Tałant Dujszebajew: Awans na 99%, choć nie matematycznie, jest nasz
W 9. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce wygrała w Hali Legionów z rumuńskim Dinamem Bukareszt 34:32. Opinią po spotkaniu podzielił się trener wicemistrzów Polski Tałant Dujszebajew.
Tałant Dujszebajew (trener Industrii Kielce): – W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze w ataku pozycyjnym i to by było na tyle. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że obrona musi być lepsza. W drugiej połowie defensywa wyglądała lepiej, ale atak już nie. To nie pierwszy raz, gdy jedną część gramy bardzo dobrze, a drugą już nie tak udanie. Brakowało koncentracji i trochę odpowiedzialności. W 30. minucie masz plus dwa, potem plus trzy, a na końcu masz stratę. Możemy mieć pretensje tylko do siebie.
Pamiętam podobny mecz w Zagrzebiu w ubiegłym sezonie – wygrywaliśmy czterema, pięcioma bramkami, potem był remis, potem nawet minus jeden, a na końcu wygraliśmy. Dziś było praktycznie to samo. Gratulacje dla Bukaresztu – jak mówiłem przed meczem, to dużo lepszy zespół, niż wszyscy myślą. Zwycięstwo z Nantes dodało im wiary. Dziś naprawdę zagrali dużo lepiej, niż wielu się spodziewało. My – dzięki kibicom i chłopakom – wytrzymaliśmy presję. Awans na 99%, choć nie matematycznie, jest nasz. Teraz patrzymy do przodu. Widzieliśmy, co Aalborg zrobił z Nantes (Duńczycy triumfowali we własnej hali 31:24 - przyp.red.). Mamy szansę ich przeskoczyć. Będzie ciężko – u siebie dostaliśmy od nich lanie szczególnie w drugiej połowie, ale powalczymy.
(O szansach na wyższe miejsce w tabeli niż szóste) To jest bardzo trudne, szczególnie gdy teraz mamy Nantes na wyjeździe. Dopóki jest szansa, dopóki jest matematyczna możliwość, to będziemy walczyć. Jeżeli potrafimy grać z Veszpremem i z Aalborgiem, to z Nantes też możemy.
(o bezbłędnym występie Piotra Jarosiewicza) Nie zaczynajcie teraz chwalić – ani Piotrka, ani Klemena, ani nikogo. Ja jestem trochę bardziej pesymistyczny. Zagramy jedno spotkanie trochę lepiej, jedno gorzej i zaraz albo jesteśmy wysławiani pod niebo, albo wyrzucani do kosza. A nie jesteśmy ani aż tak dobrzy, ani aż tak słabi. Stąpamy obiema nogami po ziemi. Gratulacje dla kibiców i dla chłopaków – na 99% mamy awans i to jest najważniejsze.
(Czy to zwycięstwo pomaga przed przyszłotygodniowym wyjazdem do Francji?) Oczywiście. Gdybyśmy dziś przegrali, praktycznie nie mielibyśmy szans. My mielibyśmy pięć punktów, Bukareszt cztery i bylibyśmy w bardzo trudnej sytuacji. A oni w przedostatniej kolejce grają u siebie z Kolstad – na pewno by wygrali i by nas przeskoczyli. My mielibyśmy wyjazd do Kolstad. Dzisiejszy wynik i wygrana z Dinamo są bardzo pozytywne.
(Czy czerwona kartka Theo Monara przewrotnie pomogła drużynie) Nie gadaj głupot.... Czerwona jak czerwona. Każdy może się pomylić. Zrobił trzy razy dwie minuty, zasłużenie „wyleciał”. Nie ma z tym problemu.
Fot. Piotr Okła






