Kibice byli ważnym ogniwem w tym zwycięstwie
PGE VIVE Kielce po dwóch porażkach z rzędu w Lidze Mistrzów sięgnęło po drugi w tym sezonie komplet punktów. To jednak łatwo kielczanom nie przyszło, bo o ile do przerwy prowadzili pewnie, tak w końcówce Mieszkow zawzięcie walczył o odrobienie strat. Finalnie kielczanie triumfowali po emocjonującej końcówce 31:27. - To był gatunkowo ciężki mecz. Bardzo chcieliśmy się dziś odblokować - mówi Arkadiusz Moryto.
- Pierwsza połowa była bardzo fajna, trzeba przyznać, że Andi Wolff czasem bronił w niesamowitych sytuacjach. Wiedzieliśmy, że w drugiej połowie może przydarzyć nam się przestój. Udało nam się go przetrwać. Towarzyszyło nam lekkie podenerwowanie, bo mimo, że prowadziliśmy, to przeciwnicy cały czas trzymali się blisko i krok po kroczku odrabiali starty. W kluczowym momencie zachowaliśmy się jednak jak klasowy, doświadczony zespół - podkreśla skrzydłowy.
REKLAMA
I dodaje: - Bardzo się cieszymy, że kibice wspierali nas w tak licznym gronie, pomimo tego, że ostatnio nie graliśmy najlepiej. Oni zawsze są z nami i byli dzisiaj bardzo ważnym ogniwem w tym zwycięstwie. Miejmy nadzieję, że teraz już będzie lepiej, bardzo chcieliśmy się dzisiaj odblokować. Nie było to idealne spotkanie, ale najważniejsze, że wygraliśmy.
fot: Patryk Ptak




