Z Szeged do Kielc po kolejne punkty. Industria nie lekceważy drużyny Strząbały
W 24. serii gier Orlen Superligi Industria Kielce zmierzy się w Hali Legionów z Zepter KPR Legionowo. Dla podopiecznych Tałanta Dujszebajewa będzie to błyskawiczny powrót na ligowe parkiety tuż po wyjazdowym starciu Ligi Mistrzów z węgierskim Pickiem Szeged.
Drużyna KPR-u prowadzona przez doskonale znanego kieleckiej publiczności Tomasza Strząbałę zajmuje obecnie 9. miejsce w tabeli Orlen Superligi z dorobkiem 27 punktów. Zespół z Mazowsza wciąż pozostaje w grze o ósmą lokatę (do Stali Mielec traci zaledwie jedno „oczko”), która gwarantuje udział w fazie play-off, co zwiastuje ogromną motywację gości. Ich ostatnia dyspozycja to jednak gra w kratkę. W poprzednich spotkaniach zanotowali bowiem dwa cenne zwycięstwa (z Zagłębiem Lubin 36:22 i Piotrkowianinem 32:24), ale musieli uznać wyższość m.in. Orlenu Wisły Płock (18:34) oraz – w miniony poniedziałek – Rebud KPR Ostrovii Ostrów Wielkopolski (20:25).
Sztab szkoleniowy wicemistrzów Polski doskonale zdaje sobie sprawę z trudów terminarza i ambitnej postawy najbliższego rywala. – Każdy z nich wie, że wracamy od razu po meczu z Szegedem, prosto z podróży i bez dłuższego treningu. Każdy chce wykorzystać taką sytuację. My jesteśmy jednak przyzwyczajeni do tego typu sytuacji i we własnej hali zawsze chcemy walczyć o pełną pulę – podkreślił trener Tałant Dujszebajew.
Szkoleniowiec kieleckiej siódemki z dużym szacunkiem wypowiada się o przeciwniku. – Legionowo wciąż walczy o ósme miejsce i awans do play-offów, więc na pewno będą chcieli wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Grają przede wszystkim dobrze w obronie a bramkarz Zurabi Tsintsadze pokazał swoją klasę w poprzednich sezonach grając w Azotach. Mam do nich szacunek, ale my idziemy swoją drogą – docenił Kirgiz.
Fakt kilkunastogodzinnego odpoczynku po meczu na Węgrzech zmusza Kielczan do odpowiedniego zarządzania siłami, by zachować świeżość na kluczowe starcia w Europie. – To jest bardzo ważne, żeby w sobotę ten pojedynek ułożył się w jak najlepszy możliwy wynik. Myślę, że Tomek Strząbała, przyjeżdżając do Kielc, zawsze chce osiągnąć bardzo dobry wynik i żeby zespół pokazał się z najlepszej strony, bo spędził tutaj dużo czasu jako drugi trener. Myślę, że musimy na to uważać, a zespół z Legionowa wyjdzie na parkiet w bardzo dobrym nastroju – analizuje przedmeczową sytuację Artsem Karalek, obrotowy Industrii.
Białorusin stanowczo odrzuca jednak myśli o lekceważeniu przeciwnika z dolnej połowy tabeli i podkreśla wagę utrzymania rytmu meczowego. – To nie jest tak, że gramy pierwszy raz mecz z Szeged w czwartek, a potem w środę. W sobotę gramy z Legionowem i myślę, że kluczem do tego będzie stracić jak najmniej sił i uzyskać jak najlepszy wynik. Zawsze najważniejsza jest dobra obrona i łatwe bramki w kontrze. Ciężko utrzymać tę koncentrację przez 60 minut i ktoś może powiedzieć: „Ostatnie 15 minut zagraliście słabo”. Czasami po prostu tak jest, bo jak grasz 45 minut w bardzo mocnym rytmie i pełnym skoncentrowaniu, to jak masz już plus 15 czy 16 bramek, to czasami ciężko to utrzymać, mając w głowie to, co będzie za parę dni. Ale oczywiście ja specjalnie czekam na Szymona Wiadernego, który wraca do domu, i chcę go bardzo mocno „przywitać” – podsumował kielecki kołowy.
Fot. Tomasz Fąfara




