Matuszewski: Przede wszystkim musimy ustrzec się strzelania bramek sobie samym
W 21. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Radomiakiem Radom. – Wiem, że wokół klubu powstała po tej porażce otoczka wielkiego zawodu, ale przed nami jeszcze sporo meczów i wiele do zyskania – powiedział przed spotkaniem Konrad Matuszewski, defensor „żółto-czerwonych”.
Kielczanie po ostatniej porażce z KGHM Zagłębiem Lubin 1:2 chcą wrócić na właściwe tory. Wychowanek Deco Włoszczowa zapewnia jednak, że morale w zespole nie podupadły.
– Na pewno ta porażka popsuła humory. Na gorąco czuliśmy rozgoryczenie i sportową złość. Po poniedziałkowej analizie zaczęliśmy już skupiać się na meczu z Radomiakiem. Mam nadzieję, że ten pojedynek wygramy. Wiem, że wokół klubu powstała po tej porażce otoczka wielkiego zawodu, ale przed nami jeszcze sporo meczów i wiele do zyskania. Wierzę, że szybko się podniesiemy – wskazał.
Radomiak Radom i Korona Kielce sąsiadują ze sobą w tabeli, zajmując odpowiednio ósme i dziewiąte miejsce z identycznym dorobkiem 27 punktów. Wyżej plasuje się zespół z Radomia, który ma korzystniejszy bilans bramkowy, a rozegrał o jedno spotkanie mniej niż drużyna ze stolicy województwa świętokrzyskiego. – Sami sobie trochę skomplikowaliśmy sytuację i sami będziemy musieli z niej wyjść. To trudny mecz, ale przez to jest też wiele do zyskania. Historia jest taka, że klub tam wiele razy wygrywał i przegrywał. Mam nadzieję, że teraz pójdziemy w tę bardziej pozytywną stronę – 24-latek.
Podopieczni Jacka Zielińskiego nie zanotowali czystego konta od rozegranej pod koniec października konfrontacji z Piastem Gliwice. – Przede wszystkim musimy ustrzec się strzelania bramek sobie samym. Trzeba być bardziej skoncentrowanym w kluczowych momentach i strefach w tym w swoim polu karnym. Dzięki temu nie stracimy bramki, a jeśli zagramy „na zero z tyłu”, będzie łatwiej o punkty – opisywał.
Radomianie nie rozpoczęli kalendarzowej rundy wiosennej zgodnie z planem. Spotkanie przeciwko Arce Gdynia nie doszło do skutku z powodu awarii prądu (nowy termin wyznaczono na czwartek, 5 marca na godzinę 20.30). Premierowa konfrontacja w 2026 roku miała miejsce w miniony weekend, kiedy to podzielili się punktami po bezbramkowym remisie z Rakowem Częstochowa.
– Po przerwie rozegrali tylko jeden mecz, więc trudno wyciągać pochopne wnioski. Mają dużo jakości w pierwszym składzie – w środku pola, na bokach, zarówno w obronie, jak i na skrzydłach. Duża dynamika, duża jakość. Musimy być czujni, nie dopuścić ich do rozpędzenia się. Musimy grać jak w pierwszym starciu w Kielcach albo wysoko i blisko, albo cofnąć się niżej i tak zneutralizować ich atuty, a uwypuklić swoje – analizował. Wskazał również, że gra może być oparta na bokach boiska. – Może tak być. Jeśli środek będzie zagęszczony, a wszystkie drużyny są dziś dobrze przygotowane taktycznie, to często szuka się przewagi na bokach.
Tydzień temu poinformowano, że udziału zorganizowanej grupy kibiców Korony w meczu ligowym na stadionie przy ul. Struga 63 jest wykluczony. Fani nie będą mogli wejść na stadion i uczestniczyć w meczu z powodu… wykonania kary nałożonej na zorganizowaną grupę kibiców Korony za zachowania z 15 marca 2023 roku (szerzej pisaliśmy o tym TUTAJ). Czy będzie im brakowało ich wsparcia? – Pewnie, że lepiej grać z fanami, ale nie zaprzątamy sobie tym głowy. Skupiamy się na swojej pracy – skwitował.
Gracz opowiedział o przygotowaniu fizycznym do rywalizacji z szybkimi skrzydłowymi radomskiej ekipy Capicie, Luquinhasowi, czy Vasco Lopes'owi. – Praca wyglądała podobnie jak w każdym tygodniu. Trzeba być przygotowanym, być czujnym, dobrze ustawionym i neutralizować atuty rywala.
O współpracy z Antoninem
– Myślę, że współpracowało nam się dosyć pozytywnie. Czasem zajmował pozycję szerzej przy linii, czasem schodził do środka i to wyglądało dobrze w szczególności z Legią. Bez względy na to kto gra na mojej stronie, muszę skupiać się na sobie i dobrze współpracować.
O rozwoju w ofensywie
– Skupialiśmy się na tym w Turcji. Dużo pracowaliśmy nad tym na treningach. Cieszy zarówno mnie jak i sztab, że było to widać w pierwszych meczach. Lepiej funkcjonujemy w „trzeciej strefie”, jednakowoż brakuje jeszcze tej kropki nad „i”, żeby okresy dominacji kończyć nie jedną, a dwiema czy trzema bramkami.
O błędach przy stałych fragmentach w meczu z Zagłębiem
– To była dosyć niespotykana sytuacja. Obie bramki były inne, obie przeanalizowaliśmy. To dosyć niespotykana sytuacja i mam nadzieję, że taka sytuacja zdarzy się tylko raz w sezonie. Recepta jest prosta – konsekwencja i koncentracja w każdym momencie spotkania – podsumował Konrad Matuszewski.
Piątkowe (13 lutego) starcie rozpocznie się o godzinie 18.00.
Fot. Patryk Cudzik







