REKLAMA

Nie chciałbym do tego wracać. Taka była decyzja prezesa Korony Kielce

16-03-2018 12:56,
Mateusz Kaleta

Gdy Marcin Brosz w 2015 roku zostawał trenerem Korony – nie będąc zresztą dla klubu opcją priorytetową, bo kielczanie poważnie rozważali opcję zatrudnienia Marcina Broniszewskiego – sytuację w drużynie zastał ciężką. Nie dość, że kadra zespołu nie imponowała urodzajem, to jeszcze szybko stracił lidera drużyny. Mimo to, z drużyną sprawił wiele niespodzianek i utrzymał Koronę w ekstraklasie. Po sezonie odszedł, bo jego wizja rozwoju klubu nie została zaakceptowana przez zarząd, co spotkało się z krytyką części kibiców. Klub zdecydował się posadę szkoleniowca powierzyć Tomasza Wilmana. Teraz Brosz po raz pierwszy od tamtego czasu wraca na Kolporter Arenę.

44-letni trener zrobił krok w tył i podjął spore ryzyko. Trafił do Górnika Zabrze, który w dość smutnych okolicznościach spadł z ekstraklasy. Rozgrywki pierwszej ligi w wykonaniu zespołu Brosza były burzliwe, jednak ich końcówka imponująca. Górnicy szturmem wdarli się do ekstraklasy i wrócili tam, gdzie bez wątpienia znajduje się ich miejsce.

REKLAMA

W dodatku już w obecnym sezonie, w roli beniaminka, zachwycili całą piłkarską Polskę. Opierając skład na młodych, polskich zawodnikach, wspartych doświadczonym i skutecznym snajperem, Igorem Angulo, są prawdziwą rewelacją ligi. Wiosnę kończyli na drugiej pozycji w tabeli, tracąc do lidera, Legii Warszawa raptem dwa punkty. Przez długi czas znajdowali się na czele ekstraklasy.

W tym roku zabrzanom idzie słabiej, dlatego po kilku wiosennych kolejkach spadli na miejsce tuż za podium. Przy Roosvelta wierzą jednak, że zadyszka jest tylko chwilowa, a Górnik znów będzie czarował na boisku – tak jak robił to w 2017 roku.

Wierzy w to też sam Brosz, który nie ukrywa, że marsz w górę chciałby rozpocząć już w sobotę w Kielcach. Z byłym trenerem Korony, a obecnie opiekunem Górnika porozmawialiśmy w czwartek. I jak zwykle – była to rozmowa sympatyczna, na wysokim poziomie.

Sobotnie starcie Korony Kielce z Górnikiem Zabrze będzie dla pana okazją do powrotu na Kolporter Arenę po ponad półtora roku przerwy. Jaki to będzie powrót? Jak wspomina pan czas spędzony w Kielcach?

- Dobrze. Patrząc z perspektywy klubu, myślę, że był to trudny okres. Taki szczególnie wydawał się początek tamtego sezonu. Ale każdy kolejny mecz powodował, że Korona stawała się coraz silniejsza. Graliśmy nie tylko fajną, ciekawą piłkę, ale w drużynie pojawiło się również kilku nowych piłkarzy. Myślę, że twarzą tamtego okresu był Michał Przybyła. Pamiętamy jego pierwszy mecz z Jagiellonią, w którym zdobył dwie bramki, a następnie potwierdził to w wyjazdowym spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Osiągnęliśmy wtedy kilka zwycięstw. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, trzeba powiedzieć, że był to dobry czas dla wszystkich.

