Podsiadło: Do końca nie odpuszczaliśmy
- Wiedzieliśmy, że Płock przyjedzie osłabiony, ale nie zwracaliśmy na to większej uwagi - mówi rozgrywający Vive Targów Paweł Podsiadło, który trzykrotnie trafiał w środę do bramki rywali.
Kielczanie już przed pojedynkiem byli wskazywani jako zdecydowany faworyt "Świętej Wojny". Osłabiona Wisła pozostawiła po sobie jednak najgorsze wrażenie. - Wiedzieliśmy, że Płock przyjedzie osłabiony, ale nie zwracaliśmy na to większej uwagi. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to mecz szczególny. Wyszliśmy bardzo zdeterminowani aby go wygrać. Na szczęście wszystko ułożyło się po naszej myśli - mówi Paweł Podsiadło.
W drugiej połowie kieleccy szczypiorniści urządzili sobie istną kanonadę. Momentalnie ich przewaga wzrosła do dziesięciu goli, a spotkanie zakończyli rekordową, bo aż 15 bramkową przewagą nad odwiecznym rywalem. - Nawet, gdy wygrywaliśmy już 10 bramkami, każdą akcję staraliśmy się udanie skontrować. Grała praktycznie cała ławka, każdy kto wchodził, miał nowy zapas sił. Rywale nie mieli aż takich możliwości kadrowych. Być może to zaważyło na naszej wysokiej wygranej. Nie oglądamy się jednak na Płock, patrzymy na swoją grę, a ta dzisiaj wyglądała dobrze - dodaje Podsiadło.





Wasze komentarze