Lijewski przed Pickiem: Tutaj mamy twardy orzech do zgryzienia
W 8. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zmierzy się we własnej hali z węgierskim OTP Bank-Pick Szeged. – Każda akcja, każde posiadanie piłki będzie niesłychanie ważne – powiedział przed spotkaniem Krzysztof Lijewski, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
Kilka tygodni temu wicemistrzowie Polski przegrali z tym rywalem na wyjeździe 27:28. Czy zatem pałają żądzą rewanżu?
W sporcie zawodowym nie możesz cały czas myśleć, o tym co zrobiłeś i jak zagrałeś, bo to historia. Trzeba z niej wyciągnąć wnioski, żeby na przyszłość zagrać tak, aby po ostatnim gwizdku być zadowolonym i dumnym z tego, że zrobiło się dobrą robotę.
Kilka tygodni temu było dużo głosów, że drużyna z Szegedu była w mini kryzysie, bo przegrała mecz ligowy. Po wygranej z nami pokonali w prestiżowych derbach Veszprém. W związku z tym nie możemy mówić, że są w kryzysie. Same wyniki pokazują, że powrócili na właściwe tory i są bardzo groźną ekipą, która na pewno przyjedzie do Kielc w jasnym celu.
Natomiast mamy też powody do zadowolenia, gdyż wracają do nas zawodnicy kontuzjowani Alex Dujszebajew i Bekir Cordalija. Chociaż ten drugi dopiero co zdjął gips z ręki i nie jest prostym powrót do pełnych treningów po czterech tygodniach bez zajęć. Jednak już z nami trenuje więc nasza ławka meczową jest coraz szersza, z czego się wraz z Tałantem bardzo cieszymy. Przystępujemy do tego starcia w pełnej koncentracji, z jedną myślą w głowie, że liczy się tylko zwycięstwo.
Czy udało się wprowadzić do gry w ataku pozycyjnym kontuzjowanego Alexa Dujszebajewa?
Widzieliśmy w ostatnim pojedynku z Piotrkowianinem, że jest dobrze. Czasami po tak długiej przerwie od gry w piłkę ręczną to takie mecze ligowe, z całym szacunkiem dla rywala, są naprawdę dobre. Mając tak okrojoną kadrę, nie zagraliśmy źle. Rzadko, która drużyna w Superlidze gra siedmiu na sześciu w ataku a oni się odważyli. Dlatego jestem bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczony postawą Piotrkowianina. Alex w tym spotkaniu pokazał, że jest silny fizycznie i mentalnie. Nie było widać u niego żadnej blokady, hamowania ruchów itd. Było po nim widać natomiast, że ma w głowie zielone światło na wykonywanie w pełni swojej pracy.
Czy o losach spotkania zadecyduje skuteczniejsza obrona?
Tak, w takich meczach to defensywa rozstrzyga. Nie wymyślę nic nowego, jak powiedzenie tego, iż piękną wrzutką porwiesz kibiców, ale najważniejsze starcia wygrywa się obroną. Jestem przekonany, że z naszymi wspaniałymi kibicami, którzy będą nas nieśli przez całe sześćdziesiąt minut, poradzimy sobie z drużyną z Szegedu.
To drużyna niezwykle mocna fizycznie. Jeśli chodzi o same gabaryty tych zawodników, to są naprawdę ogromne. Każdy z nich, który gra w obronie to szczypiornista mający dwa metry wzrostu, mają dużo kilogramów w ataku oraz są bardzo silni. Ponadto na każdej pozycji mają po dwóch zawodników światowej klasy. Trener gości będzie miał duże pole manewru jeśli chodzi o rotację, będzie to bardzo, bardzo trudna konfrontacja.
Kielczanie, chcąc wygrać spotkanie w Hali Legionów muszą zatrzymać Janusa Dadiego Smarasona. W pierwszej konfrontacji między obiema drużynami Islandczyk był liderem swojej ekipy rzucając cztery bramki
Jeśli obserwowało się ekipę z Szegedu na początku tego sezonu to prym wiódł Kukić. To on grał więcej jeśli bierzemy pod uwagę czas spędzony na parkiecie. Smarson go tylko zastępował przez jakiś okres czasu na placu gry. Natomiast w momencie urazu Kukicia jego zmiennik wykorzystał to bardzo dobrze. Dostał więcej czasu do zaprezentowania się, dzięki temu zwiększył swoją pewność siebie i przełożył to na bardzo dobre występy. Teraz ciężko stwierdzić, kto zagra przeciwko nam i dostanie większy kredyt zaufania od trenera. Widać było, że obaj są zdrowi już podczas ostatniego meczu z Veszprém. Tam obaj grali i występowali bardzo dobrze. Trzeba być przygotowanym zarówno na jednego jak i drugiego z graczy. Jeden bardziej gra pod zespół szukając obrotowych, z kolei drugi jest usposobiony do gry jeden na jeden, gry kontaktowej i rzucania bramek. Tutaj mamy wielki orzech do zgryzienia.
Jeśli Industria wygra najbliższe starcie, to może włączyć się ponownie do walki o bezpośrednią promocję do 1/4 finału dzięki drugiej lokacie w grupie
To pokłosie tego, że Kolstad urwał punkty Aalborgowi i stąd zostajemy nadal w grze. Wiecie wszyscy (zwrot do dziennikarzy - przyp.red.), że nasza grupa jest niezwykle wyrównana. Poza Barceloną, która odskoczyła na dużą liczbę punktów i ma spory bufor bezpieczeństwa, to pozostałe drużyny cały czas biją się o to drugie miejsce. Co tydzień to powtarzamy, ale taka jest prawda. Wygranie meczu sprawia, że jesteś w czubie tabeli, porażka, że możesz być na ostatnim czy przedostatnim miejscu. Każda akcja, każde posiadanie piłki będzie niesłychanie ważne. Nie możemy pozwalać sobie także na dużą liczbę błędów technicznych, bo Szeged bardzo lubi szybko biegać do kontrataków. Ta organizacja z naszej strony po straconej czy rzuconej bramce musi być szybka i płynna. Goście będą chcieli z pewnością to wykorzystać.
W ostatnim domowym meczu kielczanie ulegli Aalborgowi (28:35). Czy jest w nich chęć rehabilitacji za tamtą wpadkę i sportowa złość?
Zawsze mamy sportową złość. Nikt nie chce przegrywać u siebie w domu, w szczególności w Lidze Mistrzów i do tego w takim stylu. Na pewno ta porażka nas bardzo bolała i o niej także pamiętamy. Nie żyjemy jednak tym, co było. Wyciągnęliśmy wnioski z tamtego spotkania i z Szegedu gdzie zagraliśmy o wiele lepiej. Przed nami teraz sposobność, aby kibicom zaprezentować się lepiej. Zrobimy wszystko, aby oni byli z nas dumni po ostatnim gwizdku.
Czwartkowy (21 listopada) pojedynek rozpocznie się o godzinie 20.45.
Fot. Anna Benicewicz-Miazga





