Wrocławski sprawdzian Korony. Czy „żółto-czerwoni” przywiozą punkty z wizyty u beniaminka?
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Koronę Kielce czeka potyczka na wyjeździe we Wrocławiu. Podopieczni Jacka Zielińskiego powalczą o „odczarowanie” nieprzyjaznego terenu, gdzie na ligową wygraną czekają już od blisko jedenastu lat.
Kielecką drużynę w zakończonym przed kilkoma dnami okienku transferowy wzmocniło ośmiu graczy. Ostatnim z nich był Camilo Mena, który może zadebiutować w zespole właśnie w sobotniej konfrontacji. Wcześniej na stadion przy Ściegiennego 8 sprowadzono Patrika Hellebranda, Kamila Jakubczyka, Ariela Mosóra, Norberta Barczaka, Morgana Fassbendera, Ondreja Lingra oraz Michael’a Ameyaw’a.
Szkoleniowiec zespołu Jacek Zieliński zapytany o długofalowe marzenia i podejście zespołu wskazał, że: – Piłka ma to do siebie, że wszystko się szybko dzieje. My jesteśmy naprawdę ambitnymi ludźmi, ambitną drużyną. Mamy swoje marzenia, do których chcemy doskoczyć. Mówiłem przed rozpoczęciem rundy, że chcemy po prostu powalczyć o ten TOP 5. To jest naszym marzeniem, naszą ambicją i zrobimy wszystko, żeby tak było. Idziemy metodą małych kroków, więc każdy mecz jest najważniejszy.
– U nas jest duża pokora. Podchodzimy z szacunkiem do każdego przeciwnika, bez bojaźni. Wierzmy w ten zespół, projekt, bo on zaczyna coraz lepiej wyglądać. To widać na każdej jednostce treningowej, zachowaniu chłopaków i w tym jak chłopaki rosną. Ja jestem najbardziej optymistą po tym, co widzę na treningach, a nie po tym, co czytam o opiniach fachowców – uzupełnił Zieliński.
Śląsk Wrocław zajmuje 14. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mając 6 punktów po 7 meczach – odniósł 1 zwycięstwo, 3 remisy i 3 porażki, przy bilansie bramkowym 9:11. Wrocławianie rozpoczęli sezon od porażki z Górnikiem Zabrze (1:2), następnie pokonali Raków Częstochowa (2:1), zremisowali z Cracovią (0:0), przegrali z KGHM Zagłębiem Lubin (1:2), zremisowali z Widzewem Łódź (3:3) i Legią Warszawa (1:1), a ostatnio ulegli Jagiellonii Białystok (1:2). Kielczanie nie czują jednak, że jadą do stolicy Dolnego Śląska w roli faworyta. – Nie rozstrząsamy meczów w takich aspektach. Po prostu jedziemy tam, żeby wygrać. Wiemy, jakie ma Śląsk plusy i minusy. Będziemy chcieli wykorzystać te słabe strony, ale o takim patrzeniu, czy jesteśmy faworytem, czy nie – my tak tego po prostu nie analizujemy – podkreślił Wiktor Długosz, wahadłowy Korony.
Kontuzjowany jest lider Wrocławian Piotr Samiec-Talar, który w dotychczasowych starciach Ekstraklasy zdobył cztery bramki i zanotował trzy asysty (więc o sytuacji zdrowotnej kapitana WKS-u pisaliśmy TUTAJ).
Będzie to 32. ekstraklasowe starcie Korony ze Śląskiem Wrocław w historii. W dotychczasowych potyczkach 11 razy triumfowali Kielczanie, 14 razy padł remis, a 6 zwycięstw odniosła drużyna Śląska. W sezonie 2024/2025 zespoły podzieliły się punktami we Wrocławiu (1:1), a w Kielcach „żółto-czerwoni” triumfowali 2:0. Od ostatniego zwycięstwa Korony we Wrocławiu nad Śląskiem z 16 października 2015 roku w sobotę minie jednak aż 3 984 dni (10 lat, 10 miesięcy i 27 dni). „Żółto-czerwonym” wygraną wówczas zapewnił bramką z rzutu karnego Airam Cabrera. – Statystyki są po to, żeby czasem się nimi posiłkować, ale też po to żeby je przełamywać. Postaramy się żeby tak było – odparł pytany na konferencji Jacek Zieliński.
Sędzią spotkania będzie Piotra Rzucidło z Warszawy. 36-latkowi podczas najbliższej potyczki pomagać będą jego asystenci Michał Obukowicz i Piotr Zając. Sędzią technicznym będzie zaś Piotr Idzik. W pokoju VAR zasiądą natomiast Paweł Malec oraz Mateusz Jenda.
Fot. Grzegorz Ksel




