcówka sprawia, że głos się łamie, bo nie powalczymy w tym roku o Final Four.
(O tym, że rywal był w zasięgu Kielczan) W części się zgodzę, ale muszę podkreślić, że Segedyn to bardzo solidna ekipa, z mocną ścianą w obronie, którą tworzą czterej dwumetrowi zawodnicy. To niemal w całości gracze reprezentacyjni grający w swoich kadrach, więc trzeba doceniać rywala. Przyznaję jednak, że przed dwumeczem całe nasze środowisko, klub i my sami być może zbyt mocno stawialiśmy się w roli faworytów, ulegając euforii po poprzednich sześciu zwycięstwach. Myśleliśmy, że droga do Kolonii jest otwarta i trzeba odwiedzić Magdeburg zapominając, że najpierw trzeba pokonać Pick. Drużyna zdołała wrócić do gry po słabej pierwszej połowie, wywalczyła emocjonującą końcówkę i mieliśmy wszystko w swoich rękach. Nie rozumiem sposobu, w jaki rozegraliśmy ostatnie fragmenty.
Jest mi bardzo przykro ze względu na kibiców, ponieważ Kielce muszą grać o zwycięstwo. Jako Iskra Kielce nie możemy zadowalać się samym udziałem w play-offach Ligi Mistrzów.
Fot. Patryk Ptak




