Po Bukareszcie nie było śladu. Łomża Vive KIelce lepsza od Veszprem

23-09-2021 20:16,
Michał Gajos

Na taki mecz liczyła Hala Legionów. O falstarcie z Rumunii nie było śladu, a Łomża Vive Kielce pokonała przed własną publicznością Telekom Veszprem 32:29. Do triumfu mistrza Polski poprowadził niezawodny i wracający do zdrowia Alex Dujshebaev - MVP meczu.

Po zeszłotygodniowej wpadce w stolicy Rumunii mistrz Polski do konfrontacji z węgierskim potentatem został wzmocniony osobą Alexa Dujsheabaeva. Gwiazdor i kapitan kielczan znalazł się w kadrze meczowej na to stracie. W ekipie przyjezdnych bark w bark ze starymi znajomymi zaprezentowali się Manuel Strlek i Vladimir Cupara. Byli szczypiorniści żółto-biało-niebieskich rozpoczęli mecz w wyjściowej siódemce. 

Worek z bramkami rozwiązał Branko Vujović. Czarnogórzec od pierwszych chwil rywalizacji udowadniał znakomitą dyspozycję z początku sezonu.

Ważny sygnał w premierowych minutach gry dali sędziowie, którzy już do 3. minuty wyrzucili po jednym zawodniku z każdej drużyny, karząc najpierw Gębalę, a następnie Blagotinszeka dwuminutowym upomnieniem. Szwedzcy rozjemcy nie oszczędzali zawodników tego dnia pod tym względem. 

Jeśli chodzi o wynik, to ten regularnie kształtował się na poziomie trzech, czterech bramek przewagi na korzyść gospodarzy. Spora w tym zasługa Mateusza Korneckiego, który w pierwszych dziesięciu minutach bronił z 70-procentową skutecznością!  

Pozytywny sygnał dawał, dość nieoczekiwanie, będący ostatnio na cenzurowanym – Uładzisłau Kulesz. Białorusin był bardzo aktywny, a swój kwadrans na placu gry okrasił bramką i inteligentną asystą do rodaka – Artsioma Karalioka.

Ten drugi nie dokończył pierwszej odsłony rywalizacji, oglądając czerwony kartonik za faul na Nenadiciu w 25. minucie potyczki. Nie była to zresztą jedyna, mocno podważana, decyzja arbitrów przez kielecką publikę. Chwilę po tym zdarzeniu, niemal identyczny incydent, miał miejsce po drugą bramką. Jednak ostatecznie Gasper Marguć za uderzenie w twarz Igora Karacicia został odesłany na jedyne dwie minuty kary.

Wbrew pozorom nieprzychylne decyzje rozjemców spotkania wpłynęły niezwykle motywująco na gospodarzy. Ci zeszli na przerwę z pięciobramkową przewagą, prowadząc 17:12. 

Po zmianie stron tempo gry ani myślało zwolnić. Drużyny przeprowadzały akcję za akcją, trafiały z imponującą regularnością i nie pozastawiały sobie nawzajem chwili wytchnienia. 

I wtedy, w 37. minucie, przyszedł blisko sześciominutowy impas mistrza Polski bez zdobytej bramki. Nieskuteczność kielczan, popartą świetną serią Corralesa między słupkami, wykorzystali przyjezdni, zbliżając się na cztery bramki do zawodników Dujshebaeva.

Na szczęście Łomża Vive potrafiła przezwyciężyć chwilę słabości, a rywalizacja wróciła do obrazu – punkt za punkt. Największy odsetek zdobytych trafień w drużynie Telekomu należał do Petara Nenadicia. Serb uzbierał w tym meczu 9 bramek.

Ten okazały wynik nie dał jednak wymiernych korzyści dla swojego zespołu, który ostatecznie uległ reprezentantom Polski na arenie europejskiej 29:32.

Łomża Vive Kielce – Telekom Veszprem 32:29 (17:12)

Łomża Vive: Wolff, Kornecki – Nahi 5, Surgiel, Gębala, Sićko, Kulesz 2, Karacić 4, Thrastarson, Dujszebajew 7, Vujović 3, Moryto 6, Gudjonsson 1, Karaliok 2, Tournat, Sanchez-Migallon

Telekom Veszprem: Corrales, Cupara – Strlek 2, Manaszkow 3, Lauge-Schmidt 1, Nenadić 9, Ligetvari, Lekai, Mahe, Yahia 3, Maqueda 4, Ilić, Marguc 5, Nilsson, Blagotinszek 1, Sipos 1

fot. Maciej Urban

Projekt i wykonanie: CK Media Group