Petrow śladem Kiełba, Golańskiego, czy Malarczyka. Powroty na Ściegiennego 8
Przed tygodniem Korona Kielce poinformowała o zakontraktowaniu nowego zawodnika. Choć nowego jedynie z nazwy, bo Kryło Petrow, o którym mowa reprezentował żółto-czerwone barwy blisko 7 lat wcześniej. Ukrainiec dołączył tym samym do wąskiego, ale zacnego grona zawodników ponownie przyciągniętych przez włodarzy ze stolicy województwa świętokrzyskiego.
Przypomnimy trzy takie sylwetki z najnowszej historii klubu.
Paweł Golański

Obecny dyrektor sportowy kielczan rozpoczął swoją przygodę z Koroną w 2005 roku, będąc jednym z letnich wzmocnień ówczesnego beniaminka Ekstraklasy. Świetne 2 sezony wychowanka ŁKS-u na Kielecczyźnie zaprocentowały najpierw powołaniem do reprezentacji Polski, a następnie milionowym transferem na południe Europy. Popularny "Golo" latem 2007 roku zasilił szeregi mistrza Rumunii, Steauy Bukareszt, w której zadebiutował w rozgrywkach prestiżowej Ligi Mistrzów. Łącznie nad Dambovitą wystąpił w 74 spotkaniach, w których zanotował 2 bramki i asystę.
Przy Ściegiennego powitano go ponownie w 2010 roku z otwartymi ramionami, po tym jak wraz z końcem czerwca rozwiązał umowę z rumuńskim zespołem. Golański po długich negocjacjach kontraktowych dołączył do ekipy Marcina Sasala na mecz 6. kolejki przeciwko Wiśle Kraków (2:2). Defensor zaliczył 19 spotkań w tamtej kampanii, po czym udał się na półroczne wypożyczenie do ŁKS-u Łódź. Po powrocie do kadry Leszka Ojrzyńskiego z marszu stał się filarem szatni "Bandy Świrów" i drużyny na boisku. Co nie zmieniło się zresztą już do końca przygody przy Ściegiennego 8, która swoje zwieńczenie miała na finiszu kampanii 14/15, zamieniając Koronę na rumuńskie Targu Mures.
Łącznie w żółto-czerwonej koszulce, jeden z najlepszych zawodników Korony w jej dziejach, wystąpił 178 razy. Trafił 11-krotnie do siatki i 31-krotnie asystował.
Jacek Kiełb

Telenowelę z powrotami Jacka Kiełba do ukochanej Korony śledziła i zna niemal cała piłkarska Polska. "Ryba wracaj do domu" skandowali kibice żółto-czerwonych za każdym razem, kiedy ten przywdziewał inny trykot, niż ten kojarzony z kielecką ekipą. Kiełb spełniał życzenia swoich sympatyków aż 4-krotnie.
Legenda 34-latka na kieleckiej ziemi rodziła się w styczniu 2006 roku, kiedy młodziutki wtedy wychowanek Pogoni Siedlce został zakontraktowany w zespole ówczesnego Kolportera Korony. Wymierny wpływ na pierwszy zespół złocisto-krwistych zaczął mieć dopiero po degradacji kielczan na 2. szczebel rozgrywkowy. W kampanii 08/09 Jacek Kiełb był jednym z głównych architektów awansu zespołu do Ekstraklasy, rozgrywając w niej 31 spotkań, w których 7 razy trafiał do siatki i 3-krotnie notując ostatnie podanie. Wspomniany, i następny, sezon, rozegrany w wymiarze 26 meczów, przykuł uwagę Lecha Poznań. Klub ze stolicy Wielkopolski skusił skrzydłowego latem 2010 roku. "Ryba" wzmacniał skład Kolejorza, mając na horyzoncie szanse debiutu w europejskich pucharach. Pomimo dużych oczekiwań i momentów przebłysków, Kiełb nie sprostał oczekiwaniom przy Bułgarskiej i w sierpniu 2011 roku zaliczył pierwszy powrót do Kielc, w ramach rocznego wypożyczenia.
Świetna kampania 11/12 w wykonaniu Korony, jak i duży wkład w ten sukces Bandy Świrów samego zawodnika, pozwalał wierzyć, że piłkarz zostanie obdarzony większym kredytem zaufania ze strony poznańskiego klubu. Nic bardziej mylnego. Kiełb nie zagrzał długo miejsca w mieście koziołków, będąc bohaterem kolejnego czasowego transferu, tym razem do Polonii Warszawa. Stołeczna przygoda zainicjowała się pechowo, bo kontuzją stawu skokowego, w wyniku której obecny kapitan Korony stracił niemal całą rundę jesienną. Na wiosnę Kiełb udowodnił swoją wartość, stając się podstawowym graczem warszawiaków. Dobra dyspozycja nie zmieniła nastawienia w Poznaniu, gdzie był już skończony. Z okazji skorzystała Korona Kielce, dając angaż ulubieńcowi trybun.
Przy Ściegiennego można było śledzić jego karierę przez kolejne 2 sezony, bo po ich upływie "Ryba" powtórnie dał się skusić ofercie klubu z wyższymi aspiracjami. Kiełb postawił na Śląsk Wrocław, skąd po upływie roku ponownie zameldował się w Kielcach. Kampanie 16/17 i 17/18 okrasił 52 występami oraz 16 bramkami. Liczby - bardzo solidne. Nie dla prezesa Krzysztofa Zająca, który prowadził z zawodnikiem mozolne i syzyfowe negocjacje. Owiany zła sławą, ówczesny sternik kielczan, nieugięcie proponował 12-miesięczną umowę, będącą nie do przyjęcia dla legendy klubu.
Kiełb, z wielkim rozgoryczeniem, rozstał się tym samym po raz czwarty z Kielcami. I trafił do Niecieczy na 2. szczebel rozgrywkowy. W Termalice Bruk-Bet, przez niespełna półtora roku, oglądaliśmy go w 41 meczach na pierwszoligowych boiskach. Zimą 2020 roku wychowanek Pogoni Siedlce rozwiązał kontrakt ze "Słoniami" i ruszył na pomoc broniącej się przed spadkiem Koronie. Finalnie Ekstraklasy nie udało utrzymać się, jednak kapitan kielczan nie opuścił tonącego statku, do dziś walcząc z żółto-czerwonymi o upragniony powrót na najwyższy poziom.
Piotr Malarczyk