Sobotni mecz na pewno będzie dla mnie - indywidualnie - obarczony dodatkowymi emocjami. Ale wiadomo, że liczy się obecny klub. Dzisiaj pracuję w Górniku Zabrze, buduję go, więc zarówno ja, jak i mój sztab i piłkarze, musimy zrobić wszystko, aby być do tego spotkania jak najlepiej przygotowani. Przyjeżdżamy na bardzo trudny teren – do drużyny, która gra ciekawą, ofensywną piłkę i w tej rundzie sprawiła już niejedną niespodziankę. Co ważne – myślę, że dziś oczekuje się od nas, aby te powroty i mecze z byłymi zespołami wywoływały emocje. Chcemy zrobić wszystko, aby to spotkanie było ciekawe. Trener Lettieri na pewno postara się, żeby punkty zostały w Kielcach, my natomiast bardzo chcemy, żeby wróciły z nami z powrotem do Zabrza.

Odkąd opuścił pan Kielce, w klubie sporo się zmieniło. Ale do dziś w Koronie widać pana rękę. To właśnie pan sprowadzał do zespołu Djibrila Diawa oraz Bartosza Rymaniaka. Obecnie grają pierwsze skrzypce w drużynie.

- Djibril przyjechał do nas na obóz i tak naprawdę od samego początku zaskoczył nas bardzo pozytywnie. Wskoczył do składu na mecze kontrolne i dał jasny sygnał, że nie tylko chce być w Kielcach, ale przede wszystkich chce wpisać się w historię tego klubu oraz miasta. Ten okres doskonale to potwierdza. Ale ja cały czas powtarzam, że tego zawodnika stać na zdecydowanie więcej, na jeszcze lepszą grę. Jego karierę trochę wstrzymały kontuzje. W momentach, kiedy jego forma zwyżkowała, przytrafiały mu się urazy, które wybijały go z rytmu meczowego. Jestem jednak przekonany, że gdy się z tym upora i ustabilizuje formę, to będzie jeszcze większym ogniwem i ważną częścią zespołu.

A Bartek Rymaniak… Nic dodać, nic ująć. Poprzednia runda w jego wykonaniu była znakomita. Został wybrany najlepszym prawym obrońcą całej ekstraklasy, na co ciężko zapracował i zasłużył. Samo to jest znakomitą rekomendacją jego gry w Kielcach.

Będąc w Koronie nie bał się pan stawiać na młodych zawodników. Regularnie na boisku pojawiali się wówczas 19-letni Marcin Cebula oraz 21-letni Nabil Aankour, którzy dziś dalej reprezentują barwy kieleckiego klubu. Ale teraz, pracując w Górniku, pozostaje pan wierny swojej strategii i wprowadza do składu kolejnych wychowanków. Górnik to drużyna z najmłodszą średnią wieku w całej lidze. To robi wrażenie.

- Patrząc na kadrę Górnika, teraz do drużyny dołączyło kilku kolejnych. W kadrze mamy razem siedmiu młodzieżowców, a więc zawodników z rocznika 1997 i młodszych. Ostatnio mieliśmy dwóch piłkarzy z rocznika 2000. Wojciech Hajda zadebiutował nawet w ekstraklasie. Zabrze to dobre miejsce do rozwoju dla młodych zawodników.

Teraz troszeczkę plany krzyżują nam urazy Maćka Ambrosiewicza oraz Szymona Żurkowskiego. Bardzo chciałbym, aby byli gotowi na mecz w Kielcach, bo są to ciekawi zawodnicy i myślę, że kibice również chcieliby zobaczyć tych piłkarzy - młodych Polaków nowego pokolenia, którzy w ostatnim czasie wywierają piętno nie tylko na Górniku, ale też na reprezentacjach U-20 i U-21. Szymon Żurkowski nie tylko przedarł się do młodzieżowej reprezentacji, ale stał się nawet jej kapitanem. To wiele mówi o tym zawodniku. Bardzo cieszymy się, że trener Czesław Michniewicz powołał do kadry U-21 pięciu naszych piłkarzy. To olbrzymia ilość. Są to zawodnicy, którzy tak naprawdę tworzą trzon tej reprezentacji. Bardzo się z tego cieszymy, ale liczymy też na powołania do pierwszej reprezentacji. Ostatnio trener Adam Nawałka na zgrupowanie zaprosił zarówno Damiana Kądziora, jak i Rafała Kurzawę. Dzisiaj widać, że Górnik stawiając na tych młodych zawodników, spotyka się z bardzo pozytywnym odbiorem tego zjawiska. Ci chłopcy nie tylko reprezentują klub, ale stanowią dużą wartość w reprezentacjach. Cieszymy się, ponieważ stanowi to tym samym dużą wartość dodaną dla naszego klubu. Myślę, że dalej będziemy konsekwentni. Zamierzamy realizować ten kierunek, jaki obraliśmy półtora roku temu.

