„Iskra” po Legionowie: nie miałem wrażenia, żebyśmy nie mieli kontroli nad wynikiem
W 24. serii Orlen Superligi Industria Kielce wygrała w Hali Legionów z Zepter KPR-em Legionowo 38:28. Po spotkaniu swoimi opiniami podzielili się Krzysztof Lijewski i Łukasz Rogulski.
Krzysztof Lijewski (drugi trener wicemistrzów Polski): – Na pewno nie był to tak łatwy mecz, jak wszystkim wydawało się przed spotkaniem. Byliśmy faworytem, wywiązaliśmy się z naszego zadania, czyli wygraliśmy – trzy punkty zostały w domu. Natomiast sam przebieg pojedynkiem pokazał, że Legionowo też dobrze gra w piłkę ręczną. To drużyna, która robi postęp w Superlidze. Zawodnicy są coraz bardziej odważni w podejmowaniu decyzji rzutowych i szczególnie na początku spotkania pokazali, że to jest groźny zespół, jeżeli nie podejdzie się do ich rzutu.
To nie zmienia jednak faktu, że kontrolowaliśmy to starcie. Dużo biegaliśmy do kontrataków – te kontry będą potrzebne w meczu Ligi Mistrzów w środę. Fajnie, że ten element gry przepracowaliśmy. Świetnie też, że każdy pojawił się na boisku i „dołożył cegiełkę” do zwycięstwa. Na pewno cieszy to, że wszyscy są zdrowi, bo to najważniejsze przed arcyważnym spotkaniem i możemy się spokojnie przygotowywać.
(O ekspresowym wprowadzaniu zespołu w rytm meczowy) Trzeba jak najszybciej, żeby zawodnicy wskoczyli z powrotem na tego „konia sportowego”, żeby jak najszybciej wzięli piłkę do ręki i rywalizowali z przeciwnikiem. Taki był zamysł, żeby cała drużyna – czyli 15–16 zawodników, którzy byli dostępni do grania – dostała dzisiaj czas na boisku.
(O długim wchodzeniu w mecz) Zrzucamy to też na barki ciężkiego pojedynku czwartkowego. Wczoraj był tylko trening regeneracyjny. Dzisiaj tak naprawdę zobaczyliśmy wideoanalizę dopiero przed samym spotkaniem. Na pewno nie jest to usprawiedliwienie, ale też nie możemy oceniać drużyny po kwadransie czy po 30 minutach, tylko po końcowym wyniku. Wiemy też, że z reguły przyzwyczajamy naszych kibiców do tego, że dość szybko „odjeżdżamy” przeciwnikowi i mecz kończy się wcześniej, niż powinien. Dzisiaj było inaczej, ale – jak już wcześniej powiedziałem – nie miałem wrażenia, żebyśmy nie mieli kontroli nad wynikiem.
(O tym, że Aleks Vlah nie zagrał chociaż był zgłoszony do protokołu) Miał być w składzie, ale przed samym spotkaniem doszliśmy do wniosku, że Aleks odpocznie.
Łukasz Rogulski (obrotowy „żółto-biało-niebieskich”): – Na pewno to był ciężki mecz po tym czwartkowym spotkaniu na Węgrzech. W zasadzie było mało czasu na przygotowanie – podróż, mało snu, więc trudno było wejść w mecz. Ja, który nie grałem, też odczuwałem trudy tego wyjazdu, a co dopiero zawodnicy, którzy grali więcej minut w czwartek.
Fajnie, że udało się spokojnie wygrać i kontrolować starcie. Fragmentami była niepotrzebna nerwowość, ale to wydaje mi się normalne i usprawiedliwione. Najważniejsze, że wszyscy skończyliśmy mecz zdrowi i teraz możemy spokojnie przygotowywać się do środowego spotkania.
(O postawieniu się rywali) Jesteśmy już na takim etapie sezonu, że mamy dużo meczów w głowie i w nogach, więc jesteśmy gotowi zagrać nawet w środku nocy. Ale fajnie, że KPR z sezonu na sezon idzie do przodu i walczy – nie przyjechali tutaj „położyć się”, ale momentami pokazali naprawdę fajny handball, więc dziękujemy za to.
Fot. Piotr Okła




