Panie Smuda, wstydu oszczędź
Po przejęciu naszej drużyny narodowej obsypał Pan, Panie Smuda kibiców obietnicami. W kadrze Polski nie miało być miejsca dla „farbowanych lisów”, mieliśmy grać ofensywnie, ładnie dla oka. Mimo początkowych niepowodzeń wielu ludzi Panu uwierzyło, choć szybko okazało się, że coś jest nie tak.
Te cyrki z Sebastianem Boenischem, Eugenem Polanskim, faworyzowanie w zespole Ludovica Obraniaka, zawodnika, który wciąż nie potrafi udzielać wywiadów w naszym języku. Gdy odstrzelił Pan Michała Żewłakowa i Artura Boruca, przede wszystkim dlatego, że mają własne zdanie i są za mądrzy zaczęło mnie to irytować. Smudy nie można było skrytykować, bo on w swoim towarzystwie faworyzował tylko klakierów, którzy zachwycali się jego zdolnościami szkoleniowymi. Ba, tylko jakimi?
Już pierwszy mecz Euro 2012 unaocznił, że „Franz” jest beznadziejnym trenerem, nie umie reagować na boiskowe wydarzenia, dokonywać zmian. Po raz n-ty zaprzeczył Pan sam sobie, bo stawiał na minimalizm. Ilu zawodników dzięki Panu dokonało postępów? Niszczyć kogoś, tak jak Pan Kamila Grosickiego jest najłatwiej, doczepiać się do poprzednika także. Za Leo Beenhakkerem nie powinien Pan nosić nawet butów, bo Holender we wspaniałym stylu wygrał kwalifikacje Euro 2008. Fakt, nie poszło mu w finałowym turnieju w Austrii i Szwajcarii, ale czy miał takie wsparcie ze strony desydentów PZPN jak Pan?
Panie Smuda, dobrał Pan sobie w sztabie ludzi jałowych, „pseudospecjalistów”, którzy na każdym kroku uprawiali wobec Pana tak zwane wazeliniarstwo. Nie dziwne, bo z Panem trudno polemizować, a krytyka kadry odbierana była jako atak wrogów. Mecz z Rosją w finałach ME udało się zremisować, ale Czesi obnażyli już całkowicie Pana „warsztat”. Gdy trzeba było działać, Pan modlił się i liczył na pomoc niebios.
Zniszczył Pan, Panie Smuda marzenia milionów Polaków, dla których kadra narodowa to wielkie dobro. Dla Pana to tylko możliwość zarobienia dużej kasy. Za taką chałturę jak odstawił Pan w Euro 2012 nie powinien Pan wziąć pieniędzy. Ale przecież gdzie u Pana godność, skoro zainkasował Pan swego czasu kasę za ustawiony mecz. Niestety, Jan Tomaszewski miał rację, a nawet chyba nie do końca, bo Franciszek Smuda to najgorszy trener w historii polskiej reprezentacji.
Nie umie się Pan przyznać do błędu, przeprosić Polaków. Nie zasłużył Pan, Smudo na szacunek, więc niech Pan założy swoje dresy i wraca, gdzie Pana miejsce. W niemieckiej „okręgówce” jak się pan poślizgnie w dresie przy ławce rezerwowych to nie będzie takiego obciachu, jakby Pan był ubrany w garnitur. Do tego garnituru i orzełka na piersi Pan najzwyczajniej nie pasuje.
Przyniósł Pan Polsce wstyd, a teraz Ci, wszyscy co w Pana kiedyś wierzyli mogą sobie pluć w brody. Jeszcze przez długie lata ludzie nie zapomną upokorzenia, jakiego doznaliśmy na naszych mistrzostwach, jako gospodarz. Łzy się cisną do oczu, gdy się przypominają obrazki z meczu Polska – Czechy. Jacy my wszyscy byliśmy głupi, że Panu uwierzyliśmy... Dlatego też mam nadzieję, że już nigdy więcej „Smud” w polskiej piłce nie zobaczę…
Jaromir Kruk
Dziennikarz sportowy akredytowany na mecze Euro.
fot. Grzegorz Wajda





Wasze komentarze
Z takim zespołem nie wygrać meczu we własnym kraju!
I w dodatku te wywiady, że nic by nie zmienił, że postąpił by znów tak samo, że kadra była przygotowana znakomicie, że zawodnicy się spalili... A gdzie jakiś błąd Smudy? Nie ma? To wypada tylko zacytować klasyka: To skoro było tak dobrze, to dlaczego było tak źle?