Kroczek po Koronie: pierwsza połowa była trochę „bez wyrazu”
W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała w Częstochowie z miejscowym Rakowem 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił się Dawid Kroczek, trener „Medalików”.
Dawid Kroczek (szkoleniowiec Rakowa Częstochowa): – Zacznę od gratulacji dla drużyny i sztabu za wykonaną pracę i zwycięstwo. Chciałbym też docenić dzisiejszą sytuację, która miała miejsce, czyli powrót „Koczego” (Władysław Kochergin - przyp. red.) na boisko. Czekał na to bardzo długo. Wiemy, jak istotnym jest zawodnikiem dla tego klubu i cieszymy się z jego powrotu, bo daje nam to bardzo dużo pod kątem planowania. Duże gratulacje dla niego i również dla sztabu medycznego za wykonaną pracę.
Jeżeli chodzi o spotkanie, myślę, że pierwsza połowa była trochę „bez wyrazu” w naszych działaniach pod polem karnym. Mimo tego, że znaleźliśmy się tam więcej razy niż Korona (pod kątem między innymi kontaktów w „szesnastce”), to nie wykreowaliśmy żadnej „mocnej” sytuacji, żeby zdobyć bramkę – i to było trochę martwiące. Należy też docenić to, że jest to mecz na „zero z tyłu”, bo ostatni taki był 8 marca. Te działania w obronie dały nam dzisiaj dużo, bo wiemy, że Korona miała dwie bardzo groźne sytuacje: w pierwszej połowie po uderzeniu głową i w drugiej na 1:1. To pokazuje, jak istotne są działania w niskim bloku. Na to trzeba zwrócić uwagę.
Z plusów: druga połowa i wejście w nią – bardzo żywe, bardzo dynamiczne, strzelona bramka. Ważne jest to, że po golu nie cofnęliśmy się, nie oddaliśmy inicjatywy, tylko dalej staraliśmy się dążyć do pressingu, odbiorów, utrzymania przy futbolówce i wysokiej kultury gry. To przełamanie i taka trochę rehabilitacja za finał Pucharu Polski jest do docenienia. Zdajemy sobie jednak sprawę, że mecze, które są przed nami będą bardzo wymagające. Musimy być mocno zdyscyplinowani, jeśli chcemy myśleć o czymś więcej w tym sezonie.
Fot. Mateusz Kaleta




