Lijewski przed wyjazdem do Danii: Nie możemy sobie pozwolić na hurraoptymizm
W 8. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z duńskim Aalborgiem Håndbold. – Wygrany punkt u siebie z Aalborgiem może nie zmienia wiele w tabeli, ale bardzo dużo zmienia w naszych głowach – powiedział przed spotkaniem Krzysztof Lijewski, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
Oba zespoły mierzyły się ze sobą sześć dni wcześniej w Hali Legionów i wówczas potyczka zakończyła się remisem 32:32. Obie ekipy wiedzą, na co aktualnie stać ich rywali.
– Z pewnością czeka nas bardzo trudne zadanie i składa się na to kilka czynników. Przede wszystkim ciężko gra się z tym samym rywalem tydzień po tygodniu. Ani my nie wymyślimy nic szczególnie nowego, ani oni. O wyniku może więc zadecydować dyspozycja dnia takich aspektów jak skuteczność rzutowa zawodników czy forma bramkarzy – wskazał.
– Cieszę się przede wszystkim z tego, że wróciliśmy na właściwe, zwłaszcza mentalne tory. Wygrany punkt u siebie z Aalborgiem może wiele nie zmienia wiele w tabeli, ale bardzo dużo zmienia w naszych głowach. Pokazuje, że wreszcie zaczynamy zbierać owoce ciężkiej pracy, którą chłopaki wykonują na treningach. W końcu też uwierzyli, że możemy walczyć jak równy z równym z jedną z najlepszych drużyn w Europie. Uważam – i Tałant często to powtarza – że Aalborg jest nie tylko faworytem do Final Four, ale nawet do gry w wielkim finale. Dlatego fakt, że przez 60 minut utrzymaliśmy bardzo wysoki, wyrównany poziom, dobrze o nas świadczy. Ten pozytyw musimy zabrać do Danii, bo tam faworytem niestety nie będziemy. To Aalborg „musi”, a my „możemy” i „chcemy”. Wiemy jednak, że indywidualnościami tego nie wygramy. Tam musi zadziałać kolektyw, drużyna, współpraca i komunikacja – zarówno w obronie, jak i w ataku. Indywidualnie Aalborg jest bardzo mocny. Nie muszę nawet wymieniać nazwisk jak Hoxer, Arnoldsen, Sagosen, czy Knorr – każdy z nich potrafi stworzyć bramkę z niczego. My budujemy atak inaczej, zespołowo, i tak musi być również tym razem – opisywał były reprezentant Polski.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Dlaczego regularne badanie wzroku jest kluczowe? Dowiedz się odwiedzając Klank OPTYK KIELCE.
– W poprzednim meczu dobrze zrealizowaliśmy założenia taktyczne. Po straconej bramce czy błędzie w ataku błyskawicznie organizowaliśmy powrót do obrony. Dzięki temu straciliśmy trzy, może cztery bramki z kontrataku – to świetny wynik, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. To była dobrze odrobiona praca domowa. Wiedzieliśmy, że Aalborg uwielbia biegać, zdobywać bramki po szybkim środku czy kontrach. My natomiast popełniliśmy niewiele błędów technicznych, więc nie „karmiliśmy” ich łatwymi sytuacjami. W obronie byliśmy skoncentrowani – i teraz musi być tak samo. Musimy być gotowi od pierwszej minuty, bo Aalborg potrafi po dwóch–trzech podaniach znaleźć drogę do bramki. Nie możemy sobie pozwolić na hurraoptymizm po zdobytym golu – od razu trzeba wracać i być w pełni skupionym. Ten zespół potrafi zdobyć bramkę pięć sekund po wznowieniu – analizował.
W ostatnich potyczkach na parkiet nie wybiegał Piotr Jarosiewcz. Na ponowne problemy z brakiem narzeka natomiast drugi ze skrzydłowych Arkadiusz Moryto. – Sytuacja Arka wygląda następująco. Gracz odczuwa dyskomfort w barku „ręki rzutowej”, dlatego na razie jest wyłączony z gry kontaktowej. Przechodzi rehabilitację pod okiem Tomka i Bartka, czyli naszych fizjoterapeutów. Mam nadzieję, że szybko wróci, ale konkretnej daty jeszcze nie znam. Piotrek miał problem z plecami – takie typowo zmęczeniowe spięcie w odcinku lędźwiowym. Ostatni tydzień pracował indywidualnie z naszymi specjalistami. Wydaje mi się, że od tego tygodnia będzie już do dyspozycji Tałanta – zakończył Krzysztof Lijewski.
Fot. Materiały prasowe Orlen Superligi






