Kolendowicz po Radomiaku: Tracimy gole w sytuacjach łatwych do obrony
W 14. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Radomiakiem Radom 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił się Robert Kolendowicz, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Robert Kolendowicz (trener Korony): – Komentarz nie może być inny jak stwierdzenie, że to rozczarowanie. To ważny mecz z różnych względów. Nie wygraliśmy go, chociaż w moim odczuciu stworzyliśmy dużo sytuacji, aby nasze konto bramkowe było pokaźne. Niestety po raz kolejny nie byliśmy skuteczni w polu karnym przeciwnika i po raz kolejny również we własnym. Straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach gry i nad tym bardzo mocno ubolewam. Dlatego, jednym słowem, to, co czujemy, to duże rozczarowanie po tym, jak to wyglądało.
Pomimo tego, że widzieliśmy wiele w futbolu, to ja takiego obrotu wydarzeń dawno nie widziałem, a może nawet nigdy. 35 oddanych strzałów w trakcie jednego spotkania to jest pokaźna liczba, żeby ten wynik otworzyć, podwyższyć i kontrolować grę. Po raz kolejny odbijemy się od naszej nieskuteczności. Drogę w pole karne znajdowaliśmy bardzo często i byliśmy w miejscach, w których padają gole. Wydaje mi się, że stworzone przez nas sytuacje musimy zamieniać na bramki, jeśli chcemy wygrywać. Jeśli nie będziemy efektywni w polu karnym rywala po takiej liczbie wejść i strzałów, trudno będzie wygrać. Nie będę zakłamywał rzeczywistości i mówił, że będzie inaczej – skuteczność jest do poprawy w obu polach karnych, wtedy możemy myśleć o tym, co możemy dalej zrobić.
Przy pierwszym golu nie możemy pozwolić na to, żeby zawodnik tak swobodnie wbiegał między nasze linie. Przegrana piłka na bliższym słupku może się zdarzyć, ale jeśli ustawiasz się w linii, to nie chciałbym, żeby swobodny zawodnik wbiegał za nią. Nie wyłączyliśmy przeciwnika w obronie. Gol Grzesika to niewystarczające skracanie pola. Piłkarz został za naszą linią, a sposób, w jaki zdobył gola, to ekwilibrystyka. To świetny zawodnik, ale tego strzału myślę, że długo nie powtórzy. Tracimy gole w sytuacjach łatwych do obrony, którym łatwo zapobiegać. Takie zasady przy bronieniu stałych fragmentów gry są jasne i przejrzyste. Będziemy analizować je po raz kolejny. Czy one są ważniejsze niż słowa? Chciałbym zobaczyć reakcję w meczu. Chciałbym lepszej kontroli pola karnego przy stałych fragmentach gry.
Przerwa na kadrę będzie dla nas wyzwaniem po trzech porażkach z rzędu. Powiedziałem uczciwie zespołowi, że będziemy mocniej pracować. Teraz najłatwiej jest schować głowę pomiędzy kolana i się poddać. Ja myślę, że musisz walczyć i stawić czoła trudnej sytuacji. Mam nadzieję, że mój zespół też to planuje. Widzę złość, rozczarowanie w zespole. Zrobiliśmy dużo, żeby ten mecz wygrać, zawodnicy włożyli w pojedynek dużo umiejętności. Tak jak dobrze znaleźliśmy drogę do pola karnego, wykorzystując swoją jakość, tak w nim zabrakło nam skuteczności finalizacji. Statystyki po meczu są olbrzymie. Nasze stałe fragmenty w ofensywie – w trakcie 4 pojedynków mieliśmy ich bardzo dużo, dzisiaj z kolei 20 rzutów rożnych. To olbrzymia wartość, z której należy korzystać. Strzeliliśmy po nich jednego gola w tych optykach, to kolejny element do poprawy, tak jak i te w obronie. Dużo rzeczy dziś w liczbach się zgadzało.
Fot. Marcin Deszczka/PIXRAW




