Zieliński po Lechu: Czuję wkur...
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Lechem Poznań 1:6. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Myślę, że gdybym zaczął się rozwodzić nad tym, co się tutaj działo, to ja bym się wygłupił i państwa rozbawił. Trzeba pogratulować Lechowi dobrego meczu. Zdeklasowali nas i nie ma co dyskutować. Żadnego alibi. Trzeba pochylić głowę z pokorą i tyle. Dostaliśmy 6 razy w twarz. Dostaliśmy nokautujący cios. Niestety byliśmy tylko tłem dla Lecha. Gratuluję im.
Przed nami długa, smutna podróż. Musimy obudzić się na następny mecz. W piłce tak jest, że każde kolejne spotkanie daje szansę na rewanż i rehabilitację, jakieś odbudowanie swojej reputacji, i nad tym musimy pracować następny tydzień i tak przygotować do meczu z GKS-em Katowice.
Pierwsze pięć minut to ogólnie do zapomnienia i jakaś czarna dziura. Nie będę na gorąco tego tłumaczył. Dla mnie jest to niezrozumiałe. Zagraliśmy pierwsze minuty jak dzieci we mgle. Dwie bliźniacze akcje bez reakcji i krycia. Nas tam nie było, co mogę powiedzieć, stało się.
Na gorąco nie jestem zwolennikiem oceniania meczu. Na pewno czegoś zabrakło. Chcieliśmy grać od przodu, szukając bramki kontaktowej. Lech jest za mądrym zespołem – cofnął się i nas kontrował. Dużo rzeczy niedomagało. Będzie analiza, ale teraz nie będę się silił na mądre słowa, nie czas na to.
Nie bezradność. Bardziej czuję żal, złość i wkur....
(Stan zdrowia Lingra) Ponoć wygląda to źle. Złamana szczęka, jakiś krwotok, Ondrej dusił się krwią. Takie są pierwsze opinie. Teraz jest w szpitalu. W ciągu najbliższych minut ma zapaść decyzja czy ma przejść operację teraz czy w jakiś inny sposób ta sytuacja będzie załatwiona i wróci do Kielc. Nie wiemy na razie tego. Czekamy na informację, ale wygląda to bardzo poważnie, myślę że ta runda dla niego jest skończona.
(O zmęczeniu wyjściowej jedenastki) Zmęczenie? Fakt po „emocjonującej grze w europejskich pucharach mamy prawo być zmęczeni”. Czym mamy być zmęczeni? Zagraliśmy parę spotkań w lidze, nie przesadzajmy. Wystawiłem ludzi, którzy najlepiej wyglądali w tygodniu.
(O pozytywach po meczu) Cała sztuka w tym wszystkim jest taka, żeby w tym oceanie negatywów znaleźć jeden pozytyw. Skoro już tak mówimy, to w obrazie tej biedy bardzo dobrze wystąpił Camilo Mena. „Ciągnął ten zespół”. Gdyby miał więcej pomocy, to mogłoby coś z tego być. Ale to w oczy każdemu kibicowi rzuciło się – że on „ciągnął” Koronę. Tych pozytywów więcej nie było.
Fot. Piotr Okła




