Łatwo nie było. UMKS minimalnie lepszy od Alby
Trzecie zwycięstwo z rzędu odnieśli we wtorek koszykarze kieleckiego UMKS-u. Tym razem podopieczni Grzegorza Kija, po bardzo wyrównanym spotkaniu, odprawili z kwitkiem drużynę Alby Chorzów. Awans do fazy play-off jest już coraz bliżej.
Zawodnicy UMKS-u do pojedynku z dziewiątą w tabeli Albą przystępowali w roli zdecydowanego faworyta. Bardzo dobra forma kielczan w ostatnich meczach, a także beznadziejna postawa zawodników ze Śląska w spotkaniach wyjazdowych (zaledwie dwa zwycięstwa poza własną halą w aż dziesięciu próbach), kazały przypuszczać, że każdy inny wynik, niż pewne zwycięstwo gospodarzy może być traktowany jako niespodzianka.
Koszykarze z Chorzowa od samego początku udowadniali jednak, że do Kielc na pożarcie wcale nie przyjechali. Już po trzech minutach i rzucie za trzy Łukasza Adamczyka, „Ślązacy” prowadzili 7:2. Bardzo dobrze w tym czasie spisywał się lider Alby – Adam Spychała, który trafiał zarówno z dystansu, jak i spod samego kosza, czym wprawiał w niemałe zakłopotanie podopiecznych Grzegorza Kija. Po kilkudziesięciu sekundach kielczanie odrobili straty i wyszli nawet na prowadzenie 9:7, jednak od tego momentu goście rzucili aż dziewięć punktów z rzędu, przez co ich przewaga urosła aż do siedmiu „oczek”. Całe szczęście UMKS miał w swoich szeregach będącego ostatnio w bardzo wysokiej formie Rafała Gila, który do końca pierwszej kwarty rzucił aż osiem punktów i wydatnie przyczynił się do zwycięstwa swojego zespołu w tej części meczu, 25:23.
Druga kwarta to prawdziwy popis gry Huberta Makucha, który nie bał się brać na siebie ciężaru odpowiedzialności, dzięki czemu nawet w najtrudniejszych momentach potrafił zdobywać bardzo ważne punkty. Zawodnicy Alby nie mogli sobie poradzić z rozgrywającym UMKS-u, który tylko w ciągu drugiej kwarty pojedynku zaliczył aż 12 „oczek”. Kielczanie, którzy musieli sobie radzić bez przebywającego na ławce Wojciecha Miernika (trzy szybkie faule w ciągu 10 minut), dalej prowadzili ze swoimi rywalami grę „punkt za punkt”. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, a żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie większej, niż czteropunktowej przewagi. Ostatecznie po pierwszej połowie górą byli jednak kielczanie, którzy prowadzili 46:45.
Początek trzeciej kwarty to znów bardzo wyrównana gra i wynik oscylujący w granicach remisu. Jeszcze w 27. minucie na tablicy widniał rezultat 58:58, ale od tego momentu kielczanie zaczęli grać lepiej, a przede wszystkim skuteczniej. Dwie „trójki” Łukasza Pileckiego znacznie uspokoiły poczynania gospodarzy i pozwoliły na uzyskiwanie stopniowej przewagi. Ta, po 30. minutach pojedynku, wynosiła wprawdzie tylko cztery punkty, jednak wszystko, co najlepsze miało dopiero wkrótce nadejść.
W 32. minucie po akcji Aleksandra Raka było 71:67, jednak już po chwili zawodnicy ze Śląska odrobili niewielka stratę. Duża w tym zasługa dobrze grającego Spychały oraz niezwykle skutecznego Sylwestra Walczuka. Nawet jednak ich dobra gra na niewiele się zdała, bowiem od tego momentu kielczanie zaczęli coraz bardziej widocznie uciekać swoim przeciwnikom. Na trzy minuty przed końcem, po akcji „dwa plus jeden” Makucha, UMKS prowadził już 79:73. Zawodnicy Alby próbowali uciekać się do fauli, jednak kieleccy koszykarze tego dnia niemal bezbłędnie wykonywali rzuty osobiste, przez co i w samej końcówce spotkania obyło się bez większych nerwów. Nawet dwa skuteczne rzuty chorzowian zza linii 6,25 metrów nie były w stanie odwrócić losów tego meczu. Ostatecznie, po bardzo wyrównanym i zaciętym spotkaniu, UMKS pokonał Albę 92:87.
Kolejny mecz UMKS-u już w najbliższą sobotę w hali przy ulicy Żytniej. Tym razem rywalem kielczan będzie drużyna Mickiewicza Katowice.
UMKS Kielce – UKS Alba Chorzów 92:87 (25:23, 21:22, 20:17, 26:25)
UMKS: Makuch 27, Gil 13, Miernik 13, Pilecki 12, Fąfara 12, Dziura 8, Rak 5, Bacik 2, Kołacz
Alba: Spychała 17, Walczuk 17, Lewicki 15, Adamczyk 9, Jankowiak 9, Nowak 6, Lis 3, Sokołowski, Pełka





Wasze komentarze