Kolendowicz przed Radomiakiem: Ten pojedynek jest trochę inny niż wszystkie
W 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na Exbud Arenie z Radomiakiem Radom. Przed spotkaniem swoją opinią podzielił się Robert Kolendowicz, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Robert Kolendowicz (trener Korony):
(O nowym asystencie Pawle Ozdze i jego doświadczeniu) To bardzo doświadczony trener, bo w Pogoni pracował z wieloma szkoleniowcami – Jensem Gustafssonem, Thomasem Thomasbergiem, Óscarem Garcíą oraz ze mną. Dlatego to doświadczenie z poziomu ekstraklasowego jest ogromne. Pracował też jako pierwszy szkoleniowiec i ja Pawła cenię właśnie za wiedzę, ale też za doświadczenie i takie sprawdzenie na poziomie ekstraklasowym. Przez ten czas miał bardzo dużą odpowiedzialność w zespole Pogoni na różnych płaszczyznach, dlatego to bardzo jakościowy trener z doświadczeniem i myślę, że pomoże nam rozszerzyć zakres działań sztabowych. Jesteśmy jeszcze przed podziałem takich obowiązków i tutaj precyzyjny podział dopiero nastąpi. Przyjechał do nas dzisiaj, więc nie uczestniczył jeszcze z nami w sesji treningowej. Oglądał ją, za chwilę po konferencji mamy spotkanie i będziemy rozmawiać o tym, jak ta nasza współpraca będzie wyglądać. Ja wiem i znam trenera Pawła, on zna mnie, wie, jak ja pracuję, dlatego myślę, że będzie nam zdecydowanie łatwo nawiązać współpracę, bo szatnia, do której zostałem w Koronie zaproszony, jest bardzo jakościowa. Cieszę się z tego i z tych trenerów, których klub zatrudnił, bo jakości jest dużo, merytoryki jest bardzo dużo, ale również takiego zrozumienia gry i rozumienia zespołu. Dlatego wydaje mi się, że przy tym wzmocnieniu o kolejnego asystenta nasz serwis, który musimy dawać piłkarzom i drużynie, będzie po prostu jeszcze lepszy.
(O sytuacji kadrowej przed meczem z Radomiakiem i braku Konstantinosa Sotiriou oraz pauzującego za żółte kartki Slobodana Rubezicia) Za dużo się niestety nie zmienia w kontekście powrotów do gry, bo „Kostas” jest jeszcze w procesie rehabilitacji, w końcowym etapie, ale niestety na sobotę nie zdąży. „Rubi” pauzuje, dlatego liczyliśmy mocno na to, że Cypryjczyk zdąży się wyleczyć, ale mamy zawodników, którzy czekają na swoją szansę i często tak jest, że to niepowodzenie – nazwijmy to tak w cudzysłowie – kartkowe jednego zawodnika jest szansą dla drugiego. Jest Ariel Mosór, jest Bartek Smolarczyk – są inni zawodnicy, którzy mogą grać na tej pozycji i będą tę rolę wypełniali. Ondrej Lingr wrócił do nas po badaniach. Na razie nie jest jeszcze zdolny do treningu z zespołem, ale ja się cieszę, że jest i pokazał się tutaj i być może od przyszłego tygodnia już będzie w procesie rehabilitacji, ale może od przyszłego tygodnia ten proces będzie wzrastał. Dlatego to są te osłabienia, które są i które od ostatniej potyczki niestety się nie zmieniły.
(O szansach dla Bartłomieja Smolarczyka w obronie) Bartek od momentu, kiedy przeszedłem do Korony, bardzo dobrze trenuje, solidnie wygląda na treningach, jest ważną częścią tego zespołu i teraz nadchodzi pewnie jego moment, żeby wrócić do składu. Dlatego mocno na niego liczę, bo często mówiłem o zespołowości i to jest właśnie moment, żeby to sprawdzać. Czyny są ważniejsze niż słowa w kontekście zawodników, ale też w kontekście całego zespołu i po ostatnich niepowodzeniach chciałbym takiej mocnej reakcji zespołowej oraz indywidualnej w sobotnim starciu. Bartek to jakościowy piłkarz i cieszę się, że mam go w składzie, bo on bardzo dobrze rozumie grę, jest zawodnikiem, który potrafi doskonale wypełniać powierzone mu zadania. Pewnie mógł się czuć rozczarowany, że nie gra, na przykład po dobrej zmianie z GKS-em, ale cierpliwie czekał na szansę i jest duże prawdopodobieństwo, że w najbliższym pojedynku tę szansę dostanie i będę trzymał za niego mocno kciuki, tak jak i za cały zespół, żeby ta jakość, którą widzę codziennie na treningach, została pokazana w meczu o punkty.
