Zieliński przed Rakowem: musimy zareagować na cito
W 9. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Rakowem Częstochowa. – Odwaga będzie bardzo ważna w tym meczu – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Trener Korony odniósł się do nadchodzącego pojedynku z Rakowem Częstochowa, rozpoczynając od kwestii powołań reprezentacyjnych dla zawodników kieleckiego klubu.
– Bardzo cieszymy się z powołań dla naszych zawodników. Dla Kamila i Bąka oraz dla Chojeckiego, który ma być w U-20 – to trzech Polaków, do tego dochodzą gracze zagraniczni. Dla „Rubiego” i „Kostasa” to jest kontynuacja, a dla Ondreja to powrót do kadry. Cieszę się, że pobyt w Koronie mu pomógł i został powołany do reprezentacji. Na pewno jest to duży splendor dla klubu, to jedna sprawa. Druga to wiadomo, że będziemy musieli sobie radzić bez nich przez 2,5 tygodnia naszego okresu przygotowawczego. To jest jednak urok piłki nożnej i zgrupowań. My się bardzo cieszymy, bo to docenienie tego, w jaki sposób pracujemy – zadeklarował.
W ostatnich godzinach odbyło się losowanie 1/16 finału STS Pucharu Polski, w efekcie, którego Kielczanie zmierzą się w tej fazie na wyjeździe z pierwszoligową Polonią Warszawa. – Puchar Polski gramy dopiero pod koniec października, więc jest jeszcze dużo czasu. Losowanie w PP czasami bywa złudne i zdradliwe – można było trafić gorzej, jak i lepiej. Zobaczymy, mamy jeszcze miesiąc. Polonia to bardzo solidny przeciwnik, zespół, który dwa razy z rzędu grał w barażach o Ekstraklasę i na pewno wiąże duże nadzieje z powrotem do elity. Będziemy jednak bardzo dobrze przygotowani do tego pojedynku – zapewnił.
Jacek Zieliński odniósł się również do oceny najbliższego rywala oraz własnych priorytetów przed nadchodzącym spotkaniem. – Rakowa nie oceniamy przez pryzmat miejsca w tabeli. W obecnej sytuacji, po zmianie trenera, nie ma to żadnego znaczenia. Wiadomo, że jest nowe rozdanie, więc jesteśmy przygotowani na zespół bardzo zdeterminowany i skoncentrowany na zdobyciu punktów przed przerwą na kadrę przy ich sytuacji w tabeli. My też jednak mamy przed sobą postawiony plan. Chcemy wreszcie wygrać u siebie. Nie ukrywam, że jest z naszej strony duże chciejstwo, żeby zadowolić publiczność i przede wszystkim nas samych – podkreślił.
W rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa zanotował bardzo słaby początek zmagań, ponosząc aż 7 porażek w pierwszych 8 kolejkach. Jedynym ligowym zwycięstwem drużyny z Częstochowy była zeszłotygodniowa wygrana 2:1 przeciwko Motorowi Lublin. W pozostałych starciach przegrywali ze Śląskiem Wrocław (1:2), Wisłą Płock (1:2), Cracovią (1:2), Jagiellonią Białystok (2:5), Górnikiem Zabrze (1:2), Lechem Poznań (0:1) oraz KGHM Zagłębiem Lubin (2:3). – Biorąc pod uwagę potencjał – po pierwsze finansowo-organizacyjny, a po drugie piłkarski – jest to zespół na grę o wyższe pozycje. Niezręcznie jest mi jednak wypowiadać się na temat Rakowa, bo nie siedzę tam w środku i nie znam ich sytuacji wewnętrznej. Bardziej skupiam się na sobie. Oczywiście przed startem ligi każdy zakładał, że Raków raczej będzie w górnej części tabeli, ale taka jest piłka i życie, że bywają nieprzewidywalne – skwitował.