Powołania do pierwszej reprezentacji albo do U-21 widzi cała Polska. Ale dla mnie, jako trenera, bardzo ważne jest to, że tam, gdzie do niedawna w ogóle nie mieliśmy reprezentantów – a więc w grupach U-20 i młodszych – powoli się to zmienia i tam także dostarczamy piłkarzy. Trenerzy coraz częściej przyjeżdżają do Zabrza oglądać młodych adeptów piłki.

Ale jest tak, jak pan powiedział – w Kielcach też nie brakowało zdolnych chłopaków. Za moich czasów w Koronie – dosłownie przede mną - z Kielc uciekł Mikołaj Kwietniewski. Teraz wrócił do Polski, jest piłkarzem Legii Warszawa. Nie ukrywam, że to był bardzo ciekawy piłkarz. Szkoda, że gdy zostałem trenerem Korony, już go nie było w Kielcach. Myślę, że zamiast w Fulham, oglądalibyśmy go przy Ściegiennego. Kiedy trafił na wyspy, obserwowaliśmy jego postępy. Trenerzy – szczególnie grup młodzieżowych – jeździli do Anglii, podglądali, jak zorganizowane w Fulham są treningi grup młodzieżowych, jak wygląda angielska piłka. To też było bardzo cenne doświadczenie. Ja – jako trener – osobiście wolałbym, żeby Mikołaj został w Polsce i rozwijał się na naszych stadionach. Cieszę się, że dziś wrócił do naszego kraju. Mam nadzieję, że się przebije, podejmie sportową rywalizację i ją wygra. Ale nie tylko w klubie, także w reprezentacji. Trener Dźwigała bardzo mocno na niego liczy. Myślę, że jego kariera pójdzie jeszcze do przodu.

W Koronie był też Paweł Sokół. To kolejny bardzo ciekawy chłopak, który był u nas na treningach. Teraz również wyjechał i próbuje rozwijać się poza granicami Polski (rocznik 2000, Sokół w sierpniu 2016 roku dołączył do Manchesteru City, obecnie gra w drużynie U-18 – przyp. red.). Duża grupa młodych piłkarzy z całego województwa świętokrzyskiego, z okolic Kielc, ale także z samego miasta pokazuje, że byli to ciekawi chłopcy, którzy dziś udowadniają, że warto było na nich stawiać. Widzę, że teraz trener Lettieri na obóz wziął grupę bardzo młodych zawodników, którzy zostali w kadrze. To cieszy, że tak wielu młodych chłopców dobija się do gry zarówno w Górniku, jak i w Koronie.

Skoro jesteśmy w temacie Anglii, nie mogę nie zapytać o Piotra Malarczyka. To zawodnik, który z Kielc wyjechał zaledwie miesiąc po tym, jak objął pan drużynę Korony. Jak pan wspomina tego zawodnika? Zaskoczyła pana decyzja o jego wyjeździe na wyspy?

