Industria musi starać się o „dziką kartę”. Duże grono potencjalnych aplikujących
Industria Kielce została wicemistrzem Polski, co oznacza, że klub ze stolicy regionu świętokrzyskiego nie ma zapewnionego miejsca w nowym sezonie Ligi Mistrzów. Sprawdziliśmy, jakie drużyny mogą rywalizować o „dziką kartę”.
Przypomnijmy, że 20-krotni mistrzowie kraju przegrali finałową rywalizację z Orlenem Wisłą Płock. O losach obu spotkań rozstrzygały rzuty karne, które lepiej wykonywali jednak „Nafciarze” (o czym więcej TUTAJ).
Drugie miejsce w Orlen Superlidze komplikuje sytuację awansu „żółto-biało-niebieskich” do Ligi Mistrzów. Przypomnijmy, że wyłącznie mistrz Polski ma gwarantowany udział w tych elitarnych rozgrywkach. Jednak prawdopodobnym jest skorzystanie z „furtki”, którą jest przyznanie „dzikiej karty”. Europejska Federacja Piłki Ręcznej ma bowiem prawo przyznać kilku zespołom licencje na grę w najważniejszych klubowych rozgrywkach. To właśnie z tego tytułu przez dwa ostatnie lata w fazie grupowej występowała Orlen Wisła Płock.
W Lidze Mistrzów 2024/2025 zagra 16 zespołów, które zostaną podzielone na dwie ośmiozespołowe grupy. Pewni udziału w przyszłorocznej Lidze Mistrzów są natomiast triumfatorzy rozgrywek ligowych w: Hiszpanii (Barcelona), Niemczech (Magdeburg i wicemistrz Fusche Berlin), Polski (Orlen Wisła Płock), Francji (PSG lub Nantes), Danii (Aalborg lub Fredericia HK), Węgier (Veszprém lub Pick Szeged), Portugali (Sporting Lizbona), Norwegii (Kolstad lub Elverum) oraz mistrz Białorusi (federacja zawieszona przez EHF).
Jednak zdobycie awansu poza boiskiem nie będzie łatwe, ponieważ chętnych zespołów jest wiele, a takich miejsc tylko sześć. O „dziką kartę” według wyliczeń znanego duńskiego dziennikarza Rasmusa Boysena poza Industrią mogą starać się: CD Bidasoa Irun (wicemistrz Hiszpanii, klub bramkarza reprezentacji Polski Jakuba Skrzyniarza), wicemistrz Francji (PSG lub Nantes), wicemistrz Danii (Aalborg lub Fredericia), wicemistrz Węgier (Veszprém lub Szeged), Porto (wicemistrz Portugalii), wicemistrz Norwegii (Kolstad lub Elverum), Dinamo Bukareszt (mistrz Rumunii), RK Gorenje Velenje (mistrz Słowenii), Eurofarm Pelister lub Vardar Skopje (mistrz Macedonii Północnej), RK Zagreb (mistrz Chorwacji), RK Vojvodina (mistrz Serbii), mistrz Grecji (AEK, Olympiakos lub Drama), mistrz Szwajcarii (Kadetten lub Luzern) czy mistrz Szwecji (Sävehof lub Ystad).
Po porażce z Orlenem Wisłą Plock głos w sprawie starań o „dziką kartę” zabrał Paweł Papaj, wiceprezes kieleckiego klubu. – Będziemy walczyć o to, aby nadal uczestniczyć w tych rozgrywkach. To nie jest jednak takie oczywiste. Trzeba spełnić szereg wymogów. Musimy jechać na Final4 do Kolonii, następnie do Wiednia (centrala EHF-u - przyp.red.). Mógłbym być optymistą, ale nie trzeba czekać na efekt, tylko na niego zapracować – podkreślił włodarz.
W trwającym sezonie Ligi Mistrzów Industria Kielce odpadła po pasjonującym ćwierćfinałowym boju z Magdeburgiem. Wcześniej przez dwa lata z rzędu podopieczni Tałanta Dujszebajewa awansowali do wielkiego finału rozgrywek.
Fot. Patryk Ptak





