Święta wojna dla Kielc! Miażdżąca wygrana Vive Targów
Kolejne zwycięstwo Vive Targów Kielce! W hicie polskiej ekstraklasy zawodnicy Bogdana Wenty ograli wicemistrzów Polski, Wisłę Płock 42:27. Gracze Olivera Jensena w pierwszej połowie starali się jeszcze walczyć, ale po przerwie nie mieli już nic do powiedzenia.
O tym, że będzie to mecz wyjątkowy można było przekonać się już dziesięć minut przed jego rozpoczęciem, gdy na trybunach pojawiła się 200-osobowa grupa kibiców z Płocka. A że i kieleckich sympatyków nie zabrakło (w Hali Legionów nie było żadnego wolnego miejsca), to atmosfera przez całe spotkanie była znakomita.
Hit polskiej ligi nie zawiódł. Gra była efektowna, walki nie brakowało, ale zdecydowanie lepsi tego dnia byli gospodarze. Choć początek meczu wcale na to nie wskazywał, bo w tym fragmencie to płocczanie byli skuteczniejsi. Gracze Olivera Jensena dobrze weszli w to spotkanie, prowadzili już nawet dwoma bramkami (3:5).
Ale to może dlatego, że Bogdan Wenta nieco poeksperymentował ze składem. Od pierwszych minut na parkiecie pojawił się Bartosz Konitz, co wywołało spore zaskoczenie wśród kieleckiej publiki. Na lewym skrzydle wystąpił za to Mateusz Jachlewski, a nie były wiślak Witalij Nat. Tego też spodziewało się niewielu.
Kielczanie szybko się jednak przebudzili. A Wisła, przetrzebiona kontuzjami (do Kielc nie przyjechał m.in. znakomity Lars Moller Madsen), zaczynała powoli słabnąć. Gospodarze, dobrze prowadzeni przez Mariusza Jurasika, szybko doprowadzili do wyrównania. Potem jednak gracze Bogdana Wenty długo nie mogli wyjść na prowadzenie.
Bo wiślacy grali bardzo twardo - podobnie zresztą jak gospodarze. Sędziowie co chwilę przerywali akcję gwizdkiem, karząc zawodników obu ekip żółtymi kartkami. To wpłynęło nieco negatywnie na widowiskowość spotkania. Ale nie na postawę kieleckich zawodników - ci z minuty na minutę rozkręcali się coraz bardziej. Efekt? Już po kilku chwilach kielczanie prowadzili czterema bramkami.
Przy wyniku 14:10 czas wziął trener gości, ale na niewiele się to zdało. Kielczanie dalej spokojnie kontrolowali wynik spotkania, swoją przewagę nawet powiększali. I pierwszą połowę zakończyli wynikiem 20:15.
Ale prawdziwy popis gry "żółto-niebiescy" pokazali po przerwie. Dość powiedzieć, że już po niespełna pięciu minutach na tablicy świetlnej widniał wynik 25:16. Bardzo dobrze w szeregach gospodarzy spisywali się Jurasik i Rastko Stojković. Obserwacja współpracy tej dwójki na boisku powoli staje się prawdziwą przyjemnością.
Jensen szalał przy linii bocznej, ale duński szkoleniowiec zdawał sobie sprawę, że aż taką stratę trudno będzie zniwelować. Bo nawet gdy gracze Vive Targów grali w osłabieniu, to potrafili bez problemów zdobyć dwie bramki. Na taki obrót spraw wicemistrzowie Polski nie mogli sobie pozwolić.
Płocczanie próbowali walczyć, ale ich ataki zamiast przynosić korzyści, niosły ze sobą problemy. Kielczanie zaczęli bowiem świetnie grać kontratakiem i w ten sposób zdobyli kilka bramek. I w dalszym ciągu powiększali przewagę bramkową - tym razem do dziesięciu trafień (32:22).
Co było dalej, łatwo przewidzieć. Kielczanie zdobywali kolejne gole i spokojnie utrzymywali prowadzenie. "Na kolana, na kolana!" - krzyczeli co jakiś czas kibice kieleckiej drużyny do sympatyków z Płocka. To najdobitniej świadczy o tym, jak bardzo mistrzowie Polski zmiażdżyli w środowy wieczór wicemistrzów.
A już w sobotę kolejne emocje - Vive Targi w Lidze Mistrzów zagra z francuskim Chambery Savoie (godz. 19.15, Hala Legionów).
Vive Targi Kielce - Wisła Płock 42:27 (20:15)
Vive: Kotliński, Kubiszewski - Grabarczyk, Podsiadło 3, Kuchczyński 7, Jurasik 8, Jachlewski 2, Stojković 11, Żółtak, Knudsen 5, Rosiński 3, Konitz 2, Nat 1, Krieger, Piwko, Gliński.
Wisła: Fiodor, Seier - Kwiatkowski 3, Backstrom 2, Peskov 4, Paluch 1, Wiśniewski 2, Kuptel, Wuszter 3, Mokrzki 3, Zołoteńko 6, Twardo 4, Syprzak, Rumniak 1.
fot. Tomasz Kubicki
Kibice stworzyli wspaniałą atmosferę





Wasze komentarze
Brawo Iskra!! Jak narazie najlepszy mecz w sezonie.