Zieliński po porażce w Płocku: Nie rozpalamy stosów w szatni
W 1. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Orlen Stadionie z Wisłą Płock 0:2. – Przegraliśmy wszyscy, wygrywamy też wszyscy – powiedział po spotkaniu Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
– Była to nieudana inauguracja. Myślę, że w najczarniejszych snach nie mogliśmy przewidzieć takiego scenariusza spotkania. Jeżeli od drugiej minuty grasz w dziesiątkę, a od sześćdziesiątej w dziewiątkę to rzeczywiście trudno o realizację zadań. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że zawsze jest jakiś plan awaryjny B czy C. Pewnie, że tak, tylko nie zawsze to wygląda tak fajnie w rzeczywistości jak patrząc z boku. Jednak na tyle na ile mogliśmy, w szczególności do straty pierwszej bramki, dobrze się broniliśmy. Paradoksem sytuacji było to, że mając trzykrotnie piłkę: najpierw Nono sfaulował Sekulskiego na czerwoną kartkę, później „Kostas” źle wyprowadził piłkę i skończyło się to na rzucie karnym, a na koniec tracimy piłkę i „Budyń” z drugą żółtą kartką. Dzisiaj nic nam się nie układało. Czasami takie mecze są, że nie wiem, co moglibyśmy zrobić to i tak się to nie udaje. Nie mam pretensji do chłopaków, bo walczyli na ile mogli. W tak okrojonym składzie po prostu ciężko było się przeciwstawić Wiśle.
(O sytuacji z czerwoną kartką dla Budnickiego) – Na pewno grając dziewięciu na jedenastu trzeba mieć wybitną „kapelę”, żeby dawać z tym sobie radę. Xavier Dziekoński dopadłby do tej piłki, jednak to błąd Jakuba. Trzeba oddać mu, że debiutował dziś w Ekstraklasie, paradoksem jest fakt, że miał dziś urodziny. W taki dzień te klocki Lego mu się rozsypały strasznie. Trudno. Nie będziemy go jednak linczować, w szatni nie ma stosów czarownic. Po prostu musimy się zebrać i przygotować się do najbliższego spotkania z Legią. Tych newralgicznych sytuacji było w tym pojedynku wiele, tak jak czerwona kartka Nono z niczego. Gdybyśmy do przerwy „dojechali” na 0:0 i przegrupowali się w trakcie niej, to może byłoby inaczej. Dostaliśmy bramkę do przerwy i plan runął. Nie umniejsza jednak to faktu zasłużonego zwycięstwa Wisły, którego gratuluję. Oni mieli więcej atutów, grając w przewadze wyglądało to już inaczej. My wyciągniemy wnioski z tej lekcji i będziemy o to mocniejsi.
Były momenty, w których potrafiliśmy się utrzymać przy piłce, jednak brakowało nam trochę jakości. Wówczas potrzeba takiego zawodnika jak Mariusz Fornalczyk, który potrafił w pojedynkę zerwać się z połowy boiska i coś zrobić. Nasza gra w obronie do momentu straty drugiego gola wyglądała całkiem nieźle. Takich meczów nie wygrywa się obroną w szczegłności gdy się przegrywa 0:1 i gra się w niedowadze. Ta nasza postawa w defensywie to był taki uśmiech przez łzy.
(Opinia o zachowaniu Nono) Popełnił błąd, jednak one zdarzają się każdemu. Rzeczywiście on ma taki nawyk, że przyjmuje piłkę ze zwrotem w kierunku własnej bramki. Często to się kończy tak jak dziś. Jednak to nie on był dziś naszym problemem. Okej czerwona kartka ustawiła nas w innej sytuacji, ale my nie będziemy szukać winnych i łatwego wytłumaczenia. Przegraliśmy wszyscy, wygrywamy też wszyscy i na tym skończę.
Fot. Maciej Urban





