Smolarczyk po Lechu II: Wykonaliśmy swoją robotę w pierwszych trzydziestu minutach
W 1/16 finału Pucharu Polski Korona Kielce wygrała wyjazdowy mecz z rezerwami Lecha Poznań 3:1. – Jesteśmy zadowoleni przede wszystkim z wyniku końcowego, który dał nam awans – powiedział po spotkaniu Bartłomiej Smolarczyk, obrońca „żółto-czerwonych”.
Kielczanie dzięki świetnej postawie w pierwszych trzydziestu minutach gry rozstrzygnęli sprawę awansu, gdyż prowadzili wówczas już 3:0. Czy podopieczni Jacka Zielińskiego są zadowoleni z awansu do 1/8 finału Pucharu Polski?
– Tak. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że tutaj w meczu z niżej notowany rywalem wygrać możemy tylko awans. Tutaj nikt nie będzie patrzył na nasz styl, czy graliśmy fajnie, czy też nie. Chcieliśmy uniknąć tutaj potknięcia, bo to niżej notowany rywal i młodsi od nas zawodnicy. Wykonaliśmy swoją robotę w pierwszych trzydziestu minutach, „zabijając” pojedynek strzeleniem trzech goli. Potem oddaliśmy pole gry Lechowi. Najważniejszy jest jednak rezultat końcowy. Cieszmy się, że wygraliśmy to spotkanie i gramy dalej – podkreślił.
Były zawodnik holenderskiego Dotrechtu dopiero po raz drugi pojawił się na boisku od pierwszej minuty. Kapitan kadry U-20 zanotował jednak kolejny solidny występ. – Najważniejsza jeśli chodzi o obrońcę, jest liczba straconych bramek, a tutaj niestety na sam koniec straciliśmy ją. Najważniejsze jest jednak to, że od tyłu można było czuć pewność, z wyjątkiem ostatnich minut pierwszej i drugiej połowy gdzie Lech mocniej przycisnął. Jesteśmy zadowoleni przede wszystkim z wyniku końcowego, który dał nam awans – wskazał.
Czy Korona nie za szybko zdjęła nogę z gazu? – Byliśmy w przerwie źli na siebie za ostatni kwadrans pierwszej połowy. Siłą rzeczy gdy zdobywa się trzy bramki, to masz z tyłu głowy poczucie większego luzu. Nie może się to jednak przełożyć na aż taką zniżkę formy. W drugiej połowie Lech przeważał, ale nie przekładało się to na stuprocentowe sytuacje. Na koniec jeśli prowadzi się 3:0, to nie można dopuszczać rywala do tworzenia klarownych sytuacji i to wykonaliśmy – analizował defensor.
W 39. minucie za zagranie ręką byłego gracza juniorskich drużyn Pogoni Szczecin sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę obronił jednak bramkarz gości Rafał Mamla. – Tak, to była taka sytuacja gdzie ciężko było zareagować, w jakikolwiek sposób. Człowiek jest tak zbudowany, że nie miałem jak zareagować i gdzie schować rąk w tej sytuacji. Piłka była na tyle mocno grana, że nie mogłem zareagować. Miałem z tyłu głowy, że przy VAR-ze to będzie rzut karny. Tutaj wielkie brawa dla Rafała za to, że pomógł drużynie, broniąc ten strzał – zaznaczył.
Korona zameldowała się w 1/8 finału Pucharu Polski. Wcześniej ta sztuka udała się m.in. Wiśle Kraków, Pogoni Szczecin, Śląskowi Wrocław czy Ruchowi Chorzów. Czy „Smolar” ma swojego wymarzonego rywala w następnej fazie?
– Niech będzie ekstraklasowy rywal i to będzie chyba najfajniejsze. Jednak grać z tymi rywalami z najwyższej półki to fajny stadion i warunki. Z tyłu głowy jest też większa spinka, która przychodzi wówczas naturalnie. Jest także większe zaangażowanie jeśli chodzi o otoczkę i z tego też względu najlepiej byłoby dostać rywala z naszego poziomu rozgrywkowego – podsumował Bartłomiej Smolarczyk.
Losowanie 1/8 finału Pucharu Polski odbędzie się już w najbliższy poniedziałek 4 listopada. O godzinie 16.00 rozpocznie się ceremonia, podczas której poznamy kolejnego rywala „żółto-czerwonych”. Spotkania tej fazy zaplanowano natomiast na 3-5 grudnia.
Fot. Maciej Urban





