Mijailović: lepiej grać źle i wygrać niż dobrze i przegrać
– Trener krzyczał na nas. Dobrze, że tak zrobił. Dzięki temu obudziliśmy się i zmotywowani wyszliśmy na kolejne 45 minut – stwierdził po spotkaniu zadowolony Nikola Mijailović.
W dzisiejszym spotkaniu zobaczyliśmy dwa zupełnie inne oblicza kieleckiego zespołu. Co było przyczyną tak sinusoidalnej postawy Korony?
Nikola Mijailović: – Tak naprawdę to nie wiem co się z nami stało. Cały zespół zagrał dziś bardzo słabo. Od samego początku nie układało nam się w tym meczu. Już po dwudziestu minutach straciliśmy pierwszą bramkę. W drugiej połowie było trochę lepiej, ale szybko Piast wbił nam drugiego gola. Dopiero gdy Edi trafił do siatki, mecz zmienił się diametralnie na naszą korzyść. Ostatni mecz ze Śląskiem graliśmy bardzo dobrze i zremisowaliśmy. Natomiast dzisiaj było źle i wygraliśmy.
Szkoleniowiec wyraźnie nie był zachwycony grą swoich podopiecznych w pierwszej połowie. W jaki sposób w szatni mobilizował was Marek Motyka?
– Trener krzyczał na nas. Dobrze, że tak zrobił. Dzięki temu obudziliśmy się i zmotywowani wyszliśmy na kolejne 45 minut. Niedługo potem straciliśmy drugiego gola, ale reszta spotkania świetnie się dla nas ułożyła.
Piast postawił przed wami wysokie wymagania?
– Oni nie zagrali świetnego meczu, tylko my bardzo słaby. Najważniejsze, że możemy się cieszyć zwycięstwem. Teraz będziemy myśleć o górnej części tabeli.
W pierwszej odsłonie spotkania miał miejsce protest kibiców przeciwko cenzurze na stadionach. Jak ocenisz zachowanie na trybunach podczas drugiej połowy?
– Wszyscy wspaniale nas dopingowali. Dziękuję za to.
Edi czy Aleksandar Vuković? Czyj wkład w ten mecz oceniasz jako najbardziej wartościowy?
– Jednego, drugiego i… trzeciego (śmiech). Naprawdę ważną chwilą było trafienie Ediego z rzutu wolnego. Wtedy wróciliśmy do gry. Potem „Vuko” i młody (Cezary Wilk) wyprowadzili nas na 3:2.
Ile czasu potrzebujesz do osiągnięcia dobrej formy?
– Jeszcze dwa mecze. Dzisiaj zagrałem słabe spotkanie. Zupełnie inaczej było w meczu z Wrocławiem. Jednak lepiej grać źle i wygrać, niż dobrze i przegrać lub zremisować.
Nie wszyscy wyszliście z tego pojedynku cało. Hernani doznał kontuzji w dzisiejszej rywalizacji.
– Prawdopodobnie jest to coś z barkiem. Jeszcze nic nie wiadomo. W poniedziałek odbędą się badania i dopiero wtedy będzie można powiedzieć coś wiedzieć więcej na ten temat.
Jak Nikola czuje się w Koronie Kielce?
– Wspaniale. Każdy zawodnik, czy też pracownik przyjął mnie życzliwie. Czuję, że wszyscy mnie tutaj szanują jako zawodnika i człowieka.
fot. Artur Starz
Waleczny Nikola