W środku tygodnia Kielczanie ulegli Górnikowi Zabrze 0:2 przy okazji nadrabiania 2. serii gier. Jak na tę porażkę zareagował zespół? – Zdecydowanie wyrzuciliśmy już ten mecz z głów, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że przegraliśmy z zespołem po prostu lepszym. Górnik nie jest przypadkowym liderem tabeli. Nawet chłodna analiza pokazała, że rywale na niewiele nam pozwolili. W ostatnich spotkaniach oddawaliśmy po kilkanaście strzałów w każdym meczu – z różną skutecznością, ale ta próba była. Tutaj oddaliśmy tylko dwa. Praktycznie nie wchodziliśmy w pole karne, podczas gdy w ostatnich starciach byliśmy tam częstym gościem i dobrze wypełnialiśmy tę strefę. Górnik nas całkowicie zneutralizował i wybił nam z rąk nasze najmocniejsze atuty. Dlatego to spotkanie wyszło tak, a nie inaczej – przeanalizował.
– Było wiele rzeczy, które na pewno wymagają poprawy, co dokładnie pokazaliśmy zawodnikom. Mogliśmy się lepiej zachować w niektórych sytuacjach, jak choćby przy golu Petera w polu karnym. Każdy był przecież przygotowany na to, że łamie akcję do lewej nogi i uderza. W teorii zawsze wszyscy wszystko wiedzą, a mimo to z takich zagrań padają bramki. Mieliśmy dużo wniosków do wyciągnięcia i sporo materiału do analizy. Mam wielką nadzieję, że zrobiliśmy to skutecznie i wyciągnęliśmy z tego odpowiednią lekcję – uzupełnił.
Szkoleniowiec kieleckiego zespołu przekazał również najnowsze informacje dotyczące sytuacji zdrowotnej w drużynie przed nadchodzącym pojedynkiem. – Wszyscy są gotowi do gry. Dawid Błanik już trenuje, natomiast wiadomo, że nie powiem, iż jest od razu gotowy do wyjścia na boisko po tak długiej przerwie. Na Dawida w takiej formie, na jaką wszyscy liczymy, musimy poczekać do przerwy na reprezentację. Wówczas wejdzie w normalny trening. My przed i po meczu z Górnikiem nie mieliśmy dotknięcia procesu treningowego. Musi ostro popracować przez dwa najbliższe tygodnie, po sparingu z Legią będzie można powiedzieć na ile jest procent gotowy do zawalczenia o skład – przedstawił.
65-latek odniósł się do defensywnej charakterystyki najbliższego rywala oraz sposobu, w jaki jego zespół zamierza podejść do tego starcia. – Z żadnym przeciwnikiem nie jest łatwo. Raków do tej pory jawił się jako zespół solidny, poukładany w defensywie, najlepiej broniący własnego pola karnego i ogólnie ograniczający uderzenia w swojej szesnastce. Może teraz trochę się to zmieniło i będziemy chcieli to wykorzystać. Ja jednak nadal postrzegam ich jako dobry zespół, z bardzo solidnymi piłkarzami i jakościową kadrą. My się właśnie w taki sposób do tego meczu przygotowujemy – wskazał.
Jacek Zieliński odniósł się również do ewentualnych roszad w wyjściowej jedenastce na nadchodzące spotkanie. – Jutro zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Jakąś wizję i zamierzenia oczywiście mamy, nastawiamy się na pewne rzeczy, ale wszystko okaże się jasne na godzinę przed meczem. Zmiany są jednak nieuniknione i być może faktycznie do nich dojdzie – odparł tajemniczo.
W letnim okienku do Kielc przybyło dwóch zawodników Rakowa obrońca Ariel Mosór oraz w ostatnich dniach skrzydłowy Michael Ameyaw, trener został zapytany o ich podejścia do tego starcia. – Nie podchodzę do tego w taki sposób. Dla nich, tak samo jak dla Wiktora Długosza, są to mecze szczególne. Być może te spotkania ważą dla nich więcej, ale są już zawodnikami Korony. Gramy po to, żeby Korona była jak najwyżej, i zrobią wszystko, żeby ten pojedynek wygrać. Tego typu podteksty mnie nie interesują – to są profesjonaliści, którzy wiedzą, jak najlepiej grać w piłkę, i nie obawiam się ich przemotywowania – podsumował Jacek Zieliński.
W całym 2026 roku Kielczanie wygrali tylko trzy spotkania przy Ściegiennego 8 (z Arką, Termalicą i Widzewem). – Skoro udało się odwrócić bilans wyjazdowy, to nie mam nic przeciwko temu, abyśmy odwrócili także naszą serię w meczach u siebie. Jest to rzeczywiście rzecz, która siedzi w głowie, bo ten stadion w mniejszym stopniu stał się naszym handicapem. Musimy zrobić wszystko, żeby to poprawić. Wszyscy o tym wiedzą, chłopcy zdają sobie z tego sprawę i bardzo chcą to zmienić. Ja jestem głęboko przekonany i pokładam wielką nadzieję w tym, że zrobimy to już w najbliższą sobotę – powiedział.
