„Każdy lubi jak walczymy... ale walki było za dużo”
Trzy czerwone kartki i w sumie dziewiętnaście kar dwuminutowych pokazali w niedzielę sędziowie prowadzący pojedynek Vive Tauronu z Orlen Wisłą Płock. Kielczanie jednak wygrali to starcie i są o krok od mistrzostwa Polski.
Największym bohaterem tego pojedynku był Marin Sego. Chorwacki bramkarz Vive Tauronu bronił w całym meczu ze skutecznością wyższą niż 50 procent. Fani zasiadający w Hali Legionów co chwilę skandowali jego imię i nazwisko. - Dziękuję wszystkim kibicom. Myślę, że w tym meczu była prawdziwa walka. Może nawet było jej trochę za dużo. Jestem szczęśliwy, bo wygraliśmy już dwa mecze. Teraz trzeba się jak najlepiej przygotować do pojedynku w Płocku. Tam na pewno nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że wygramy – powiedział sam zawodnik.
Sego, choć był bohaterem tego spotkania po meczu komplementował kolegów z drużyny. - Graliśmy bardzo dobrze w obronie. Mieliśmy plan jak grać i każdy z zawodników dał z siebie wszystko, dlatego wygraliśmy – nie krył chorwacki bramkarz.
Widać było również, że kolejne udane interwencje jeszcze bardziej „nakręcały” Sego. - Oczywiście, to pomagało. Jestem szczęśliwy, bo wygraliśmy. Może było za dużo tej walki, oczywiście każdy lubi jak walczymy, ale było tego za dużo – przyznał.
Inny chorwacki zawodnik chwalił postawę bramkarzy w weekend. - Kiedy Marin tak dobrze bronił było super, Kasa także rozegrał w sobotę dobry mecz. Obrona dużo pomogła naszym bramkarzom – powiedział Denis Buntić.
- Pierwsza połowa była bardzo ciężka. Dobrze graliśmy w defensywnie, po świetnie bronił także Marin. Liczę, że w trzecim spotkaniu w Płocku wygramy, a wtedy będziemy mogli skupić się na przygotowaniach do Kolonii – podsumował rozgrywający mistrzów Polski.




