Dujszebajew: to są ludzie młodzi, niedoświadczeni, którzy potrzebują takiego obycia
W 3. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce przegrała w Hali Legionów z niemieckim Füchse Berlin 32:37. – W drugiej połowie wielkie brawa dla chłopaków, powalczyli, nawet do trzech bramek doszliśmy. Mogę im tylko pogratulować. Oczywiście z pierwszej połowy jestem bardzo niezadowolony – powiedział Tałant Dujszebajew, trener „żółto-biało-niebieskich”.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na postawę jego drużyny w pierwszej połowie.
– Najpierw gratulacje dla Berlina. Od początku byli dużo lepsi niż my. Przespaliśmy na 100% pierwszą połowę. Dlatego ja chciałem rozegrać pierwszą połowę, żeby w niej nasza lewa połówka była na długie zmiany, ale niestety. Kto rozumie piłkę ręczną to wie, o czym mówię – wskazał wyraźnie rozgoryczony.
– W drugiej połowie wielkie brawa dla chłopaków, powalczyli, nawet do trzech bramek doszliśmy, mogę tylko pogratulować i być zadowolony. Oczywiście z pierwszej połowy jestem bardzo niezadowolony, bo 22 stracone bramki, to jest za dużo. Praktycznie wyglądało to samo jak w Sportingu w Lizbonie, gdzie było 15:20, a tutaj 15:22 – uzupełnił.
Kirgiz ściągnął również odpowiedzialność ze swoich zawodników. – To jest tylko moja odpowiedzialność, zawodnicy robili to, o co ja prosiłem. Jeżeli nie wyszło tak, jak chciałem, to jest to moja wina – zaznaczył.
O tym czy w szatni było nerwowo
– Dlaczego nerwowo? Kiedy ty przegrywasz siedmioma bramkami, to musisz wyjść, uspokoić się, musisz żyć jak najlepiej to może być – wskazał.
57-latek docenił także klasę rywala jednocześnie przypomninając, w jakim miejscu jest jego ekipa
– Na razie, na ile ja tak rozumiem, to tylko Magdeburg jest w stanie ich zatrzymać. Ze wszystkich pozostałych drużyn nikt. Także nie ma problemu. My musimy uczyć się i wstać na nogi. Patrzmy pozytywnie, też nie gadajmy głupot, bo to nie jest ten zespół, który był trzy lata temu, czy dwa lata temu. To też nie jest zespół, który był w 2015 czy w 2016 roku. Także dajmy spokój. Jeżeli zobaczycie bez wymówek, kto był wtedy u nas i kto u nas jest teraz, bo to są ludzie młodzi, niedoświadczeni, którzy potrzebują takiego obycia. W naszej lidze niestety nie mamy tego i będziemy korzystali z tego, że w Lidze Mistrzów będziemy nabijali się na przeciwnikach z najwyższego poziomu – kontynuował.
– Jak zwykle ja sobie ustawię przykład Magdeburga z ubiegłego roku, który do listopada był na szóstym miejscu, czy w Bundeslidze, czy w grupie. Na końcu byli czwarci chyba w grupie i skończyli z wicemistrzostwem Bundesligi oraz wygrali Ligę Mistrzów. Także życie jest długie i, jak powiedziałem, będziemy na pewno walczyć do końca – zakończył Tałant Dujszebajew.
W najbliższą sobotę (27 września) wicemistrzowie Polski zmierzą się z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Początek starcia w Hali Legionów zaplanowano na godzinę 18.00. Kolejna konfrontacja w Lidze Mistrzów to natomiast wyjazdowa potyczka z węgierskim One Veszprem. Pierwsza syrena rozbrzmi w czwartek (9 października) o godzinie 18.45.
Fot. Tomasz Fąfara