Opiekun zwrócił również uwagę na kluczowy element taktyczny, którego zabrakło zespołowi w starciu z Górnikiem Zabrze, a który ma być fundamentem w meczu z Rakowem. – Odwaga będzie bardzo ważna. Brakowało nam jej z Górnikiem, ale odwagi rozumianej jako podejmowanie ryzyka w trzeciej tercji i odważniejsze rozwiązywanie sytuacji piłkarskich. Często wchodząc w tę strefę, cofaliśmy potem piłkę aż do linii środkowej boiska. Górnik ustawiony dziesięcioma zawodnikami pod piłką był przez to bardzo trudny do ugryzienia. Popełniliśmy wtedy po prostu grzech zaniechania właśnie w tym obszarze. Mam wielką nadzieję, że wyciągnęliśmy z tego wnioski i w jutrzejszym starciu będzie to wyglądało zdecydowanie lepiej – wskazał.
Problemem Korony może być długość procesu zgrywania formacji atakującej oraz konieczności szybkiego budowania optymalnej dyspozycji wśród graczy ofensywnych. – Najbardziej rozszczelnione są linie ofensywne, gdzie wciąż szukamy najlepszych ustawień. Nie wyciągniemy jednak zawodników z kapelusza, żeby od razu byli w optymalnej formie, a tego czasu niestety nie mamy. Zdaję sobie z tego sprawę i musimy zareagować na cito. Wierzę, że z meczu na mecz będzie to wyglądało coraz lepiej – zapewnił.
Szkoleniowiec kieleckiego zespołu skomentował również sytuację taktyczną oraz adaptację Camilo Meny do stylu gry Korony. – Camilo wchodził wchodził na murawę w momencie, gdy Górnik był już mocno ustawiony w defensywie, choć miał swoje sytuacje, w których mógł zachować się inaczej. W Lechii Gdańsk, która wielokrotnie grała z pozycji zespołu dominującego, posiadającego piłkę i mierzącego się z głęboko cofniętym rywalem, Camilo świetnie sobie radził. My zamierzamy w pełni wykorzystać jego umiejętności i potencjał, tak aby to przynosiło korzyść drużynie. Z dnia na dzień wygląda to coraz lepiej. Rzeczywiście brakowało mu wspólnych treningów z nami i wyczucia tych taktycznych niuansów, ale widać wyraźny progres. Jestem przekonany, że ten zawodnik da nam jeszcze bardzo dużo – analizował.
Szkoleniowec odniósł się również do dyspozycji napastników Rakowa Częstochowa, wskazując na ich największe atuty i zagrożenia, jakie ze sobą niosą. – Ściągałem Patryka Makucha jeszcze do Cracovii, więc doskonale wiedziałem, jaki drzemie w nim potencjał. On go teraz powoli rozwija. Oprócz Patryka jest będący w dobrej dyspozycji Mahir Emreli. To inny typ zawodnika – bardziej elegancki napastnik, bazujący na świetnym uderzeniu z lewej nogi oraz zbieraniu "ochłapów" w polu karnym. To właśnie ta dwójka jest do zatrzymania, bo tworzą bardzo groźny i solidny duet. My ze swojej strony spróbujemy te ich największe atuty zneutralizować – uzupełnił.
Były trener Lecha Poznań skomentował także wpływ zawodników wchodzących z ławki rezerwowych na grę zespołu i ich dotychczasowy dorobek. – Jestem nieco zaskoczony tą statystyką. 38 zmian w dziewięciu meczach to dość sporo, a dwie zdobyte bramki przez rezerwowych to wcale nie jest zły wynik. Zdarzają się przecież okresy i kluby, w których zmiennicy nie dają zespołowi zupełnie nic. Na pewno moglibyśmy jednak wyciągnąć z nich jeszcze więcej. Robimy te roszady po to, aby realnie pomóc drużynie, więc jest to dla nas kwestia do przemyślenia i lepszego wykorzystania w kolejnych spotkaniach – podsumował trener Jacek Zieliński.
Fot. Grzegorz Ksel




