Zieliński: mówienie o skompletowaniu kadry na początku przygotowań to generalnie science fiction
Po zakończeniu pierwszego treningu Korony Kielce w nowym sezonie głos zabrał trener Jacek Zieliński, który odniósł się do kilku palących kwestii.
Jacek Zieliński (szkoleniowiec „żółto-czerwonych”): – Zależy, jak kto ocenia urlop. Nie nastawiałem się na wielkie wakacje czy dalekie podróże. Spędziłem chwilę w polskich górach, a resztę czasu w domu, w którym przecież przez cały rok bywam rzadko. Dla mnie wypoczynkiem było zrobienie czegoś w ogródku czy przy trawniku. Przez cały czas byłem jednak pod telefonem i do dyspozycji klubu, więc były to wakacje, powiedziałbym, z duchami. Trudno mówić o pełnym wypoczynku, bo to było zaledwie parę dni, jako że po zakończeniu sezonu zostałem w Kielcach o tydzień dłużej. Ale powiedzmy, że jest okej – przyznał szkoleniowiec.
Prawdziwym hitem początku przygotowań w Kielcach stało się zakontraktowanie Patrika Hellebranda. To rekordowy transfer w historii klubu, który wywołał spore poruszenie w całym piłkarskim środowisku. Jacek Zieliński nie kryje satysfakcji z pozyskania tego pomocnika.
– To na pewno mocny ruch, który zrobił szum medialny i wstrząsnął ligą. Bardzo się cieszę, że dostaliśmy takiego zawodnika, ponieważ jest on gwarancją jakości. To chłopak, który wniesie dużo dobrego do drużyny. Teraz kluczową kwestią będzie wkomponowanie go w zespół, choć nie podejrzewam, aby akurat z nim był to jakikolwiek problem. Po pierwszych rozmowach widzę, że dobrze się tu czuje. Chłopcy fajnie go przyjęli, a on sam jest zachwycony atmosferą panującą w szatni. Będzie dobrze – ocenił z optymizmem.
Kadrowa ewolucja zamiast rewolucji
Kibice oraz dziennikarze z niecierpliwością wyczekują kolejnych wzmocnień. Letnie zgrupowanie Korony w Busku-Zdroju rozpocznie się już 5 lipca, Zieliński podchodzi jednak do realiów okienka transferowego z dużym spokojem.
– W polskich warunkach mówienie o skompletowaniu kadry na początku przygotowań to generalnie science fiction. Nigdy tak nie było i rzadko kiedy będzie. Są oczywiście ludzie twierdzący, że kompletują kadrę przed wyjazdem na obóz i później już nic nie robią. My w tym momencie nie możemy tak powiedzieć. Po pierwsze, czekamy na czterech naszych reprezentantów, którzy wracają po zgrupowaniach kadr narodowych. Po drugie, wspólnie z Pawłem (Golańskim, dyrektorem sportowym - przyp.red.) cały czas rozmawiamy i planujemy jeszcze dwa dobre, mocne transfery do tej drużyny. Tak jak mówiłem pod koniec maja: nie spodziewajmy się żadnej rewolucji. Koronie potrzebna jest bardziej ewolucja i stabilizacja. Ten zespół ma swój kręgosłup i wielokrotnie pokazywał, że potrafi grać w piłkę. Musimy po prostu dołożyć pierwiastek jakości i będzie dobrze – tłumaczył opiekun „złocisto-krwistych”.
Ruchy kadrowe: Kto odchodzi, a kto dołączy?
Szkoleniowiec doprecyzował, jakich profili zawodników szuka obecnie klub i odniósł się do zmian personalnych, które wymuszają transfery wychodzące – w tym odejście kluczowego obrońcy, Pau Resty.
