Zieliński po remisie w Poznaniu: To punkt wyrwany Lechowi z gardła
W 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Enea Stadionie z Lechem Poznań 1:1. – Gdybyśmy w końcówce lepiej rozwiązali 2-3 sytuacje to mogłoby się skończyć większą niespodzianką – powiedział po spotkaniu Jacek Zieliński, trener kieleckiego zespołu.
Jacek Zieliński (szkoleniowiec Korony Kielce): – Chłopcy bardzo chcieli ten mecz wygrać i było to dziś widać. Czasami oczywiście zabrakło nam wykończenia i takiej jakości w ofensywie. Być może właśnie dlatego takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.
Z zaangażowania i z tego w jaki sposób fragmentami graliśmy jestem zadowolony. Tak jak powiedziałem 3-4 tygodnie temu ten zespół zaczyna iść do przodu. Nowe ogniwa doszły do nas późno i teraz zaczyna to wyglądać coraz lepiej. Mam nadzieję, że serię bez porażki będziemy dopisywać i w kolejnych pojedynkach.
Nie było takiego planu, żeby zrobić samemu sobie taki bałagan, którego doświadczyliśmy na początku. On przede wszystkim wynikał ze szwankującego rozegrania od tyłu, a to Lecha napędzało i dawało im sytuacje. Z kolei później trochę się to unormowało. Po przerwie ruszyliśmy mocniej. Wiedzieliśmy wtedy, że rywal będzie odczuwał trudny wtorkowego meczu. Chcieliśmy go przycisnąć, co się udało. Niestety brakło nam szczęśliwego zakończenia.
W naszym zespole jest jeszcze dużo rzeczy do poprawy. My jesteśmy cierpliwi, pokorni i pracujemy nad swoim rozwojem cały czas. Mam nadzieję, że z treningu na trening i z tygodnia na tydzień będzie widać ten progres. To przyjemne dla sztabu szkoleniowego gdy go widać. Ten zespół w porównaniu do tego, co było w rundzie wiosennej tamtego sezonu, praktycznie nie istnieje. Odeszła od nas połowa ważnych ogniw drużyny, więc ta nasza praca jest wykonywana na żywym organizmie. Czasem tak jak w pierwszych kolejkach źle to się kończy, ale teraz wróciliśmy do żywych i jestem przekonany, że będzie coraz lepiej.
Chcieliśmy ten pojedynek wygrać, bo każda ekipa mająca przed sobą taki mecz tego pragnie. Na polskie warunki granie w Poznaniu przy tych kibicach, atmosferze na tym stadionie to La Scala futbolu. Tutaj każdy stara się doskoczyć do życiówki. My próbowaliśmy to zrobić, nie udało się, jednak myślę, że też ten punkt fajnie smakuje.
(Za co chce pochwalić swój zespół?) Za to, że zdobyliśmy punkt mimo trudnych okresów w tym spotkaniu. Uważam, że chłopcy wyszli dziś bez żadnych kompleksów i bojaźni. To było widać. Gdybyśmy w końcówce lepiej rozwiązali 2-3 sytuacje to mogłoby się skończyć większą niespodzianką. Jednak nie ma co gdybać. Cieszymy się z tego punktu, bo byłbym niesprawiedliwy mówiąc, że straciliśmy dwa. To punkt wyrwany Lechowi z gardła. Myślę, że będzie on smakował. Ta droga do Kielc czeka nas w miarę długa i po takim rezultacie jest inny powrót.
(O postawie nowych nabytków) Przychodzili do nas w różnym okresie. Viktor Popov, który był ściągany jako pierwszy nie mógł się jeszcze zaprezentować. Z kolei Nikodem Niski i Kuba Budnicki przychodzili nie jako podstawowi gracze, w końcu pierwszy z drugiej ligi a drugi z zaplecza elity. Radzą sobie jednak bardzo dobrze. „Budyń” w kolejnym meczu naprawdę notuje dobry występ. Jestem z nich zadowolony pomimo szybkiego przeskoku o klasę rozgrywkową albo dwie. Na razie najlepiej wygląda Tamar Svetlin. Właśnie przez Słoweńca wszystko idzie w środku boiska, to jest jakość mocno dodana. To samo co Antonin, bo to będzie groźny napastnik, który będzie zdobywał bramki. Na razie strzebla jest schowana w szafie, jednak od niedawna z nami trenuje więc myślę, że jemu potrzeba jeszcze trochę czasu. Vladi Nikolov na razie pregrał rywalizacje z Hiszpanem, ale to naprawdę dobry snajper, który da nam dużo dobrego. Stjepan Davidović to fajny chłopak z dobrą zmianą. Posiada inne parametry niż te, które mieliśmy już w drużynie. Gra jako prawa dziesiątka z prawą nogą wiodącą, jest też bardzo dobry technicznie i motorycznie. Myślę, że to zaczyna wyglądać coraz lepiej. Może jeszcze do tego składu coś dołożymy. Jestem przekonany, że ta Korona będzie mocniejsza od tej z wiosny ubiegłego sezonu.
(O straconej bramce) Zdaje sobie sprawę, że padła bramka i ktoś popełnił przy niej błąd. Jednak to przeanalizujemy na chłodno, a nie tuż po meczu. Nie jestem typem człowieka, który na konferencji będzie podpalał stosy. Gdzieś popełniliśmy błąd i z tym trzeba sobie poradzić. Swoje przemyślenia na gorąco mam, jednak zostawię je dla drużyny i zdradzę to na analizie.
Czy zna nazwisko Slobodana Rubežicia?
Znam gdzieś takie nazwisko, bo obiło mi się o uszy. Natomiast wychodzę z takiego założenia, że jak nie mam zawodnika i nie przybiłem z nim „piątki” w szatni to cały czas gdybamy. Jeśli ta sprawa trochę się zmieni, czy rozjaśni, przybliżą się nasze stanowiska, z tego co wiem, są daleko. Jeśli jednak będzie już z nami, to powiem coś więcej. Na pewno szukamy jednego bądź dwóch zawodników na dziś.
Fot. Grzegorz Ksel





