Błanik: Wierzę, że są to gracze, którzy wzmocnią tę kadrę
Korona Kielce przegrała 1:2 z Cracovią w swoim drugim sparingu przed startem sezonu 2025/2026. – Każdy z nas ma wystarczająco wiele czasu, aby pokazać się trenerowi – powiedział po spotkaniu Dawid Błanik, skrzydłowy „żółto-czerwonych”.
Ekipa ze stolicy województwa świętokrzyskiego poniosła pierwszą porażkę podczas przedsezonowych przygotowań. – Jesteśmy po dwóch tygodniach mega ciężkiej pracy. Dzisiaj te nogi nas nie niosły i było to niestety widać. W pewnych momentach zagraliśmy fajne spotkanie, na pewno chcemy je pielęgnować i wyciągać wnioski z tych słabszych chwil, które na pewno dziś były – wskazał.
Wicekapitan drużyny podzielił się swoją optyką na temat trwającej rywalizacji w drużynie.– Myślę, że każdy z nas ma pustą kartę. Na treningach dajemy z siebie maksa i każdy pokazuje się z jak najlepszej strony. Mamy jeszcze dwa mecze sparingowe i mnóstwo treningów, gdyż pracujemy na nich dwa razy dziennie. Każdy z nas ma wystarczająco wiele czasu, aby pokazać się trenerowi – opisywał były zawodnik GKS-u Tychy.
28-latek podkreślił, że istotną rolę na tym etapie przygotowań pełni kondycja zdrowotna zawodników. – Cieszę się, że w tym okresie dopisuje mi zdrowie. To właśnie ono jest teraz najważniejsze. Życzę każdemu z nas, żeby przepracował ten czas w zdrowiu i był gotowy na ligę. Wówczas będzie nam po prostu łatwiej i mam nadzieję, że to właśnie w nim będziemy zmierzać – zaznaczył.
Do tej pory Korona Kielce ściągnęła pięciu zawodników i wszyscy pokazali się w starciu z Cracovią. Jak doświadczony zawodnik ocenia ich dotychczasowe poczynania? – Wierzę, że są to gracze, którzy wzmocnią tę kadrę, bo widać, że mają sporo jakości. Mam nadzieję, że rzeczy, które pokazują na treningach, przełożą na spotkania ligowe. Będą dawali coś ekstra, bo takich właśnie graczy potrzebujemy. Każdy zawodnik musi być liderem w tym zespole i tylko tak możemy osiągać dobre wyniki. Mam nadzieję, że ten sezon będzie dobry i napiszemy w nim fajną historię – zakończył Dawid Błanik.
Fot. Grzegorz Ksel





