Odpadli z Ligi Mistrzów, ale wygrali w Hamburgu!
Szczypiorniści Vive Targów Kielce zapowiadali walkę do samego końca i nie zawiedli. Mistrzowie Polski rozegrali w Hamburgu bardzo dobry mecz i pokonali HSV 30:27. Niestety, pierwsze spotkanie w Kielcach zakończyło się sześciobramkowym zwycięstwem Niemców. To koniec przygody graczy Bogdana Wenty w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów.
Mecz w Hamburgu był ciekawym widowiskiem, choć w naszym odczuciu spotkanie w Kielcach wywołało więcej emocji. Gospodarze do rewanżowego pojedynku podeszli na dużym rozluźnieniu i nie wyszli w najsilniejszym zestawieniu. Trener Martin Schwalb na ławce posadził między innymi znakomitego bramkarza Johannesa Bittera.
Szybko jednak musiał dokonywać roszad na parkiecie, bo kielczanie grali bez najmniejszego respektu dla silniejszego rywala. Wenta mógł już liczyć na Rastko Stojkovicia, który rozpoczął mecz od pierwszej minuty. Przebieg spotkania pokazał po raz kolejny, jak ważną postacią dla drużyny jest serbski obrotowy. Rastko zdobył aż 9 goli.
Po trzynastu minutach kielczanie wyszli na czterobramkowe prowadzenie! Na ławce Niemców zawrzało, czas wziął Schwalb. To podziałało na graczy HSV, którzy wzięli się mocniej do pracy. Kielczanie potrafili jednak odbijać ataki rywali, zdobywali też kolejne bramki. Mimo to, po dziesięciu minutach zrobiło się niebezpiecznie, bo HSV doszło Vive Targi na jednego gola.
Chwilę wcześniej na boisku pojawił się Mateusz Zaremba! Wenta zaskoczył już przed meczem wysyłając na trybuny skrzydłowego Mateusza Jachlewskiego i wprowadzając do szesnastoosobowego składu „Zarka”. Jeszcze większe zaskoczenie wywołało wprowadzenie na parkiet rozgrywającego, który zastąpił Mariusza Jurasika. Po Zarembie widać było wyraźne braki meczowe, ale nie ma się co dziwić – 25-letni zawodnik od roku nie miał do czynienia z handballem na najwyższym poziomie. To pierwszy występ Zaremby w meczu o punkty po tak długiej przerwie.
HSV potrafiło wyrównać, ale tuż przed przerwą Witalij Nat pokonał bramkarza gospodarzy i Vive Targi zakończyło pierwszą połowę jednobramkowym prowadzeniem.
Po przerwie obie drużyny szły cios za cios. Świetny mecz rozgrywał Domagoj Duvnjak, który co chwilę niepokoił Marcusa Cleverly’ego (równie dobry występ duńskiego bramkarza co w Hali Legionów). Kielczanie nie odpuszczali, po każdej bramce HSV potrafili się podnieść i szybko wyrównywali. Ale głównie to Hamburg musiał gonić wynik, bo częściej na prowadzeniu byli „żółto-biało-niebiescy”. Przez dwadzieścia minut obie drużyny nie potrafiły jednak odskoczyć przeciwnikom.
Vive Targi mocniej przycisnęli w samej końcówce spotkania, gdy w trzy minuty zdobyli trzy gole, nie tracąc przy tym żadnego. Dzięki temu podopieczni Wenty wygrali 30:27 i do Kielc mogą wracać w naprawdę dobrych humorach. Bo kieleccy szczypiorniści po raz kolejny osławili na świecie nazwę Vive Targi Kielce. Mistrzowie Polski odpadli z Ligi Mistrzów, ale pokazali przeciwnikom, że za kilka miesięcy wrócą na europejskie salony jeszcze silniejsi.
Teraz kielczanom pozostaje walka na dwóch frontach – w lidze i Pucharze Polski. Najbliższy mecz już w kolejną niedzielę, gdy w Lublinie nasi zawodnicy zmierzą się w finale PP z Zagłębiem Lubin.
HSV Hamburg - Vive Targi Kielce 27:30 (15:16)
HSV: Bitter, Sandstrom – Duvnjak 6, Jansen 1, Lacković 4, Flohr 1, Yori 2, Gille B. 3, Gille G. 1, Lindberg 6, Lijewski M. 3, Lijewski K., Hens.
Vive: Cleverly - Grabarczyk, Tubić, Krieger, Zaremba 1, Podsiadło 5, Kuchczyński 3, Jurasik 3, Stojković 9, Gliński, Żółtak, Knudsen, Rosiński 6, Nat 3.
fot. Paula Duda
- Johannes, co tu gadać... To była Wielka Sobota Vive Targi - zdaje się mówić
Sandstrom do Bittera





Wasze komentarze
A ja mysle ze róznica 3 bramek tego dwumeczu to aktualny wyznacznik poziomu obu druzyn. Krzysiek Lijewski powiedzial po meczu w Kielcach ze do czolowki europejskiej brakuje nam kilka cm i to prawda. Dzisiejszy mecz to potwierdzil
Gdyby Hamburg dal nam fory to gralby rezerwowym skladem a tak nie bylo. Ponadto ich trener powiedzial na konferencji ze obrona byla dobra ale zawinil tak
Marcin Lijewski, zawodnik HSV Hamburg: - Nie zgadzam się z Rastko, że zlekceważyliśmy zespół z Kielc. To już zbyt klasowa drużyna, żebyśmy sobie na coś takiego pozwalali. Po prostu nie mieliśmy dzisiaj dobrego dnia, może jesteśmy zmęczeni, popełniliśmy za dużo błędów w ataku.
Pozdrawiam,
Karolka98