Zieliński: Myślę, że kibice mogą być zadowoleni
Korona Kielce przeszła Stal Mielec i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Kielczanie ugrali zwycięstwo dopiero w konkursie rzutów karnych. Regulaminowy czas gry zakończył się wynikiem 1:1.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce): – Głównym celem był awans do następnej fazy Pucharu Polski i osiągnęliśmy to w trochę nerwowych, czy nawet dramatycznych okolicznościach. Ale myślę, że kibice mogą być zadowoleni, w końcu konkurs rzutów karnych to fajne zwieńczenie spotkania.
Mogliśmy zamknąć ten mecz w normalnym czasie gry. W zasadzie do 70. minuty był pod naszą kontrolą. Potem padłą bramka na wyrównanie. Mimo to cieszę się, że wytrzymaliśmy tę nerwówkę, zwłaszcza że zagraliśmy to starcie w składzie mocno odmienionym. Na boisku pojawili się zawodnicy, którzy dotychczas dostawali mniej szans na grę, dlatego cieszę się, że zaprezentowali się z dobrej strony. Przy okazji przyoszczędziliśmy paru chłopaków przed spotkaniem z Lechem. Zatem same pozytywy.
Rafał Mamla bronił bardzo pewnie, a przy doliczonym czasie gry zaliczył naprawdę trudną interwencję. To był świetny mecz w jego wykonaniu, obronił dwa karne... Jednak bohaterem był też Wiktor, który zagrał na pełnym gazie całe spotkanie, był wszędzie, a w karnych noga mu nie zadrżała. Oczywiście na dobrą ocenę zaprezentowało jeszcze więcej osób. "Szuma" (Nagamatsu) dał nam sygnał, jak również Dominick Zator. Szczególnie że nie planowaliśmy trzymać go na murawie tak długo. Jednak nie mogliśmy go już zmienić, bo Resta musiał zejść wraz z zakończeniem regulaminowego czasu gry (piłkarza zaczęły łapać skurcze i konieczna była zmiana). Dlatego jestem zadowolony, że Zator wytrzymał. Michał Smolarczyk zagrał dziś debiut. Na początku lepszy, potem poprawnie. Widać było małą liczbę rozegranych minut, ten chłopak potrzebuje regularnych gier, ale dał sobie radę.
Cieszę się, że dziś nikt nie pękł. Szczególnie że nie graliśmy z zespołem trzeciej ligi, a przeciwko ekstraklasowemu rywalowi, który wyszedł do gry praktycznie w galowym składzie. Zabrakło na przykład Krystiana Getingera. Nasi zawodnicy zaprezentowali się bardzo poprawnie.
Fot. Maciej Urban