(O nastrojach w drużynie przed starciem z Radomiakiem i wnioskach po porażce w Lubinie) Dzisiaj zobaczyłem zespół gotowy do rywalizacji i to mnie niezwykle cieszy. Do takiej reakcji, o której już powiedziałem, i czuję takie pozytywne emocje w zespole, czuję takie przygotowanie i wyczekiwanie na mecz. Bo w sporcie to jest fajne, że często szybko masz okazję, szansę, żeby poprawić coś, co nie wyszło. Nam to ostatnie spotkanie nie wyszło, bo zakładaliśmy sobie inny wynik, pewnie inny scenariusz tego pojedynku. Szybko stracona brama, sprawiła jednak, że Zagłębie zagrało tak jak Zagłębie, czyli nisko i się umiejętnie broniło. My w momencie posiadania, pomimo naszej aktywności i obecności blisko bramki rywala, nie kreowaliśmy zbyt wielu sytuacji. Za rzadko prowokowaliśmy Zagłębie do tego, aby musiało bronić twarzą do swojej bramki, za rzadko atakowaliśmy przestrzeń, która się pojawiała. Nieczęsto, ale ona była, do wykorzystania za plecami przeciwników i dlatego były takie momenty, że tych konkretów zabrakło, bo przy takim posiadaniu, przy takiej dominacji z piłką uważam, że moglibyśmy stwarzać zdecydowanie większe zagrożenie. Tak jednak nie było, ale spoglądamy do przodu – to już jest przeszłość, na nią nie mamy wpływu i chcemy się skupić na tym, co w sobotę, bo to wzywanie jest ważne ze względu na wszystkie okoliczności. Zespół liczy na to, że stadion będzie energetyczny i będzie pomagał nam w tym pojedynku, który ma szczególny wymiar dla całej społeczności, która ma Koronę w sercu i jej kibicuje. Wiem, że będzie wsparcie i świetna atmosfera tak jak w potyczce z GKS-em.
(O rywalu, który od kilku tygodni ma nowego trenera) Radomianie strzelili ostatnio trzy gole Śląskowi, wcześniej też trzy Pogoni, ale przyjęli od niej aż cztery bramki. Ja jednak dostrzegam balans w zespole Johna Carvera, który już w Lechii Gdańsk pokazał, że jest szkoleniowcem ofensywnym i ma do tego wykonawców. Radomiak przy piłce jest mocną drużyną, a pozycja w tabeli i poprzednia seria bez zwycięstw zakłamują trochę rzeczywistość. Było wiele momentów w trakcie sezonu, gdy piłkarze z Radomia dobrze operowali piłką, bo mają jakość i faza ofensywna sprawia im radość. Dlatego musimy być odpowiedzialni w naszych działaniach bez piłki i respektować nasze zasady oraz plan na mecz będąc konsekwentnym w działaniach gdy rywal ma futbolówkę. Natomiast w realiach Ekstraklasy jesteśmy nieźli w tych fazach gdy odzyskujemy piłkę i w szybkim ataku mamy jakość i odpowiednich graczy, musimy to wykorzystać grając wertykalnie czy za linię obrony, ale zdecydowanie szybciej do przodu.
(O trzech porażkach w roli pierwszego szkoleniowca w meczach z Radomiakiem) Nie sprawdzałem tego, ale każda seria się kiedyś kończy. Szklanka jest zawsze do połowy pełna, więc mam nadzieję, że ta niekorzystna seria się w sobotę zakończy.
(O grze ofensywnej Korony i poszukiwaniu nowych rozwiązań) Tego czasu nigdy nie jest za wiele, a natężenie meczów przez ostatni tydzień rzeczywiście było spore i tych jednostek treningowych nie mieliśmy aż tak dużo, bo regeneracja, podróż i bezpośrednie przygotowanie do pojedynku wymagało tego, żeby czasami te obciążenia zdejmować. Teraz ten tydzień też jest dla nas krótki, bo graliśmy w poniedziałek, wracaliśmy całą noc i tych dni jest mniej niż w standardowym mikrocyklu, ale ja jestem daleki od narzekania. Ten czas, który mamy, staramy się efektywnie wykorzystywać i pracować nad rozwiązaniami i nad wielowariantowością, żebyśmy nie byli schematyczni w naszych działaniach ofensywnych i żeby w naszym modelu atakowania nie było tylko dwóch, trzech rozwiązań, tylko było ich więcej. Chciałbym, żeby obojętnie które działania sobie przyjmiemy i te, nad którymi pracujemy, żeby je udoskonalać i poprawiać, nawet jeśli miałoby być ich mniej, to ja wierzę, że w powtarzalności jest metoda na zwycięstwa. Oczywiście jestem fanem wielowariantowości i chciałbym szukać takiego wypuklenia dobrych cech naszych zawodników.
(O specyfice meczu derbowego z Radomiakiem i podejściu do rywala) Ten pojedynek jest trochę inny niż wszystkie, aczkolwiek można zdobyć tylko trzy punkty jak w każdym innym, ale ja zdaję sobie sprawę z ważności tego spotkania. Bez dwóch zdań musimy być bardziej skuteczni podczas „wejść w mecz”. Bo najgorszy z możliwych scenariuszy, jaki mógł być w Lubinie to właśnie ten, gdzie tracimy szybko gola i ten scenariusz niestety się się ziścił, dlatego to wejście w starcie jest ważne, a w naszym wypadku kluczowe. Nie zapominajmy jednak, że losy często rozstrzygają się i dużo goli pada również w ostatnich kwadransach. Tu znowu pojawia się ta wielowariantowość, wielofazowość, ale z pewnością będzie to istotne, również ze względu na te emocje i ważność tego meczu, bo pewnie łatwiej się kontroluje te momenty, gdy to wejście jest skuteczne, zaplanowane i chyba wtedy łatwiej wszystko przychodzi. Aczkolwiek futbol to gra momentów i to wejście w mecz jest istotne, ale są też momenty kluczowe w innych częściach spotkania, na które również musimy być gotowi.
Fot. Grzegorz Ksel




