Długosz po Radomiaku: wszyscy bronili bramki jak twierdzy
W 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała w Radomiu z Radomiakiem 2:0. – Taktycznie mecz był dobrze zagrany i zasłużyliśmy na zwycięstwo – powiedział Wiktor Długosz, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Strzelcem pierwszej bramki dla Korony i jednym z kluczowych zawodników spotkania był pomocnik, który przez większość starcia pełnił rolę kapitana. – W pierwszej połowie ustawiliśmy sobie ten mecz zdobytymi bramkami. W drugiej kontrolowaliśmy w obroną niską. Cierpieliśmy, ale względnie mieliśmy to pod kontrolą, więc uważam, że zasłużenie wygraliśmy to starcie – analizował.
– Tak jak mówię: po pierwszej bramce ustawiliśmy się niżej, później gdzieś padła szybko druga i czekaliśmy na te kontry i nasze tam trzy na trzy, na cztery, więc uważam, że taktycznie mecz był dobrze zagrany i zasłużyliśmy na zwycięstwo – dodał.
Kilka kapitalnych interwencji zanotował bramkarz kieleckiej jedenastki Xavier Dziekoński. – My z przodu się staramy robić wszystko co w naszej mocy i tak samo to dzieje się, jeżeli chodzi o obronę. To nie tylko dzisiaj gdy Xavier, zagrał świetny pojedynek, ale chłopaki, cała trójka stoperów, wahadłowi, ósemki – wszyscy bronili bramki jak twierdzy – wskazał 25-latek.
Po spotkaniu wybuchł skandal, którego Ekstraklasa dawno nie widziała. Jeden z kiboli miejscowego klubu wbiegł na boisko i popchnął Tamara Svetlina, a w jego obronie ruszyła reszta drużyny na czele z ukaranym później czerwoną kartką Marcinem Cebulą.
– Ja się chyba cieszę z takiej reakcji chłopaków. Gdzieś jak ktoś gra w Koronie, to trochę dłużej gra się z rodziną i ja się cieszę. To jest naturalna reakcja. Stoimy za swoimi. Jak jednego biją, to reszta rusza, żeby go obronić. To że inni nie potrafią zatrzymać ich wejścia to nie na naszą sprawa. My bronimy swoich – tłumaczył.
– Jeśli wygrywasz na wyjeździe z Radomiakiem to jest to super i świetnie to smakuje. Patrzymy na ogół, że odnieśliśmy kolejne zwycięstwo, gdzieś zamazujemy trochę plamę po tym meczu z Zagłębiem. Więc okej, jako reakcja super, ale bardzo skupiamy się na całokształcie i na tym, że po prostu jedziemy dalej – zaznaczył.
Kielczanie dokonali niecodziennej sztuki triumfując w prestiżowych wyjazdowych konfrontacjach. Podopieczni Jacka Zielińskiego wygrali bowiem z Widzewem w Łodzi, z Legią w Warszawie i teraz z Radomiakiem. Niestety piętą achillesową jest postawa w potyczkach przy Ściegiennego 8. Jak to zmienić?
– Nie ma „złotego graala”, że coś zmieniliśmy i nagle to idzie. Cieszę się na pewno jak wyglądała dzisiaj ta końcówka meczu, czy to właśnie z Widzewem, czy z Legią, czy dzisiaj w Radomiu. Ta kontrola poprzez właśnie taką wolicjonalność była na dużym poziomie i dlatego „dowozimy” te starcia, a już wiemy, że kilkakrotnie nam tak uciekły punkty w tej rundzie i w tym sezonie więc cieszę się że wygrywamy w delegacjach – wskazał.
O tym czy napędza ich negatywne nastawienie kibiców rywali. – Chyba pokazaliśmy, że lubimy grać takie pojedynki i może nawet odniosę się do tej sytuacji po spotkaniu – to pokazuje nasze nastawienie na ten mecz – skwitował.
Wychowanek Korony otworzył rezultat pojedynku po skutecznym założeniu pressingu na rywalach. Czy było to zaplanowane?
– Wiedzieliśmy przyjeżdżając do Radomia jaka jest tu murawa i wiedzieliśmy, że Radomiak będzie grać od tyłu. Czuliśmy, że to będzie szansa, jeżeli „siądziemy” na nich tym wysokim pressingiem, a gdzieś na początku jeszcze było sporo tych sił, to będziemy mieli z tego okazję i szybko się to ziściło. Zachowałem chłodną głowę i cieszę się, że tak otworzyłem ten mecz – podsumował Wiktor Długosz.
Najbliższe starcie Kielczanie rozegrają w niedzielę 22 lutego. O godzinie 17.30 podejmą na Exbud Arenie Lecha Poznań.
Fot. Patryk Cudzik