Popularny "Malar" pierwsze kroki w seniorskiej drużynie żółto-czerwonych stawiał w kampanii 09/10, w której zanotował 6 występów. Ten bilans był poprawiany sukcesywnie z roku na rok, aż do sezonu 12/13, kiedy w duecie z Pavolem Stano stworzył podstawową parę stoperów. Swój "peak" osiągnął dwie wiosny później, notując 35 meczów, okraszonych dwiema bramkami na poziomie Ekstraklasy. Rozgrywki 14/15 pokazały, że Korona jest za ciasna na kielczanina, któremu zamarzył się wyjazd za granicę - cel poparty sporym zainteresowaniem jego osobą.
Pomimo licznych pogłosek transferowych przez cały okres między starym na nowym sezonem, Malarczyk inaugurował rundę jesienną w pierwszej jedenastce Korony, natomiast temat przenosin ciągle był żywy. Te ziściły się pod koniec sierpnia 2015 roku. "Malar" wyleciał na Wyspy Brytyjskie, związując się z klubem zaplecza Premier League - Ipswich Town. Początek angielskiej przygody, jak ze snu. Debiut już w pierwszym możliwym meczu Championship, a następnie 90 minut na legendarnym Old Trafford, z wielkim Manchesterem United w rozgrywkach EFL CUP. Niestety, wspominane spotkanie było zaledwie jednym z ośmiu jakie rozegrał w kraju Synów Albionu. Po zakończeniu sezonu udał się więc do Cracovii Michała Probierza.
W dawnej stolicy Polski spędził półtora roku, zaliczając 36 meczów. Na początku 2018 roku Piotr Malarczyk ponownie znalazł zatrudnienie w Koronie Kielce. Jego powrót pozostawił jednak sporo niedosytu. Wychowanek klubu nie należał do ulubieńców Gino Lettieriego, pod skrzydłami którego zanotował niespełna 1400 minut w 23 meczach, podczas dwóch kampanii. Stoper został zmuszony do znalezienia nowego pracodawcy. Z tej opcji skorzystał ówczesny mistrz Polski, Piast Gliwice.
W kadrze Waldemara Fornalika był numerem 3 w hierarchii środkowych obrońców, przedłużając i wzmacniając ławkę rezerwowych gliwiczan. Łącznie na Górnym Śląsku zanotował 25 gier w czasie dwóch sezonów. Po zakończeniu rozgrywek 20/21 Malarczyk stał się wolnym zawodnikiem, a jego usługami zainteresował się jego macierzysty klub - Korona Kielce.
W historii złocisto-krwistych znajdziemy jeszcze inne nazwiska, które nie zamknęły za sobą drzwi na Ściegiennego 8. Kilkukrotnie w koszulce Korony widzieliśmy także m. im.: Łukasza Sierpinę (2012 - 2016, 2021 - obecnie), Dariusza Kozubka (1992 - 2000, 2005 - 2006, 2006 - 2007, 2009 - 2010), czy Rafała Grzelaka (2015 - 2017, 2020 - 2021).
fot. Korona Kielce, Archiwum