- Ten temat był przygotowywany jeszcze przed moim przyjściem. Podpisując umowę w Kielcach, wiedziałem, że jest taka możliwość, że Piotrek wyjedzie. Nie było wtedy jeszcze pewne, że trafi do Ipswich Town, ale temat jego transferu przewijał się w kuluarach. Prezes uczciwie uprzedził mnie, że Piotrek rozmawia z innymi klubami i są dwa warianty: wyjedzie, albo zostanie. Nie ukrywam, że po tych pierwszych meczach, w których Piotrek – wychowanek klubu – był bardzo ważnym zawodnikiem nie tylko na boisku, ale również poza nim, liczyłem się z tym, że może odejść. Jako trener już wtedy musiałem brać pod uwagę to, że w dalszej części sezonu będziemy musieli sobie radzić bez niego.

Jak dziś ocenia pan tego zawodnika? "Malar" wrócił do Polski, dzisiaj znowu gra w Koronie.

- Myślę, że musimy Piotrkowi dać czas na to, aby wrócił do dyspozycji, jaką prezentował przed wyjazdem. Wtedy była ona bardzo wysoka. Pamiętam ostatni mecz, jaki rozgrywaliśmy z Piotrkiem na środku obrony (wygrana potyczka na wyjeździe z Legią 2:1 – przyp. red.). Ostatnie trzy mecze "Malar" grał rewelacyjnie. Dzisiaj potrzebuje czasu, regularnej gry, systematycznych treningów, aby nie tylko wrócić do dobrej dyspozycji, ale też po to, aby się dalej rozwijać. Ma duże doświadczenie i wierzę, że to mu w tym pomoże. Taki wyjazd powinien skutkować tym, że będzie jeszcze lepszym piłkarzem.

Kiedy pracował pan w Kielcach, to nie był łatwy okres w klubie. Do końca sezonu Korona walczyła o utrzymanie, ale cel pan zrealizował. Już wtedy było widać, że ma pan plan, pomysł na tę drużynę i chce ją dalej rozwijać. Czy czuje pan żal, że nie pozwolono panu dłużej pracować i nie przedłużono po sezonie umowy?

- Nie chciałbym do tego wracać. To było już jakiś czas temu. Taka była decyzja prezesa zarządu i nie ma co więcej mówić na ten temat. Od tamtej pory minęły już dwa lata. Szanujemy tamten okres. Na piłkę trzeba patrzeć pozytywnie. Dzisiaj nie ma co spoglądać wstecz, analizować. Dla nas najważniejsze jest to, co wydarzy się w przyszłości. Cieszę się na to, co będzie w sobotę. Patrząc na to jak gra Korona, oraz jak my gramy, wierzę, że będzie to bardzo ciekawe spotkanie.

Wydaje mi się, że nasze pierwsze starcie w Zabrzu (3:3) było jednym z najlepszych spotkań w tym sezonie. Emocje były od pierwszej do ostatniej minuty. Mecz był bardzo ciekawy, prowadzony w dobrym tempie. Ilość sytuacji, strzałów, pojedynków jeden na jeden i zmieniających się sytuacji na boisku - tego było naprawdę wiele, nie szło usiąść. Do tego dążymy. Tak powinna wyglądać piłka. Futbol powinien ściągać kibiców na trybuny, powodować same pozytywne emocje. Co więcej, piłka powinna na nas tak wpływać, że po meczu dalej będziemy analizować spotkanie przez kolejnych kilka dni. Mecze powinny dostarczać nam samej pozytywnej energii. A wracanie do przeszłości… To się zdarzyło, ale dziś nie ma już żadnego znaczenia. Proszę mnie zrozumieć.

Odkąd odszedł pan z Kielc, w klubie zmieniło się bardzo dużo. Jak dziś ocenia pan Koronę oraz to, jak sportowo prezentuje się zespół w trwających rozgrywkach?

- Ilość punktów, zdobytych bramek, sytuacji powoduje, że o zespole z Kielc możemy mówić dzisiaj wyłącznie pozytywnie. Tak jak wspominałem, zdajemy sobie sprawę z tego, że czeka nas bardzo trudne spotkanie. Ten tydzień jest dla nas bardzo ważny. Przygotowywaliśmy się sumiennie, aby w sobotę być jak najlepiej przygotowanym. Wiemy o tym, że tylko nasza pełna dyspozycja, pomysł na mecz i jego realizacja sprawi, że będziemy w stanie wywieźć z Kielc jakieś punkty. Jeżeli nie spełnimy tych warunków, to będzie o to ciężko. Przygotowanie fizyczne, pomysł i gra kielczan jest bardzo dobra. O Koronie możemy mówić dzisiaj w samych superlatywach.

