Fala kontuzji w PGE VIVE. Drużyna znów długo nie zagra w komplecie

14-11-2018 08:57,
Mateusz Kaleta

Od początku sezonu piłkarze ręczni PGE VIVE targani są przez kontuzje. Kiedy wydawało się, że już wszystko powoli wraca do normy i wkrótce obejrzymy najmocniejszą drużynę, jaka w tym momencie jest w stanie wybiec na parkiet, posypało się zdrowie kolejnych zawodników. I nic nie zapowiada, aby w najbliższym czasie było dane kielczanom rozegrać jakiś mecz w komplecie. 

Powodem do zadowolenia dla trenera Talanta Dujszebajewa jest na pewno powrót na boisko trójki kontuzjowanych, który z problemami zmagali się od początku sezonu. Pierwsze mecze w tegorocznych rozgrywkach mają już za sobą Mariusz Jurkiewicz, Bartłomiej Bis i Marko Mamić i Uładzisłau Kulesz. Białoruski rozgrywający zadebiutował we wtorkowym meczu ze Stalą Mielec, ale na razie może występować tylko w obronie. Podobnie wygląda sytuacja z Mamiciem, który wciąż czeka na zielone światło do lekarzy na grę.

REKLAMA

- Mam nadzieję, że Vlad za dwa tygodnie dostanie zielone światło od lekarzy na swobodne oddawanie rzutów i wystąpi w ataku – komentuje trener Talant Dujshebaev, który stara się jednak dmuchać na zimne: - Vlad bardzo chce grać, ale po historii z Marko Mamiciem, na pewno nie będę ryzykował.

To jednak koniec dobrych informacji. W minionym tygodniu urazów doznali kolejni ważni zawodnicy PGE VIVE: Michał Jurecki, Luka Cindrić i Krzysztof Lijewski. Pierwsi dwaj mają ponaciągane mięśnie przywodzicieli ud i w najbliższym czasie na pewno nie wystąpią na parkiecie. Na szybszy powrót do zdrowia może jednak liczyć Chorwat, ponieważ Jureckiego czeka znacznie dłuższa przerwa, która wyłączy go z gry do końca 2018 roku.

- Luka na pewno nie zagra z Brześciem, a na Barcelonę ma 2-3% szans. Zobaczymy, czy uda mu się pojechać do Skopje. Michał Jurecki raczej nie zagra już do końca roku, a co za tym idzie na boisku zobaczymy go pewnie dopiero w lutym – wyjaśnia trener Dujszebajew.

Krzysztof Lijewski zmaga się natomiast z urazem pleców. W jego przypadku nie jest to aż tak poważny uraz, jak dwójki pozostałych i najprawdopodobniej 35-latek będzie już gotowy na sobotnie spotkanie z Mieszkowem Brześć.

To spotkanie w ramach fazy grupowej Ligi Mistrzów rozpocznie się o godz. 18:00 w Hali Legionów w Kielcach.

źródo: własne, kielcehanbdall.pl

fot: Anna Benicewicz-Miazga

Wasze komentarze

fred2018-11-14 11:19:17
U Dzidziusia od zeszłego sezonu zbyt mocno wyeksploatowany organizm daje już wyraźnie o sobie znać.

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group