Malarczyk: Chcemy coś zmienić
Wypatrzył go Marek Motyka i niespodziewanie wciągnął do składu pierwszej drużyny. Teraz powoli staje się filarem kieleckiej defensywy. Jutro będzie starał się powstrzymać napastników Lecha Poznań. - Nie chcę zapeszać, ale... Jedziemy wygrać - zapowiada Piotr Malarczyk.
Przed wami bardzo ciężkie spotkanie z poznańskim Lechem. To będzie walka o zwycięstwo czy tylko o remis?
Piotr Malarczyk: – Jesteśmy bojowo nastawieni. Oczywiste jest, że chcemy walczyć o trzy punkty! Wiem, że nie będzie o to łatwo, jednak dużo nad sobą pracujemy, dobrze przepracowaliśmy ten tydzień. Pozostało nam tylko dopracować pewne sprawy taktyczne. Myślę, że przyszła rywalizacja dobrze nam się ułoży.
Jak dobrze?
– Wolę nie typować. Gdy stawialiśmy na zwycięstwo Korony, to wynik zawsze był odwrotny. Także wolę nie zapeszać.
Do meczu z Polonią przystąpiliście z zamiarem zdobycia kompletu punków. Niestety, w rezultacie do ostatniej minuty musieliście ratować się przed porażką. Dlaczego?
– Murawa nie była najlepsza… Ale to nie jest usprawiedliwienie, bo warunki były takie same dla obu stron. To spotkanie od początku wyraźnie nie układało się po naszej myśli, nie mogliśmy złapać swojego rytmu. W pierwszej połowie trochę odstawaliśmy od przeciwnika i na zbyt dużo mu pozwalaliśmy. Zbyt mało ruchu było po naszej stronie. Druga część wyglądała już lepiej. Staraliśmy się konstruować jakieś akcje i w efekcie udało nam się strzelić gola w doliczonym czasie gry. Trzeba się z tego cieszyć. Ale we Wronkach powinno być zdecydowanie lepiej.
Jak trener Marcin Sasal podsumował waszą grę w Warszawie?
– No cóż… Powiedział, że należy się cieszyć z tego punktu jaki wywieźliśmy ze stolicy. Zazwyczaj to my traciliśmy bramki w końcówkach, a teraz nam się udało zdobyć gola. Niestety, po przeciętnej grze.
Kielecki zespół w ośmiu ostatnich spotkaniach ligowych, nie zdołał wygrać żadnego meczu. Co jest główną przyczyną niepowodzeń?
– Przede wszystkim brakowało nam tego cwaniactwa, przytrzymania piłki. Korona jest klubem nastawionym na grę ofensywną – zawsze, gdy osiągniemy dobry wynik, chcemy jeszcze więcej, co nie zawsze wychodzi z korzyścią dla nas. Chcemy coś w tym kierunku zmienić. Myślę, że ostatnie mecze wyglądały już troszeczkę inaczej. Graliśmy mądrzej i nie traciliśmy tylu bramek. Chorzów opuściliśmy z czystym kontem, natomiast w Warszawie straciliśmy jedną, mocno przypadkową bramkę.
Przedwczoraj podpisałeś nowy kontrakt z Koroną Kielce.
– Tak, przedłużyłem umowę o kolejne 5 lat. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Bez problemów dogadałem się z władzami klubu. Nie było dużych rozbieżności między naszymi propozycjami i jestem w pełni usatysfakcjonowany z tego kontraktu.
A co, gdyby jakiś wielki klub zgłosił się w przyszłości do Kielc po Piotra Malarczyka?
– Na razie chciałbym się pokazać z jak najlepszej strony kieleckim kibicom i działaczom. Tutaj jest mi bardzo dobrze, mam miejsce w składzie. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce osiągnąć jakieś sukcesy w ekstraklasie. Na dzień dzisiejszy nie myślę o żadnej przeprowadzce.
Chyba nie mogłeś wymarzyć sobie lepszego debiutu w ekstraklasie. Jak wspominasz spotkanie z 12. kolejki z Wisłą Kraków?
– Bardzo fajnie! Debiut przy pełnych trybunach, w takim meczu... Naprawdę wielkie przeżycie i podejrzewam, że tego spotkania nie zapomnę do końca życia. Skończyłem ten mecz czerwoną kartką, ale wszyscy wiedzą jak to wyglądało. Ponadto miałem dwie okazje do strzelenia bramki, z czego jedną przynajmniej powinienem wykorzystać. Nie udało się, ale mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się strzelić jeszcze niejednego gola w ekstraklasie. Cieszę się, że od tamtego czasu występuję w pierwszym składzie i mam nadzieję, że tak już zostanie.
No właśnie - pięć spotkań w pierwszym składzie na najwyższym szczeblu rozgrywek, powołanie do reprezentacji Polski U-19. Chyba jesteś na fali wznoszącej…
– Ostatni okres był bardzo intensywny - debiut, gra w ekstraklasie, kadra. Trzeba się z tego cieszyć. Za każdym razem staram się z siebie dawać sto procent - czy to podczas walki o punkty, czy na treningach. Ciężko pracuję, by utrzymać formę do końca sezonu. Przed nami okres przygotowawczy. Będę się starał przepracować go jak najlepiej, żeby być gotowym do gry już od początku następnej rundy.
Młody piłkarz wśród takich wyjadaczy jak Edi, Vukovic, czy Hernani, chyba nie ma łatwego życia…
– Na początku nie było mi to łatwo. Jednak z czasem złapałem tą pewność siebie. Obecnie dobrze się dogadujemy. Koledzy są bardzo pomocni i zawszę mogę na nich liczyć. W szatni jest naprawdę bardzo fajna atmosfera. Tacy zawodnicy jak Edi czy Hernani mają ogromne doświadczenie. Ja w porównaniu do nich nie mam żadnego doświadczenia. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu, ale też należy być pewnym siebie, nie bać się i pracować nad sobą.
Mówisz o braku doświadczenia, a ostatnio Edi określił cię mianem piłkarza, po którym nie widać młodego wieku.
– Z pewnością jest łatwiej, kiedy zespół pomaga, bo wiadomo, że samemu ciężko jest dojść do czegokolwiek. Tworzymy kolektyw i dzięki temu dużo łatwiej się pokazać z dobrej strony.
Rozmawiał Maciej Urban.
fot. Paula Duda
Debiut w ekstraklasie Piotra Malarczyka - mecz z Wisłą Kraków





Wasze komentarze