Za pana czasów w Koronie bramki strzelał Airam Cabrera, dziś w Górniku robi to Igor Angulo. To przypadek, czy może ma pan słabość do hiszpańskich napastników?

- Airam to był strzał w dziesiątkę. Idealnie wkomponował się w nasz zespół. Nie tylko wykańczał, ale też dogrywał, był ważną częścią naszego pomysłu na Koronę. Dzisiaj tę samą rolę w Zabrzu spełnia Igor. Różnice są jednak takie, że Igor jest też bardzo ważną częścią tego zespołu w szatni. Poprzez jego doświadczenie, pozytywny wpływ na zespół nie tylko strzela, asystuje, zdobywa bezpośrednie punkty, ale również przy jego boku wyrastają młodzi zawodnicy, którzy wciąż się rozwijają – Łukasz Wolsztyński, Rafał Wolsztyński, Marcin Urynowicz, który teraz dostał powołanie do kadry, Krzysztof Kiklaisz czy Dominik Lasik. To cała grupa zawodników, która patrząc dzisiaj na Igora – na jego zachowanie na treningu, na to, jak ustawia stopę, analizuje wychodzenie na pozycję sam na sam – jeszcze lepiej rozwija się u jego boku, niż gdyby tego zawodnika nie było. Igor pełni dla nas taką podwójną rolę.

Takich analogii pomiędzy Koroną Kielce a Górnikiem Zabrze można znaleźć jeszcze więcej. To między innymi duet środkowych pomocników na literę "Ż": Żubrowski-Żurkowski. Przez wielu wskazywani jako kandydaci do gry w reprezentacji Polski.

- Pamiętam, że kiedy przychodziłem do Kielc, to już wtedy trener Sławomir Grzesik mówił mi o tym, że w Stali Mielec jest nasz wychowanek, który gra bardzo dobrze. Nie pomylił się. Pamiętam, kiedy Stal przyjechała do Zabrza, a Żubrowski z obandażowaną głową strzelił nam bramkę. Już wtedy dawał sygnały, że jest nietuzinkowym zawodnikiem. Doceniam to, że zrobił tak błyskawiczny postęp i tak dobrze wszedł do ekstraklasy. Od samego początku wywarł duże piętno na Koronie, na lidze. Jest bardzo ważną częścią tego zespołu.

U nas tę rolę – tak jak pan powiedział - spełnia Szymon Żurkowski. To chłopak, który przeszedł bardzo podobną drogę, ale zamiast w pierwszej lidze – czyli w Stali Mielec – grał w Gwarku Zabrze. Z automatu wszedł do nas i od samego początku jest bardzo ważną częścią tego zespołu. To motor napędowy całej drużyny.

Myślę, że równie ważną postacią jest Szymon Matuszek. To on zarządza naszą środkową strefą boiska, a przy jego boku wychowują się kolejni zawodnicy. Oprócz Żurkowskiego jest Maciek Ambrosiewicz, ostatnio wskoczył do składu Hajda, a jest jeszcze bardzo młody Dariusz Kamiński. To grupa zawodników, którzy bardzo ciężko pracują na treningu i rywalizują ze sobą na fair zasadach, co również zasługuje na wyróżnienie. Myślę, że w przyszłości, kiedy będziemy mówić o Górniku, nie tylko będziemy wymieniać Szymona, ale także inne nazwiska, które cały czas robią postępy i są zauważane wśród kibiców.