– Nie jesteśmy zwolennikami sztucznego uzupełniania kadry ilościowo. Jeśli mamy już coś robić, to tylko wzmacniać rywalizację. Pożegnaliśmy się już z paroma zawodnikami. Nie ma z nami Popowa oraz Nikolova. Antonin prawdopodobnie udaje się na wypożyczenie do trzecioligowego hiszpańskiego Hérculesa Alicante. Z kolei Pau Resta przebywa na testach medycznych w Katowicach. Na pewno będzie to pewien „wyłom” w defensywie, ponieważ tracimy podstawowego, lewonożnego obrońcę, co w naszej sytuacji jest bardzo ważne. Trudno mi precyzyjnie zadeklarować pozycje, ale na pewno potrzebujemy zawodnika na skrzydło, który da nam jakość i szybkość. W obliczu odejścia Resty zastanawiamy się także nad lewonożnym obrońcą. A co dalej? Transfery lubią ciszę. Nikt nie mówił, że będziemy wzmacniać środek pola, a trafił się Patrik Hellebrand. Nie chcę składać deklaracji, że sprowadzimy akurat tych dwóch graczy i koniec, bo w okienku zawsze może wydarzyć się coś nieprzewidzianego.
Powroty z wypożyczeń i szansa dla młodzieży
Ważnym punktem przygotowań będzie ocena zawodników wracających do Kielc z innych klubów. Szczególnie duże nadzieje Jacek Zieliński wiąże z Danielem Bąkiem, który ostatni czas spędził w pierwszoligowym Zniczu Pruszków. Szansę dostaną również wyróżniający się gracze drugiego zespołu.
– Każdy klub poszukuje klasowego napastnika. Daniel Bąk wraca do nas, ale nie z założeniem, że będę mu się dopiero przyglądał. Obserwowałem go przez całą wiosnę, gdy grał w Pruszkowie. Jestem pewien, że da nam dużo dobrego, dlatego traktujemy go jako pełnoprawnego członka pierwszego zespołu. Bardzo na niego liczę. Jestem już z nim po rozmowie i on o tym wie. Co do transferu kolejnego napastnika – na ten moment trudno powiedzieć. Mamy dopiero 24 czerwca. Okienko oficjalnie rusza 1 lipca i potrwa do 5 września w naszych warunkach. Nie dam teraz żadnych słów, które weźmiecie za pewnik lub gwarancję.
– Jeśli chodzi o pozostałych graczy, Miłosz Strzeboński nie jest brany pod uwagę przy ustalaniu naszej kadry i raczej zostanie ponownie wypożyczony. Jakub Budnicki, Adam Chojecki oraz Kuba Kowalski będą z nami trenować. Ich przyszłość określimy dopiero po tym, jak zobaczymy ich na tle chłopaków, którzy grali tutaj wiosną. Dodatkowo dołączyła do nas dwójka młodych zawodników z rezerw: Igor Chmielewski oraz Kornel Toboła. To nagroda za ich dobre występy i udany sezon w drugim zespole. Chcemy, żeby się pokazali i wszystko zależy od nich – wyjaśnił sytuację młodzieży trener.
Nowy system taktyczny na horyzoncie?
Duża jakość i potężna konkurencja w środku pola, która zrobiła się po przyjściu Hellebranda, skłania sztab szkoleniowy do poszukiwania nowych rozwiązań taktycznych. Zieliński przyznał, że poważnie myśli o zmianie formacji.
– Ta sytuacja może skłonić Koronę do wszystkiego. Na pewno będziemy starali się optymalnie wykorzystać atuty, jakie posiadamy w środku pola, a w tym momencie są one naprawdę duże. Myślimy o zmianach. Zresztą ćwiczenia, które zaordynowaliśmy chłopakom już na tym pierwszym treningu, były profilowane właśnie pod nowe ustawienie 4-3-3. Przymierzymy się do niego i zobaczymy, jak będziemy w tym wyglądać. Oczywiście nasze dotychczasowe ustawienie z poprzednich sezonów cały czas z nami zostaje. Zawodnicy doskonale wiedzą, jak się w nim poruszać, ale musimy mieć elastyczny, alternatywny wariant. Nad tym będziemy teraz mocno pracować – zakończył Jacek Zieliński.
Fot. Marcin Deszczka





