Vlah przed Wisłą: strona mentalna może grać na naszą korzyść
W drugim spotkaniu finałowym Orlen Superligi Industria Kielce zmierzy się w Hali Legionów z Orlenem Wisłą Płock. – Musimy zrobić wszystko, żeby ten drugi krok wykonać tutaj w domu – powiedział przed spotkaniem Aleks Vlah, rozgrywający „żółto-biało-niebieskich”.
Kielczanie nie pozostawili wątpliwości w pierwszej odsłonie rywalizacji w Orlen Arenie. Ekipa Krzysztofa Lijewskiego pewnie wygrała 30:25 i jest o jedną wygraną od odzyskania mistrzostwa kraju. Czy po udanym pierwszym spotkaniu Słoweniec spodziewa się zupełnie innego pojedynku w Kielcach? – Na pewno będzie to inny mecz, bo Płock nie był w najlepszej formie i na pewno teraz też się przygotowują, tak jak my. Myślę, że zagrają inaczej. My w obronie bardzo dobrze zagraliśmy i musimy zrobić wszystko, żeby ten mecz wyglądał podobnie, jak ten w Płocku – wskazał.
W odniesieniu do gry w strefie i częstych wejść indywidualnych w pierwszym starciuu, gracz zakłada, że rywal wyciągnie wnioski i postawi trudniejsze warunki. – Myślę, że oni już wiedzą, co gramy taktycznie. Różnica może kryć się w grze jeden na jeden. Taktycznie nie wiesz do końca, co będzie – tak samo my, jak i oni – zaznaczył.
Zapytany o regenerację sił i poziom naładowania baterii przed decydującym starciem, zawodnik wskazywał na profesjonalizm oraz korzyści płynące z gry przed własną publicznością. – Jesteśmy sportowcami i to jest nasza praca. Teraz jest jeden mecz na tydzień nie co trzy dni, więc musimy być przygotowani. Dużo dają nam nasi kibice – doping, adrenalina. Z tej strony może być łatwiej grać w domu, żeby mieć więcej energii – zdradził.
Słoweniec ocenił, czy w nadchodzącym meczu ważniejsza okaże się taktyka przygotowana przez sztab, czy odpowiednie nastawienie psychiczne. – Myślę, że bardzo ważny jest ten moment w głowie – wiemy, że możemy to zrobić, bo zrobiliśmy to tydzień temu. W ostatnich latach przegrywaliśmy z Płockiem mecze, a teraz ta strona mentalna może grać na naszą korzyść. Musimy zrobić wszystko, żeby ten drugi krok wykonać tutaj w domu – skwitował.
Rozgrywający odniósł się również do swojej uniwersalności na parkiecie, gdzie w trakcie sezonu występuje na różnych pozycjach w linii rozegrania. – Tutaj cały rok grałem na środku, w reprezentacji na „lewej połówce”. Potrzebowałem trochę czasu po kontuzji, ale czuję się dobrze. Najważniejsze jest, że zespół wygrywa i że mogę dać od siebie to, co mogę obojętnie czy na środku czy na lewej stronie – odparł.
W ostatnim starciu wiele razy reprezentant Słowenii rozmawiał z Piotrem Jędraszczykiem. Obaj rozgrywający konsultowali ze sobą kolejne zagrania. – Wszyscy byliśmy razem. To, co pogadaliśmy przed meczem na treningu, to trzymaliśmy się tego. Obrona i bramka – wszyscy byliśmy szczęśliwi i to było najważniejsze w tym meczu. To było najważniejsze – wskazał.
Zapytany wprost o klucz do ponownego zwycięstwa nad odwiecznym rywalem, Vlah bez wahania wymienił elementy, które muszą funkcjonować bez zarzutu. – Trzeba zacząć mecz tak samo jak w Płocku: twardo w obronie, w ataku bez popełniania błędów, grać do bramki, do końca, „do krwi”. Znowu zagrać razem, cieszyć się z każdej bramki i obrony, i „pomagać” naszym bramkarzom – opisał.
Na sam koniec zawodnik krótko, ale niezwykle dosadnie podsumował, jak ogromną rolę w niedzielnym starciu o złoto odegrają fani zgromadzeni w Hali Legionów. – Najważniejszą. Mamy najlepszych kibiców i chcemy im zwrócić to, co oni nam dają przez cały sezon – podsumował Aleks Vlah.
Fot. Orlen Wisła Płock/Materiały prasowe Orlen Superligi




