„Koroniarze” po awansie w Pucharze: Kamień spadł mi z serca
W I rundzie STS Pucharu Polski Korona Kielce wygrała na wyjeździe z Widzewem Łódź 1:0. Po meczu swoją opinią podzielili się Daniel Bąk i Konrad Ciszek, bohaterowie „żółto-czerwonych”.
Daniel Bąk (zdobywca bramki dla Korony): – Pierwsze trafienie w pierwszej drużynie Korony Kielce smakowało świetnie. Cieszę się, że mogę strzelać bramki dla tej drużyny. Gdy piłka wpadła do siatki, pomyślałem sobie: „W końcu!”. Kamień spadł mi z serca.
Pod koniec meczu był lekki niepokój, bo cofnęliśmy się i Widzew miał dużo sytuacji do strzelenia bramki, ale daliśmy radę.
(O krótkich zmianach w meczach ligowych) Taka jest rola napastnika – jak ma sytuację, to piłka musi być w sieci. Wiedziałem, że muszę iść na futbolówkę po dośrodkowaniu, bo drugiej takiej szansy w tym pojedynku mogłem już nie mieć.
Miejmy nadzieję, że wyeliminowanie ekstraklasowego rywala na początku drogi na Stadion Narodowy to dobry prognostyk na przyszłość. W szatni było głośno i radośnie, ale przed nami już misja Wisła.
Konrad Ciszek (asystent przy golu „żółto-czerwonych”): – Przy golu zaliczyłem tak naprawdę dopiero drugi kontakt z piłką w tym meczu. Niesamowite uczucie, każdy chciałby czegoś takiego doświadczyć. Dobrze, że Daniel był tam, gdzie miał być – ja dostarczyłem dobrą piłkę, a „Bączek” to wykończył.
Na ławce rezerwowej się nie denerwowałem, byłem w miarę spokojny i wierzyłem w chłopaków. W głębi duszy liczyłem na swoją szansę. Kiedy wchodzi się w takim spotkaniu, myśli się tylko o tym, żeby zrobić wszystko co najlepsze dla drużyny. Udało się i jestem szczęśliwy.
(O serii siedmiu wygranych meczów z Widzewem) Szczerze powiedziawszy, „leży” nam ten Widzew. Cieszymy się, bo każda wygrana nas buduje, ekscytuje i dodaje pewności siebie.
(O ewentualnym rywalu w 1/16 finału) Na razie o tym nie myślimy. Mamy w sobotę bardzo ważny mecz i skupiamy się tylko na nim.
Fot. Marcin Deszczka




