Lijewski: Nie mogę tego tak zostawić...
"Nafciarze" w pierwszym meczu o mistrzostwo Polski pokonali Industrię Kielce. Starcie w Płocku zakończyło się po rzutach karnych wynikiem 24:23. – To nic nie zmienia – mówi Krzysztof Lijewski, drugi trener żółto-biało-niebieskich.
Krzysztof Lijewski (trener Industrii Kielce): – Mecz godny finału, "Świętej Wojny" jak to lubi określać opinia publiczna. Spotkanie obrony, walki. Więcej było tej defensywy jak fajerwerków w ataku. W końcu gramy o najważniejsze krajowe trofeum. Zawodnicy dali maksa. Widać było różnice w stosunku do ostatniego meczu. Mieliśmy czas na regenerację oraz treningi wspólne. Nasza gra była na zupełnie innym poziomie niż ostatnio. No cóż, przegraliśmy ale to nic nie zmienia. Przy wygranej w Płocku i tak musielibyśmy jeszcze zwyciężyć u siebie. Cały czas mamy szanse. Oczywiście rywale są w uprzywilejowanej sytuacji, jednak wierzę że przed nami jeszcze dwa mecze i przy pomocy naszych kibiców jesteśmy w stanie je wygrać.
Odniosę się jeszcze do ostatniej akcji, bo nie mogę tego tak zostawić. Wiemy, że karne to loteria, nie mamy o to pretensji do zawodników. Takie rzeczy się dzieją. Jednak w mojej opinii oraz lwiej części obserwatorów, którzy znają się na handballu, do tych karnych w ogóle nie powinno dojść. Na świeżo w szatni oglądaliśmy tę sytuację i na powtórkach widać było, że zawodnik oddający rzut z dziewięciu metrów oderwał nogę. Taka sytuacja jak w przypadku Elohima Prandiego podczas półfinału mistrzostw Europy. Też oderwał nogę, w obu przypadkach zaliczono bramkę, co nie powinno mieć miejsca. Pomimo wideoweryfikacji sędziowie nie dopatrzyli się błędu. Moim zdaniem błąd był klarowny.
Cezary Surgiel (zawodnik Industrii Kielce): – Wiedzieliśmy, że będzie to ciężkie spotkanie. Walczyliśmy jak tylko mogliśmy, mieliśmy wzloty, upadki. Nie pomagały nam kary, a było ich więcej po naszej stronie. Niestety Płock wyrównał z wolnego, a potem w karnych nie wykorzystaliśmy naszych szans. Obaj bramkarze bronili fantastycznie, jednak minimalnie Płock okazał się lepszy. Musimy się zregenerować i przygotować do miejmy nadzieję jeszcze dwóch spotkań.
Fot. Maciej Urban