Górnik rundę wiosenną rozpoczął porażką 2:4 w Płocku z Wisłą. Potem była wygrana na swoim obiekcie z Bruk-Betem Termalika, ale następnie seria czterech meczów bez zwycięstwa. Ocenia pan, że ten mecz z Koroną będzie będzie szansą na przełamanie niekorzystnej passy?

- Dla nas najważniejszy jest każdy kolejny mecz. Teraz przyjeżdżając do Kielc, zrobimy wszystko, aby być do tego spotkania przygotowanym jak najlepiej. To jest nasz główny cel. Z każdego spotkania chcemy wynieść maksymalną – w miarę możliwości - liczbę punktów. Tak podchodzimy do każdego pojedynku, bez względu na to, czy jest to mecz w lidze, czy w Pucharze Polski. Dla nas najważniejszy jest każdy kolejny mecz, który się zbliża. Chcemy się w nim godnie reprezentować.

Górnik w rundzie jesiennej rozbudził apetyty wielu kibiców. Czy ostatnie wyniki zespołu mogą sugerować lekką zadyszkę?

- Nasze marzenia się nie zmieniły. Dalej realizujemy to, co sobie założyliśmy. Chcemy zostawiać wszystko na boisku. Zdajemy sobie sprawę z tego, że aby cokolwiek osiągnąć w piłce, to nie należy mówić, lecz przede wszystkim dobrze grać w piłkę jako zespół i indywidualnie. To jest właśnie praca, jaką wykonujemy – pomysł na mecz i jego realizacja. Na tym się cały czas koncentrujemy. Wiemy, że jeżeli to osiągniemy, to będziemy w stanie wygrywać kolejne spotkania. Każdy kolejny mecz pozwoli nam na spełnianie naszych marzeń. W naszym zawodzie nie ma innej drogi, jak tylko ciężka praca na treningu i przelewanie jej później na mecz. Nasze myśli ukierunkowane są właśnie w tym celu.

REKLAMA

O co Górnik walczy w tym sezonie?

- Naszym celem jest, aby być jak najlepiej przygotowanym do każdego meczu, godnie się w nim prezentować i w miarę możliwości wygrywać, zdobywać punkty. Na tym się skupiamy.

Górnik – podobnie jak Korona – zagra w półfinale Pucharu Polski. W Kielcach mówi się o tym, że finał tych rozgrywek jest wielkim celem i marzeniem w tym sezonie. A jak do tego podchodzi Górnik?

- Celem jest zdobycie Pucharu Polski. To jedno z marzeń, jakie mamy i będziemy się starali je zrealizować. Zrobiliśmy wszystko, aby dostać się do półfinału, ale na tę chwilę w pucharze jeszcze nic nie osiągnęliśmy. Na razie nie mówimy jeszcze o tym finale. Zostały nam dwa etapy i chcemy zrobić wszystko, aby rozegrać te mecze najlepiej jak potrafimy.

Jakiego meczu spodziewa się pan w najbliższą sobotę? Gdzie Korona może zaskoczyć Górnik i na które elementy trzeba zwrócić szczególną uwagę?

- Myślę, że to nie jest tak, że Korona ma jeden, bądź dwa atuty. Jest ich zdecydowanie więcej. W ostatnich meczach pokazuje to, potrafi zaskoczyć przeciwnika różnymi schematami. Tych wariantów Korona ma wiele. Dla nas najważniejsze jest, abyśmy byli przygotowani na to spotkanie. Jeżeli chcemy dobrze zaprezentować się na Ściegiennego, to my, jako zespół, musimy być gotowi do tej potyczki. Wszystko rozstrzygnie boisko. Ale jedno jest pewne – mecz będzie bardzo dobry. To widać po stylu gry obu ekip. Ostatnie słowo, jakiego będziemy używali, to kalkulowanie. Spodziewam się otwartej gry z obu stron. Będziemy dążyć do tego, aby ten mecz mógł się podobać.

