Moryto przed Superpucharem: Trzeba wyjść na parkiet i wygrać ten mecz
W sobotnim (30 sierpnia) spotkaniu o Orlen Superpuchar Polski Industria Kielce zmierzy się z Orlenem Wisłą Płock. – Jest robota do zrobienia, mecz z Płockiem więc nie ma narzekania na to czy on jest w pierwszym dniu przygotowań, czy w trzydziestym, czy w sześćdziesiątym – powiedział przed potyczką Arkadiusz Moryto, skrzydłowy „żółto-biało-niebieskich”.
Wicemistrzowie Polski rozpoczynają sezon 2025/2026. Pierwsze spotkanie rozegrają w łódzkiej Atlas Arenie, a ich rywalem będzie Orlen Wisła Płock. Jakie jest nastawienie drużyny przed najbliższą rywalizacją?
– Trenerzy wiadomo, że mają swój plan na cały sezon, ale my żyjemy tu i teraz. Ten Superpuchar to jest na ten moment dla nas najważniejsza rzecz, która jest priorytetowa. Mimo tego, że jesteśmy może jeszcze nie optymalnie gotowi do sezonu, tak jak trenerzy mówią, ten pik formy ma być na początek Ligi Mistrzów, to jednak celujemy w to, żeby ten tytuł pierwszy raz zawitał do Kielc – wskazał.
Konfrontacja o Superpuchar kraju to specyficzna rywalizacja, w której oba zespoły zagrają na neutralnym terenie - w łódzkiej Atlas Arenie. Będzie to atut którejś z drużyn, czy może obie nie będą czuły się tak pewnie?
– To jest podobne do Pucharu Polski tak naprawdę, bo on w zasadzie zawsze był na neutralnym terenie. Wiadomo, że lepiej gra się u siebie. U nas kibice są znani z tego, że zawsze nam pomagają. Zawsze drużynie przeciwnej gra się na pewno ciężej na naszym terenie, ale mecze z Płockiem to są mecze z Płockiem i nieważne gdzie będziemy grać, to będziemy tak jak i oni, walczyć o pełną pulę – przekonywał reprezentant Polski.
Drużyna za stolicy województwa świętokrzyskiego przeszła małą rewolucję kadrową. „Żółto-biało-niebieskie” koszulki w nadchodzących rozgrywkach założą na siebie bramkarz Adam Morawski, rozgrywający Aleks Vlah, Piotr Jędraszczyk oraz skrzydłowy Piotr Jarosiewicz.
– Tak, troszkę nam się ten skład zmienił. Wydaje się, że będzie troszkę więcej wiatru na rozegraniach, bo jest Piotr Jędraszczyk i Aleks Vlah. To są zawodnicy, którzy, jak wiemy, może nie są takimi typowymi „rzutkami” z dystansu, tylko więcej grają kombinacyjnie, jeden na jeden, czy przez koło. Troszkę nasz styl będzie się różnił przez to, że teraz po prostu specyfika naszych zawodników jest troszkę inna – opisywał.
A na skrzydłach? – Na skrzydłach są zmiany po lewej stronie, także jest Piotrek Jarosiewicz, a Dylan Nahi wraca do formy. Miejmy nadzieję, że za niedługo już będzie z nami. W odwodzie trenera jest jeszcze Marcel (Latosiński - przyp. red.) także miejmy nadzieję, że piłka będzie często grana do skrzydeł – uzupełnił 27-latek.
Ekipę „Nafciarzy” wzmocniło natomiast sześciu nowych zawodników Melvyn Richardson (Barcelona), Zoran Ilić (HSV Hamburg), Sergei Kosorotov (ONE Veszprém), Torbjørn Bergerud (Kolstad Håndball) oraz Polacy Jakub Szyszko (Górnik Zabrze) i Wojciech Borucki (Azoty Puławy). W szczególności zagraniczne ruchy mogą imponować.
– Oczywiście, że tak. Ściągają coraz to lepszych zawodników, także robi to wrażenie. Jednak nazwiska nie grają koniec końców na parkiecie, tylko jest sześciu zawodników z pola, jeden bramkarz i ci, którzy mają więcej charakteru i dużo bardziej chcą, to oni będą wygrywać mecze – zaznaczył.
O dobrej sytuacji zdrowotnej
– Nie chce też nie wiadomo, jak nastawiać i obiecywać nie wiadomo czego. Jest chwila nieuwagi na boisku czy na treningu i coś się może wydarzyć. Póki co jest wszystko super, może zdarzyły się jakieś małe urazy w naszym zespole, ale nic wielkiego, także na razie wygląda to naprawdę obiecująco – opisał.
Czy tym samym klub znacząco się wzmocnił, przygotowując się w niemal komplecie? – To już jest pytanie do Was. Co Wy o tym sądzicie? Czy to są duże transfery dla nas, jeżeli będziemy zdrowi. Mam nadzieję, że tak i że będziemy dawać tę jakość, którą dawaliśmy przed swoimi urazami – odparł.
Przez ostatnie miesiące Moryto borykał się z konsekwencjami urazu barku, którego nabawił się na jednym ze zgrupowań kadry narodowej. Teraz zapewnia, że jest w pełni gotowy do rywalizacji. – Ten bark się zachowywał w taki sposób, że raz pozwalał mi rzucać w jeden róg, a raz w drugi. Także w zależności od tego, co się wydarzyło, to on doskwierał na różne sposoby. To prawda, że teraz staram się rzucać już po dwóch rogach bramki, chociaż dla drużyny z Płocka niech to zostanie, że dalej nie mogę w krótki słupek rzucać (śmiech) – wskazał.
– Z lekarzem i fizjoterapeutami cały czas pracujemy. Jest to kontuzja, która nie może się poddać zabiegowi, więc codziennie muszę swoje zrobić z gumami i z cięższymi piłkami, żeby ten bark był gotowy na 100% – uzupełnił.
Przed rokiem Superpuchar rozegrano po dwóch kolejkach Orlen Superligi, a tym razem to on rozpoczyna zmagania nowej kampanii 2025/2026. Jak ocenia tę zmianę?
– Patrząc na to, jak to wygląda w piłce nożnej to chyba te spotkania są podobnie rozgrywane też na początku sezonu zazwyczaj jeśli chodzi o Superpuchary. Z perspektywy zawodnika nie myślę o tym. Jest robota do zrobienia, mecz z Płockiem więc nie ma narzekania na to czy on jest w pierwszym dniu przygotowań, czy w trzydziestym, czy w sześćdziesiątym. Trzeba wyjść na parkiet i wygrać ten mecz. Szczególnie że jest to możliwość wygrania pierwszy raz w historii tego klubu Superpucharu Polski – podsumował Arkadiusz Moryto.
Starcie o premierowe trofeum w sezonie 2025/2026 rozpocznie się w najbliższą sobotę (30 sierpnia) o godzinie 18.00.
Fot. Patryk Ptak





