Kuzera po Ruchu: Daliśmy sobie szansę, by zagrać w swoim finale
Suzuki Arena ponownie była świadkiem triumfu swojej drużyny. Korona Kielce ograła Ruch 2:0 dzięki czemu złapała odrobinę tlenu w walce o utrzymanie. Kielczanie nadal są w fatalnym położeniu, jednak zachowali szansę i kwestia być albo nie być w ekstraklasie rozstrzygnie się podczas multiligi 34. kolejki. – Wielkie podziękowania dla kibiców. Nie spodziewałem się, że będą nas tak mocno wspierać i w takiej liczbie. Dziękuję za to, bo wiara jest niesamowita – mówi trener Kamil Kuzera.
Kamil Kuzera (trener Korony): – Co do meczu, wygraliśmy zasłużenie. Dla nas liczy się tylko finał w Poznaniu i robimy wszystko, by się do niego jak najlepiej przygotować. Najważniejsze, że to zwycięstwo się zdarzyło. Długo o tym rozmawialiśmy, na temat odwagi, którą każdy człowiek ma. Mimo ciężaru meczu, byliśmy odważni, zdeterminowani, by dać sobie szansę wystąpić w naszym finale. Jeśli chcemy pozostać w lidze, nie ma innego sposobu. Długo nie wygraliśmy na wyjeździe, to idealny moment.
Każdy z nas reagował dziś bardzo emocjonalnie. Wszyscy chcieli mieć gole. Najważniejsze, że dźwignęliśmy to. Strzelenie bramki było kwestią czasu. Kiedy to się stało, zeszło z nas trochę ciężaru. Jestem przekonany, że wygramy w Poznaniu. Nie ma innej drogi.
Wszyscy dziś zagrali na dobrym poziomie. Obok Martina Remacle, był Fredrik Krogstad, który wykonał mozolną i ciężką robotę, dzięki czemu "Rema" mógł funkcjonować tak, jak chcieliśmy. Nie skupiałbym się na jednym czy dwóch zawodnikach. Wszyscy to unieśli, choć wiemy ile to waży.
(Przy sytuacji z drugą żółtą kartą Bartosza Kwietnia nie mógł interweniować VAR. Ciężar decyzji wziął na siebie sędzia techniczny Damian Gawęcki, który był blisko tego zdarzenia. Jego zdaniem piłkarz nie zasłużył na drugi żółty kartonik, co uznał arbiter główny). – Bardzo fajnie, bo to wskazówka dla sędziów, którzy są technicznymi. Zamiast nadgorliwie śledzić to, co się dzieje na ławce, warto skupić się na meczu. Dziś podjął kluczową decyzję, za co należą się brawa.
Jakie są plany na najbliższe dni? W niedzielę jest mecz drugiego zespołu. Spotykamy się normalnie w pracy, mamy tydzień, żeby przygotować się jak najlepiej. To ostatni moment sezonu, dużo roboty w nogach. Trzeba się skupić na regeneracji, doprowadzeniu do stanu używalności. Zawodnicy będą mieli lżej, ale pracujemy sztabowo, bo przed nami naprawdę ciężka robota polegająca na złapaniu Lecha.
Fot. Grzegorz Ksel