Kibiców chyba specjalnie na to spotkanie nie trzeba zachęcać. Wspomniał pan o wielu ważnych aspektach, które to potwierdzają. Ale Górnik w tym sezonie również gra bardzo atrakcyjną piłkę, a do tego na praktycznie każdym domowym spotkaniu w Zabrzu na stadionie zasiada komplet publiczności. Fani Górnika na pewno pojawią się także w Kielcach, ale i kibice Korony mobilizują się na to spotkanie. Można być zatem pewnym, że emocji nie zabraknie.

- To jest najważniejsze. Myślę, że bardzo ładnie pan to podsumował. Na to właśnie liczymy. Widzimy się w sobotę!

Rozmawiał Mateusz Kaleta

fot. Paula Duda

 

REKLAMA

Wasze komentarze

Mks2018-03-16 13:29:53
Trenerze powodzenia ale dopiero po meczu z Koroną. Mam nadzieję że spotkamy się w pierwszej ósemce i finale PP.
gizmy2018-03-16 13:34:39
Brosz jest w Górniku, robi świetną robotę, w Koronie był Bartoszek, który też stworzył piekną historię z chłopakami... dla obu stron się to potoczyło pozytywnie... nie ma co płakać... ale fakt jest jeden: decyzję tamtego prezesa do dzisiaj uważam za idiotyczną! mieć takiego fachowca, takiego człowieka i wypuścić go z rąk, zatrudniając jakiegoś trenera juniorów, to zakrawa na sabotaż... nie rozumiem do dzisiaj jak można było zdecydować się na tak głupi krok!
MKS19732018-03-16 13:39:30
Marcin Brosz to człowiek z klasą, o czym świadczy jego każda wypowiedź. Zrobił wiele dobrego dla Korony. Za powodzenie w życiu takich ludzi trzymam kciuki.
Juriusz2018-03-16 16:32:51
W Koronie Kielce trzeba zrobić porządek. Trzeba wyrzucić Zająca i Lettieriego.
Grzegorz2018-03-16 18:53:44
Czy jutrzejszy mecz wogole się odbedzie?
Tomek2018-03-16 20:09:56
Szanuje trenera Brosza i cenię co rovił w Koronie ale..ale w sobotę Lettieri i jego Korona wygra 3:0
kibic2018-03-16 20:32:56
Pogoda zrobiła nam psikusa. Mecz będzie chyba odwołany.
Korona Stok2018-03-16 21:11:21
Pilne info.Komisia Ligi zastanawia się nad odwołaniem jutrzejszych meczów z powodu warunków atmosferycznych.
Mks2018-03-16 21:12:08
dziękujemy trenerze Brosz za wszystko co Pan zrobil dla Korony
Urszula2018-03-16 21:40:21
Mecz będzie przełożony
Pewne info.
Ferdek2018-03-16 21:41:09
Jutro wszyscy na stadion, ja ide a Ty???
kibic2018-03-16 22:19:23
Tak Górnik jak i Korona zaczną grać w piłkę jak będą bardzo dobre warunki na boisku. Jutrzejszy mecz będzie kolejną mordęgą obu zespołów, które będą chciały, aby ten mecz zakończył się jak najszybciej. Trzeba być niespełna rozumu, żeby organizować rozgrywki od początku lutego, a w dodatku trzy kolejki rozegrać w ciągu tygodnia kiedy panują dość mocne mrozy.
Jeśli mecz dojdzie do skutku, będzie remis, a sam mecz będzie nie do oglądania. To jest mordowanie piłki przez PZPN i Ekstraklasę s.a..
kibic2018-03-16 22:23:59
Właśnie przeczytałem, ze jutrzejsze i niedzielne mecze mogą być odwołane. To po jaką cholerę tak ustalono kalendarz, że trzeba odwoływać mecze, ze względu na pogodę? Tu jest Polska która ma inny klimat, niż Niemcy czy zwłaszcza Francuzi których kraje leżą bliżej oceanu.

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group