Zieliński po Wiśle Kraków: Wszyscy jesteśmy na siebie źli
W 7. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Wisłą Kraków 1:1. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Co można powiedzieć po tak dramatycznym zakończeniu meczu? Wszyscy jesteśmy na siebie źli, bo w ostatnich sekundach daliśmy sobie wyrwać z rąk niezwykle ciężko wypracowane zwycięstwo. Taka strata w samej końcówce ogromnie boli. To wyłącznie nasza wina – w kluczowym momencie daliśmy się zaskoczyć i popełniliśmy kosztowny błąd. Pamiętajmy, że graliśmy z klasowym zespołem, bo Wisła jest w naprawdę świetnej formie. Ogromna szkoda, bo wygrana w takich okolicznościach smakowałaby wyjątkowo. Nie mamy jednak czasu na rozpamiętywanie – przełykamy tę gorzką pigułkę i gramy dalej.
Mieliśmy swoje okazje, aby podwyższyć prowadzenie i zamknąć to spotkanie, ale Wisła również dochodziła do groźnych sytuacji. Nie zamierzam opowiadać bajek o naszej rzekomej dominacji – to był twardy, wyrównany mecz, w którym obie drużyny postawiły na otwartą grę. Niezwykle boli nas ta stracona w końcówce bramka i nad zarządzaniem końcówkami meczów musimy w najbliższym czasie bardzo mocno popracować.
(O występię Lingra i Ameyawa) Obaj nowi zawodnicy zaprezentowali się dziś z bardzo dobrej strony. Ondrej dał zespołowi ogromny impuls i mnóstwo energii. Strzelił piękną bramkę, a oprócz tego pojawiał się w innych dogodnych sytuacjach podbramkowych – to był naprawdę udany występ w jego wykonaniu. Z góry umawialiśmy się z nim na określoną liczbę minut i zagrał dokładnie tyle, na ile pozwalała mu obecnie dyspozycja fizyczna. Z kolei Michael pokazał dużą odwagę, wchodząc w wiele pojedynków jeden na jeden. Wynik jest, jaki jest, ale jestem przekonany, że obaj panowie będą dla naszej drużyny naprawdę dużym wzmocnieniem.
(O braku Marcela Pięczka) Mam głęboką nadzieję, że ten uraz nie wykluczy go na dłużej. W kolanie zebrała się spora ilość płynu, dlatego liczę na to, że jest to jedynie kwestia przeciążeniowa. Analizując powtórki, nie dopatrzyliśmy się żadnego ostrego starcia z rywalem, które mogłoby to spowodować. Dokładniejszą diagnozę poznamy po niedzielnych badaniach i wtedy zobaczymy, jak wygląda sytuacja.
Rezerwowi dali dziś naprawdę dobre zmiany. Wcześniej mieliśmy spore problemy i trudno było nam cokolwiek wykreować w środku pola, ale jak to mówią – Polak mądrzejszy po szkodzie.
Przed nami cały mikrocykl treningowy, który pozwoli nam spokojnie przygotować się do meczu ze Śląskiem. Michael Ameyaw trenuje już na pełnych obrotach z resztą zespołu i pod względem fizycznym jest w pełni gotowy. Pozostaje tylko kwestia złapania odpowiedniego rytmu meczowego, ale jeśli chodzi o jego stan – jest w pełni dysponowany, by wyjść w podstawowym składzie od pierwszej minuty.
Fot. Marcin Deszczka




