Tłumy kibiców na Rynku. Wielka zabawa na scenie (zdjęcia)
01-06-2016 00:27,
Na fetach Vive Tauronu Kielce zawsze było dużo ludzi, ale tak wielu, jak we wtorek, chyba jeszcze nigdy. W centrum miasta ciężko było zaparkować samochód, a dostanie się w bezpośrednie okolice sceny graniczyło z cudem. Na scenie najpiękniej zrobiło się tuż przed godziną 22, gdy z głośników rozbrzmiał utwór „We are the champions”, zawodnicy wznieśli w górę puchar Ligi Mistrzów, a na niebie rozbłysły fajerwerki.
Zobaczcie, jak to wyglądało na zdjęciach Patryka Ptaka.
Mistrzowska feta Vive Tauronu Kielce (31 maja 2016)
Fot. Patryk Ptak
Archiwum galerii




























Wasze komentarze
Pozwólcie jednak na łyżeczkę dziegciu, gwoli konstruktywnej krytyki z której można wyciągnąć wnioski na świetowanie kolejnego Mistrzostwa Europy ;)
1) Scena na 3/4 powierzchni rynku niewidoczna. Tam gdzie udało się wcisnąć (najcześciej murki i klomby) - scena i tak nie była widoczna bo światła oświetlały nie stojących na scenie, a zamiast tego waliły ludziom w oczy. Można było scenę ustawić przy UM. Więcej ludzi widziałoby scenę - bo tak jest nachylona płyta Rynku.
2) Nagłośnienie - totalnie niesłyszalne. Byłem w połowie Rynku, potem pod UM i nawet nie wiedziałem, że Bert przedstawiał nowych zawodników. A byłem trzeźwy do końca ;)
3) Telebim nie pokazywał tego co dzieje się na scenie. Pomimo tego, że nie słyszałem - to przynajmniej bym zobaczył
4) Impreza zupełnie niepotrzebnie przeciągnięta w czasie - moment przywitania drużyny mozna było zrobić dynamiczniej w ciągu 0,5 godziny, a tak sie wszystko "rozlazło".
5) Brakowało podestu mniej więcej np przez pół rynku na którym przebiegali by piłkarze i przybijali piątki. Wiecej osób miałoby możliwość kontaktu z zawodnikami i po prostu ich zobaczenia.
To tak na przyszłość, bo wierzę że to nie ostatnie takie Święto w CK!
W przyszłym sezonie, kiedy będzie taka sama okazja do świętowania proponuję zrobić fetę na Pl. Wolności. Większy, z możliwością okrążenia go autokarem.
Niewiele słyszałem (jak wyżej-tylko ,że dzwięk)
I zmokłem....
Ale co se pogwizdałem na pajaca to moje!
Na szczęście nie.